Władimir Putin przez dekady pielęgnował stosunki z Donaldem Trumpem; teraz odcina kupony od tej inwestycji, a prezydent USA pomaga mu pokonać Ukrainę - ostrzega na łamach "Foreign Affairs" były amerykański ambasador w Rosji i profesor nauk politycznych Michael McFaul.


Rosyjski przywódca od bardzo dawna pielęgnował relacje z Trumpem, początkowo nie pod kątem jakiegoś konkretnego celu, lecz w nadziei na to, że wpływ, jaki Kreml będzie kiedyś mógł wywierać na niego okaże się przydatny - to częsta metoda działania KGB - przypomina McFaul, który jest wykładowcą na Uniwersytecie Stanforda.
Teraz nadszedł moment, w którym Putin może skapitalizować te zabiegi o Trumpa. W ciągu zaledwie kilku tygodni prezydent USA doprowadził do tego, że Rosja ma obecnie większe szanse na aneksję ukraińskich terytoriów niż kiedykolwiek od początku wojny - ocenia autor.
Zwraca uwagę, że na długo przed startem Trumpa w wyborach prezydenckich ludzie z otoczenia Putina zabiegali o nawiązanie relacji z ówczesnym nowojorskim deweloperem. Rosyjscy biznesmeni Emin Agałarow i jego ojciec Araz Agałarow zorganizowali wraz z Trumpem w Moskwie w 2013 roku konkurs Miss Universe.
Skądinąd Demokraci pozwali obu Agałarowów w 2018 roku, ponieważ pomogli oni zaaranżować spotkanie Donalda Trumpa juniora z rosyjską prawniczką Natalią Weselnicką, oferującą dostarczenie kompromitujących informacji na temat Hillary Clinton podczas amerykańskiej kampanii wyborczej.

"Putin odcina kupony z wieloletniej inwestycji w Trumpa"
Putin zorganizował bowiem bezprecedensową ingerencję w wybory prezydenckie w USA w 2016 roku. Rosjanie wykradli maile Clinton, przypuściwszy ataki hakerskie na serwery Krajowego Komitetu Demokratów (DNC) i rozpropagowali wykradzione informacje; przeprowadzili ponadto kampanię w mediach społecznościowych, by zwiększyć szanse Trumpa na zwycięstwo.
Czy zmieniło to wynik wyborów w 2016 roku - nie sposób dowieźć, ale że Putin próbował na to wpłynąć - nie ulega żadnej wątpliwości - podkreśla autor.
To, co było szczególnie szokujące w pierwszej kadencji Trumpa - ocenia McFaul - to fakt, że podczas spotkania w Helsinkach z Putinem w 2018 roku prezydent powiedział na wspólnej konferencji prasowej, że nie widzi żadnego powodu, by wierzyć, iż Rosja ingerowała w przebieg wyborów w 2016 roku na jego korzyść, wbrew wnioskom przedstawionym mu przez amerykański kontrwywiad. Podkreślił, że Putin „niezwykle mocno” odrzucał w poniedziałek te zarzuty.
Trump, pytany komu wierzy w sprawie Russiagate: FBI czy Putinowi, powiedział, że ma powody, by wierzyć obu stronom.
Jednak McFaul przyznaje, że pierwsza prezydentura Trumpa nie doprowadziła do znacznego zbliżenia z Kremlem, ponieważ wiele osób w jego gabinecie - jak doradca do spraw bezpieczeństwa H. R. McMaster, szef Pentagonu James Mattis, czy sekretarz stanu Mike Pompeo - zabiegało o to, by nie dopuścić do takiego resetu.
Po reelekcji Trumpa w 2024 roku umizgi Rosji zaczęły jej przynosić konkretne korzyści. Przede wszystkim prezydent zakończył bezpośrednią amerykańską pomoc wojskową i ekonomiczną dla Kijowa. Wcześniej to USA dostarczały Ukrainie najbardziej istotna pomoc - przypomina autor.
Zgaszony Starlink, zniesione sankcje i czerwony dywan. Jak Trump realizuje cele Moskwy?
Następnie Trump powtarzał z naciskiem, że Ukraina nie może wstąpić do NATO. Zorganizował na Alasce szczyt z Putinem, przed którym rozwinął czerwony dywan. Raz po raz atakował przywódcę Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, ograniczał ukraińskiej armii dostęp do danych wywiadowczych, a ostatnio wręcz oznajmił, że nadszedł czas, by „Ukraina miała nowego prezydenta” - wylicza dyplomata i politolog.
W ciągu ostatnich dwóch tygodni Trump udzielał Putinowi coraz większego poparcia. Zniósł sankcje na eksport rosyjskiego diesla, co da Rosji znaczące środki na prowadzenie wojny. Ukraińskiej armii utrudniono na dłuższy czas dostęp do systemów Starlink i Starshield.
Poprzez swoich ludzi Putin i Trump negocjowali w sprawie wspólnych przedsięwzięć biznesowych, jak na przykład:
- nabycie aktywów rosyjskiego Łukoilu przez amerykańskich inwestorów,
- odkupienie nieczynnego obecnie rurociągu Nord Stream 2, a n
- inwestycji Rosji w projekt produkcji gazu skroplonego na Alasce
- wylicza autor.
Uznaje też, że Trump „przywrócił Putinowi nadzieję, że czas działa na jego korzyść” i pomógł Rosji odzyskać na froncie impet i inicjatywę.
Pozostaje mieć nadzieję, że polityka Waszyngtonu zmieni się po wyborach połówkowych, jeśli Demokraci odzyskają kontrolę nad obiema izbami Kongresu. Będą mogli wtedy wszcząć śledztwa w sprawie biznesowych konszachtów administracji z Rosją, przyjąć ustawę, która przywróci pomoc dla Ukrainy oraz zakazać blokowania ukraińskiej armii dostępu do systemów Starlink i Starshield - konkluduje McFaul.
A Putin - dodaje - powinien zdać sobie sprawę, że żaden następny prezydent USA, Demokrata czy Republikanin, nie będzie kontynuował polityki Trumpa wobec Rosji.(PAP)
fit/ kj/






























































