Zawieszony w obowiązkach prezydent Korei Południowej Jun Suk Jeol uważa, że decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego wynikała z potrzeby uniknięcia w kraju „jednopartyjnej dyktatury” opozycji – przekazali w poniedziałek deputowani, którzy odwiedzili go w areszcie.


Proces polityka oskarżonego o kierowanie zamachem stanu rozpocznie się 20 lutego.
Do spotkania Juna z trojgiem deputowanych Partii Władzy Ludowej (PWL), rządzącej w Korei Płd., doszło w areszcie w Uiwang, na południe od Seulu. Posłowie ujawnili, że polityk utrzymuje, iż decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego 3 grudnia ubiegłego roku wynikała z „wielkiej odpowiedzialności”, aby zapobiec przekształceniu Zgromadzenia Narodowego (parlamentu) w „jednopartyjną dyktaturę” opozycyjnej Partii Demokratycznej.
Jun wezwał PWL do zjednoczenia się i „odegrania roli w przyniesieniu ludziom nadziei, w tym młodzieży w wieku 20 i 30 lat” – przekazali posłowie.
Niektóre południowokoreańskie media zwracały w ubiegłym miesiącu uwagę, że wiece poparcia Juna przyciągały dużą liczbę mężczyzn z tej grupy wiekowej. Również znaczną część zatrzymanych pod zarzutem zdewastowania budynku sądu w Seulu, w którym 19 stycznia zapadła decyzja o aresztowaniu Juna, stanowiły osoby w tym przedziale wiekowym.

Agencja Yonhap przekazała w poniedziałek, powołując się na swoje źródła, że pierwsze posiedzenie przedprocesowe Centralnego Sądu Rejonowego w Seulu, do którego została skierowana sprawa Juna, odbędzie się 20 lutego.
Polityk jest oskarżony o spiskowanie z byłym ministrem obrony Kim Jong Hjunem i innymi osobami w celu wzniecenia zamachu stanu poprzez ogłoszenie niekonstytucyjnego i niezgodnego z prawem stanu wyjątkowego – przypomniała Yonhap. Junowi zarzuca się także wysłanie wojska do parlamentu w celu zablokowania prac tej instytucji i aresztowania kluczowych polityków.
W nocy z 3 na 4 grudnia ubiegłego roku 190 ze 300 deputowanych udało się dostać do budynku parlamentu – mimo obecności wojska – i przegłosować jednomyślnie uchwałę, która wymusiła na prezydencie odwołanie stanu wojennego.
Jun został zawieszony w obowiązkach głowy państwa po tym, gdy 14 grudnia Zgromadzenie Narodowe przyjęło wniosek w sprawie jego impeachmentu. Trybunał Konstytucyjny ma sześć miesięcy na podjęcie decyzji, czy przywrócić go do władzy, czy postawić w stan oskarżenia.
Krzysztof Pawliszak (PAP)




























































