Liczba zatrudnionych w sektorach pozarolniczych wzrosła w listopadzie o 321 tys. – podało rządowe Biuro Statystyki Pracy. To najsilniejszy wzrost zatrudnienia w USA od stycznia 2012 roku. Dane mocno zaskoczyły ekonomistów, którzy średnio spodziewali się wyniku rzędu 232 tys.


Ten sensacyjny wynik wzmocnił oczekiwania na podwyżkę stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. W rezultacie kurs EUR/USD ustanowił nowe 2-letnie minimum, schodząc do 1,22785 dolara za euro. Stopa bezrobocia w Stanach Zjednoczonych wyniosła 5,8% i była taka sama jak miesiąc wcześniej, gdy odnotowano najniższy wynik od lipca 2008 roku.
W górę zrewidowano także wyniki za wrzesień i październik, co łącznie dodało 52 tys. etatów. W listopadzie najwięcej nowych miejsc pracy wygenerował sektor usług, gdzie liczba zatrudnionych wzrosła o 266 tys. Ale solidny wynik odnotowano również w przemyśle (+28 tys.) jak i budownictwie (+20 tys.). W sektorze publicznym lista płac wydłużyła się o siedem tysięcy pozycji.

Dobrą wiadomością jest także wydłużenie średniego czasu pracy z 34,5 do 34,6 godzin. Równocześnie przeciętna płaca wzrosła z 24,57 USD do 24,66 USD za godzinę. Jendak roczny wzrost stawki godzinowej (2,1% rdr) tylko nieznacznie przewyższa oficjalną dynamikę CPI (1,7%), co oznacza stagnację realnych wynagrodzeń Amerykanów.
Sporą łyżkę dziegciu do danych BLS dodały jednak wyniki badania ankietowego, przy pomocy którego szacuje się stopę bezrobocia. To źródło pokazało wzrost liczby pracujących jedynie o 4 (słownie: cztery) tysiące przy wzroście liczby bezrobotnych o 115 tys. i przyroście osób biernych zawodowo o 69 tys.





























































