Pensję za marzec pracownicy mieli dostać 10 kwietnia, ale nie doczekali się ani złotówki. Powtarza się to notorycznie, 600-złotowe wynagrodzenia wypłacane są na raty i rzadko w terminie. – Od 3 lat ciągle słyszymy obiecanki, że będzie lepiej – mówi Janusz Włuka, hartowacz betonu.
Zdesperowani pracownicy usłyszeli, że 50 osób może dostać po 300 zł, ale solidarnie się na to nie zgodzili. Zamierzają protestować dopóki wszyscy nie otrzymają należnych wypłat. Co ciekawe, po betonowe bloczki przyjeżdżają odbiorcy z całego kraju. Wczoraj kierowcy ciężarówek, którzy przyjechali po odbiór towaru, odeszli jednak z kwitkiem.
Nikt z zarządu spółki nie wyszedł do załogi. Z prezesem nie udało nam się skontaktować. Drzwi do biurowca zamknięto od środka…
Dziennik Łódzki
(oby)































































