„Za pieniądze z Ameryki”. Podhale usiane pustymi domami emigrantów

redaktor naczelna Bankier.pl

Na Podhalu stoi wiele niedokończonych i niezamieszkanych domów. Zbudowano je za pieniądze górali, którzy wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych i nie palą się do powrotów.

Nie wiadomo, ile dokładnie domów zbudowanych przez emigrantów stoi dziś pustych, dlatego że dotąd nie wrócili do kraju. Szczególnie dużo widać ich na Podhalu. – Tylko w jednej małej miejscowości pod Nowym Targiem jest ich kilkadziesiąt – mówi Natalia Dołgowska, która przez rok fotografowała je w ramach programu mentorskiego Sputnik Photos.

Góralowi nie żal

Mimo że masowe wyjazdy za granicę dotykały w przeszłości różnych części Polski, emigrację z Podhala uznaje się za wyjątkową na tle kraju. Po pierwsze ze względu na wieloletnią w tej części Polski tradycję wyjazdów „za ocean”. – Praktycznie już od połowy XIX w. zakrojone były na szeroką skalę wyjazdy emigracyjne do Ameryki (głównie do Chicago) –  pisze Bogdan Stańkowski w pracy pt. „Współczesna rodzina podhalańska”. Jak tłumaczy, o wyjątkowości emigracji Polaków z Podhala świadczy też jej rozmiar – region pod Tatrami dotknęły wyjazdy na wyjątkowo dużą skalę, czego w tej części Polski nie sposób nie zauważyć gołym okiem: emigranci przez lata przysyłali do Polski zarobione za oceanem pieniądze, budując tu domy. Wiele z tych budynków popada w ruinę, bo do dzisiaj nikt w nich nie mieszka.

(fot. Natalia Dołgowska / )

Powołując się na „Tygodnik Podhalański”, Stańkowski mówi o całych zdziesiątkowanych miejscowościach: – W każdej nieomal wiosce w powiecie nowotarskim stoi pustych kilkadziesiąt domów. Władze gminne biją na alarm, ale i też nie ukrywają własnej bezradności w rozwiązywaniu tego problemu. Kilka lat temu wspomniany dziennik w swoich ostrożnych szacunkach pisał o kilkuset takich pustych domach na Podhalu. „Wójtowie gmin uważają jednak, że jest ich grubo ponad tysiąc” – pisał autor artykułu.

„To wszystko Ameryka”

O samotnie stojących na Podhalu domach ostatnio zrobiło się głośno za sprawą fotograficznego projektu Natalii Dołgowskiej. W ramach programu mentorskiego Sputnik Photos (praca nad długoterminowym projektem dokumentalnym) przez rok fotografowała zbudowane pod Tatrami za pieniądze z Ameryki domy, w których do dzisiaj nikt nie mieszka. Sama urodziła się w Zakopanem, gdzie mieszkała do 18. roku życia. Jak mówi, wielu jej znajomych w latach 90. wyjechało z rodzicami na stałe do Stanów Zjednoczonych.

(fot. Natalia Dołgowska / )

Jak mówi w rozmowie z Bankier.pl, początkowo zamierzała fotografować podhalańskie rodziny, które albo wróciły z emigracji do Stanów Zjednoczonych, albo mają tam bliskich. Domy tych osób dawniej mocno różniły się od innych, mało kolorowych jeszcze wtedy polskich domów – widywało się w nich amerykańskie dekoracje, sprzęty czy meble przysyłane z USA na Podhale. – Takie amerykańskie sprzęty do dzisiaj zbierają osoby starsze, które wróciły ze Stanów, a które nadal mają za granicą na przykład dzieci. Chciałam portretować je w tych domach – opowiada Natalia Dołgowska. – Kiedy jeździłam do znajomych moich znajomych i innych poleconych osób, żeby przeprowadzać wywiady nt. emigracji, bardzo często zastawałam tam pary starszych osób, które we dwójkę zamieszkują wielkie domy wybudowane za pieniądze z emigracji. Często nie ogrzewają ich, bo to zbyt duży koszt i zamieszkują tylko jedno piętro, bo poza nimi nikt z rodziny nie wrócił do Polski.  To spowodowało, że ostatecznie zaczęłam robić dokumentację fotograficzną niezamieszkanych domów z Podhala, które mają jakieś konotacje ze Stanami Zjednoczonymi: albo zostały wybudowane za pieniądze z USA, albo przez ludzi, którzy stamtąd wrócili, lecz z jakichś powodów w nich nie mieszkają – opowiada autorka. Jak mówi, nie chciała zbyt głęboko wnikać w historie właścicieli tych domów, raczej pokazać zjawisko, które dotyczy Podhala.

Domy za trzy pensje ze Stanów

Domy fotografowane w ramach projektu „To wszystko Ameryka” budowano głównie w latach 90. Czasami za przysłowiowe 100 dolarów, bo przy ówczesnym kursie amerykańskiej waluty na budowę domu pod Tatrami wystarczały średnio trzy pensje. Jedni wysyłali te pieniądze do Polski, gdzie stawianiem domu zajmowała się rodzina, inni oszczędzali, żeby po powrocie samemu zająć się budową.

(fot. Natalia Dołgowska / )

Chociaż mijają kolejne lata od wybudowania, domy nadal stoją puste. – Większość z nich należy do ludzi, którzy prawdopodobnie nigdy nie wrócą – mówi Dołgowska. – Część osób wraca na Podhale na stare lata, ale ci, którzy wyjeżdżali do Stanów jako dzieci, nie czują więzi z tym miejscem i pewnie nie będą chcieli tu zamieszkać. Mimo to, niechętnie wystawiają na sprzedaż domy budowane na należących do rodziny ziemiach. – Dla nich to ojcowizna, która chociaż nie ma większej wartości pieniężnej, ma dużą wartość sentymentalną  – uzupełnia autorka.  

(fot. Natalia Dołgowska / )

Z materiałów publikowanych w lokalnych mediach łatwo wywnioskować, że mieszkańcy Podhala nie są szczęśliwi z powodu pustostanów w sąsiedztwie. Wielu obiektów nikt nie pilnuje, stoją zaniedbane, zarośnięte chwastami, niektóre mają powybijane okna. W przeszłości lokalni samorządowcy głośno snuli plany o możliwościach wydzierżawienia domów od ich właścicieli i zrobienia z nich użytku. Scenariusze zarządzania nieruchomościami należącymi do Polaków mieszkających w Stanach i podnajmowania ich na miejscu nigdy na poważnie nie zostały zrealizowane. Dołgowska opowiada, że podczas przygotowania projektu wielokrotnie wzbudzała zainteresowanie sąsiadów. Podejrzewano ją o pracę dla biur nieruchomości. – Domyślali się, że domy wreszcie pójdą na sprzedaż – mówi.

Malwina Wrotniak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 ~Tolek

Budowali bo ich było na to stać. Mieli kasę z zarobków z USA jeszcze za PRLu. Gdy budowali koszty budowy nie były jeszcze takie duże. Myśleli, że tak będzie zawsze. Pomylili się. Polska zbiedniała, ceny się wyrównały. Aby coś z tym zrobić trzeba było włożyć jeszcze dużo kasy, którą można było tylko zdobyć w USA przebywając tam ciągle a nie tylko okresowo. Przy tym czas płynął i to co było planowane już po 10 latach było nierealne. Stąd tyle pustostanów. Jest to problem nie tylko Podhala, ale całej Polski. Coraz więcej opuszczonych mieszkań i wyludnionych wsi czy miasteczek. Nie ma pracy i godziwej za nią płacy. Młodzi mają gdzieś taki stan rzeczy i uciekają z stąd. Ot, takie uboczne skutki naszej wspaniałej transformacji.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 2 ~Kas

Pewnie, niech stoja i strasza... Piekne gory, ktore oszpecaja ludzie, daleko, daleko do alpejskich miasteczek...

! Odpowiedz
7 6 ~adam

Niema prawa nikt tych domow ruszac

! Odpowiedz
0 1 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
1 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
2 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
1 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
1 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
11 14 ~podroznik

Ja mam w gorach dom 600 m i co roku w lecie przyjezdrzam sobie na 3 miesiace z Florydy, nie ma lepszego miejsca na swiecie jak latem polskie gory

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne