REKLAMA

Za dwa tygodnie zapadnie wyrok ws. zadośćuczynienia za niesłuszne zatrzymanie b. prezesa Grupy Lotos

2021-03-05 15:14
publikacja
2021-03-05 15:14
fot. Wojtek Gorski / FORUM

Za dwa tygodnie Sąd Okręgowy w Gdańsku ogłosi wyrok w procesie, w którym b. prezes Grupy Lotos Paweł Olechnowicz domaga się 100 tys. złotych zadośćuczynienia od Skarbu Państwa za bezzasadne zatrzymanie, do którego doszło pod koniec stycznia 2019 r.

Rozpoczęty w sierpniu ub. roku proces zakończył się w piątek.

W mowie końcowej Janusz Kaczmarek, pełnomocnik b. szefa Grupy Lotos Pawła Olechnowicza (zgodził się na podanie danych osobowych - PAP), stwierdził m.in., że żądane 100 tys. zł to tylko "kwota symboliczna", która "nie odda tego, co zostało stracone".

"29 stycznia 2019 roku panu Olechnowiczowi świat się zawalił. Tego dnia został zatrzymany, mimo, że wcześniej wielokrotnie przez różne organa Paweł Olechnowicz był wzywany na przesłuchania i stawiał się za każdym razem. Urząd prokuratorski winien wiedzieć, że jest to osoba, która nie będzie się ukrywała i nie będzie mataczyła. Świat się zawalił, ponieważ zatrzymanie dotyczyło osoby znanej w środowisku przedsiębiorców i to jeszcze na oczach rodziny" - mówił Kaczmarek.

Powołując się na opinie biegłych, o których powołanie wnioskował prokurator, adwokat argumentował, że zatrzymanie spowodowało u Olechnowicza pogorszenie się jego stanu psychicznego i wystąpienie stresu pourazowego, który trwa do dziś.

Prokurator Remigiusz Signerski, reprezentujący Skarb Państwa, uznał natomiast żądanie b. prezesa GL jako "rażąco wygórowane" i wnioskował o przyznanie mu 10 tys. zł. zadośćuczynienia.

Przyznał, że zatrzymanie b. prezesa GL było bezzasadne, a spór w sądzie toczy się o wysokość zadośćuczynienia.

"Czy zatrzymanie Pawła Olechnowicza różniło się czymkolwiek od zatrzymania jakiegokolwiek innego podejrzanego w sprawie gospodarczej? W mojej ocenie – niczym się nie różniło. Czy na skutek zatrzymania Paweł Olechnowicz doznał infamii zawodowej i środowiskowej? W mojej ocenie, wnioskodawca tego nie wykazał. Po zatrzymaniu przecież sam w mediach zgodził się na podawanie swojego imienia i nazwiska" - mówił prokurator.

Signerski podkreślił, że "krzywda każdego obywatela jest tak samo warta". "Czy to jest menadżer wielkiej spółki czy to jest zwykły Kowalski. Nie może sąd różnicować na tej podstawie wysokości zadośćuczynienia" - ocenił.

Z uwagi na zawiłość sprawy sąd odroczył wydanie wyroku do 19 marca.

Zatrzymanie na 48 godzin b. prezesa GL miało miejsce 29 stycznia 2019 r. w Wadowicach (Małopolskie) w związku ze śledztwem Prokuratury Regionalnej w Gdańsku ws. wyrządzenia koncernowi paliwowemu znacznej szkody majątkowej.

W czerwcu 2019 r. Sąd Rejonowy w Gdańsku uznał, że zatrzymanie Pawła Olechnowicza było bezzasadne, choć było przeprowadzone prawidłowo. Po tym postanowieniu pełnomocnik b. szefa gdańskiej spółki Janusz Kaczmarek złożył wniosek do sądu o zasądzenie zadośćuczynienia.

Pod koniec stycznia 2019 r. na zlecenie Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, oprócz Olechnowicza, zatrzymano jeszcze trzy inne osoby, w tym Tomasza S. - byłego współpracownika ministra PO Sławomira Nowaka, b. radnego PO w Gdańsku i b. prezesa siatkarskiego klubu Atom Trefl Sopot.

Całej czwórce postawiono zarzuty wiążące się z wyrządzeniem spółce Lotos SA znacznej szkody majątkowej w kwocie nie mniejszej niż 246 tys. zł poprzez zawarcie w 2011 r. z jednym z podmiotów zewnętrznych, fikcyjnej umowy o świadczenie usług doradczych. Olechnowicz nie przyznaje się do tego zarzutu. Podejrzanym grozi kara do ośmiu lat więzienia. (PAP)

autor: Robert Pietrzak

rop/ lena/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki