REKLAMA

ZPUE znów tłumaczy się z jachtu. "Dywidenda skrajną nieodpowiedzialnością"

2020-08-26 09:53
publikacja
2020-08-26 09:53
fot. princessyachts /

Wraca sprawa jachtu ZPUE. Zarząd spółki zapewnia, że nie chodzi o realizowanie pasji prezesa i dodaje, że choć na leasing jachtu ją stać, to w obecnych warunkach wypłata dywidendy byłaby nieodpowiedzialnością.

Pod koniec lipca notowana na głównym rynku GPW spółka ZPUE zasłynęła wzięciem w leasing jachtu wartego 37 mln zł. Oburzenie inwestorów było spore, jednak spółka przekonywała, że za jej decyzją stała m.in. chęć „wzmocnienia pozycji na rynkach państw Morza Śródziemnego”.

Wytłumaczenie to nie przekonało wszystkich, wobec czego w leasingu jachtu doszukiwano się drugiego dna. Pewien trop wiódł do osoby głównego Bogusława Wypychewicza, założyciela, prezesa i głównego akcjonariusza spółki. 

- "Chciałbym mieć też czas na rozwijanie pasji: latanie, pływanie jachtowe czy motorowodne, karate, podróże… Może np. cały sezon na jachcie na Karaibach" - mówił dwa lata temu prezes Bogusław Wypychewicz w firmowym biuletynie, wydanym przy okazji 30-lecia firmy – przypominał Kamil Zatoński z „Pulsu Biznesu”.

W opublikowanych we wtorek po południu informacjach udzielonych akcjonariuszom poza Walnym Zgromadzeniem ZPUE wraca do sprawy jachtu.   

- Zdaniem zarządu budowanie obecności przez otwieranie lokalnych przedstawicielstw byłoby mniej efektywne i na pewno droższe od kosztów wykorzystywania jachtu - po ich pomniejszeniu o przychody z jego czarteru i docelowej odsprzedaży jednostki - w celu organizacji spotkań biznesowych z kontrahentami Spółki oraz w celu marketingu i promocji Spółki i jej produktów – czytamy w komunikacie. 

Jak dodaje spółka, „pierwsze prace koncepcyjne i analizy opłacalności zakupu jachtu w celu czarterowania” rozpoczęły się jeszcze w 2018 r., zaś prowadziła je spółka spoza grupy ZPUE. Do samego zamówienia jachtu doszło na przełomie 2018 i 2019 r. Ze względu na wybuch pandemii wspomniana spółka musiała wycofać się z przedsięwzięcia, co otworzyło ZPUE drogę do przejęcia kontraktu „po atrakcyjnej cenie”.

- Leasing Jachtu pozostaje bez wpływu na Politykę dywidendową i strategie rozwoju Grupy na lata 2016-2020. Obciążenie spółki kosztem rocznego leasingu Jachtu w wysokości 3,3 mln zł. netto w żaden sposób nie przekreśla możliwości wypłaty dywidendy. Sugestie wiążące zawarcie umowy leasingu z zainteresowaniami prezesa zarządu spółki są zwykłymi insynuacjami – tłumaczy ZPUE.

Jak dodano, „zarząd nie zakłada nieodpłatnego korzystania z jachtu przez pracowników lub członków władz spółki nie związanego z wykonywaniem obowiązków służbowych”

Równocześnie ZPUE wyjaśnia, że wypłata dywidendy w obecnych warunkach byłaby „skrajną nieodpowiedzialnością”.

- Rekomendacja zarządu co do wypłaty przez spółkę kilkudziesięciu milionów złotych w połowie 2020 roku, roku pandemii, niepewności przyszłości, coraz bardziej ograniczonego dostępu do kredytu i innych form finansowania, a także zmniejszania nakładów inwestycyjnych przez spółki dystrybucyjne, zamykania zakładów kluczowych dostawców spółki, czy ryzyka zamknięcia któregoś z zakładów produkcyjnych spółki, byłaby skrajną nieodpowiedzialnością – dodaje ZPUE.

Michał Żuławiński

Źródło:
Tematy
Wybierz konto firmowe, które zarabia na Ciebie i zyskaj premię do 1250 zł.

Wybierz konto firmowe, które zarabia na Ciebie i zyskaj premię do 1250 zł.

Komentarze (4)

dodaj komentarz
zenonn
Prezes jeszcze nie poddany prewencyjnej konfiskacie rozszerzonej i 3 miesiącom prewencyjnego profilaktycznego aresztu z możliwością przedłużenia w nieskończoność?
TKM
Fuj
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
clex
To pokazuje, dlaczego inwestowanie na polskiej giełdzie to loteria dla naiwnych, porównywalna z graniem w totolotka. Klasycznym przykładem pan Brzóska który najpierw zebrał majątek na publicznej emisji, a następnie zdołował kurs żeby przez słupa wykupić Integer za grosze i wycofać z GPW. tego typu praktyki są widocznie To pokazuje, dlaczego inwestowanie na polskiej giełdzie to loteria dla naiwnych, porównywalna z graniem w totolotka. Klasycznym przykładem pan Brzóska który najpierw zebrał majątek na publicznej emisji, a następnie zdołował kurs żeby przez słupa wykupić Integer za grosze i wycofać z GPW. tego typu praktyki są widocznie legalne w Polsce, w stanach za coś takiego idzie się siedzieć na długie lata. Przypadku Get Backu nawet szkoda komentować, bo chyba tylko w Polsce bankrut może przeprowadzać publiczne emisje obligacji, mimo formalnego nadzoru GPW i KNF.
masekrut555
Popatrz sobie na ASBIS. Żadnej krzywdy nie robią akcjonariuszom. Takich spółek powinno być więcej, a mniej piramid finansowych pokroju BPC, AQT, 4MASS, PLW'owych śmieciuchów które wpychane są na giełdę żeby zarobić na IPO.

Powiązane: Giełdowe kontrowersje

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki