REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów hipotecznych

2010-08-12 18:03
publikacja
2010-08-12 18:03
Dodaj Bankier.pl w Google
12.08. Warszawa (PAP) - Wejście w życie proponowanych przez Komisję Nadzoru Finansowego zmian w rekomendacji S może spowodować poważne załamanie na rynku kredytów mieszkaniowych - ostrzega Związek Banków Polskich.

Projektowana zmiana rekomendacji S ma - według KNF - ograniczyć ryzyko związane z wysokim udziałem kredytów walutowych w sektorze bankowym. Jej zapisy obejmują jednak także kwestie związane z udzielaniem kredytów zarówno mieszkaniowych, jak i innych zabezpieczonych hipotecznie - niezależnie od tego, czy są to kredyty złotowe, czy denominowane w walutach obcych. Przyjęta 2 lata temu przez KNF rekomendacja S (oraz S II z ub.r.) to zbiór dobrych praktyk, którymi powinny kierować się banki udzielające kredytów hipotecznych.

Bankowcy krytykują głównie propozycję KNF, by walutowe kredyty zabezpieczone nieruchomościami nie przekraczały 50 proc. wartości kredytów hipotecznych w portfelach kredytowych poszczególnych banków. Mają także zastrzeżenia do zapisów dotyczących obliczania zdolności kredytowej czy wielkości zabezpieczenia kredytów. Projekt KNF przewiduje, że nowelizacja rekomendacji weszłyby w życie w 2011 r.

Zdaniem dyrektora w Związku Banków Polskich Mariusza Zygierewicza, KNF nie wskazała przyczyn, dla których chce wprowadzić zmiany oraz ich skutków. Według niego, konsekwencją będzie istotne zaostrzenie niektórych wymogów udzielania kredytów.

"Może to spowodować poważne załamanie na rynku kredytów mieszkaniowych i w zakresie stabilności niektórych banków (...). Nie ulega wątpliwości, że wprowadzenie tych zapisów, zarówno w odniesieniu do kredytów walutowych jak i złotowych, spowoduje, że skala udzielanych kredytów będzie na pewno mniejsza niż jest obecnie" - ostrzegł Zygierewicz podczas czwartkowej konferencji prasowej.

Wyjaśnił, że niektóre banki będą musiały zupełnie zmienić strategię działania. "To będzie dla nich duże wyzwanie, jeżeli jeden z podstawowych obszarów działalności zostanie zastopowany. Będzie to miało konsekwencje dla dochodowości banków i ich stabilności finansowej" - powiedział.

Dodał, że w części banków udział kredytów walutowych wynosi 70-80 proc. "To spowoduje, że kredyty już udzielone będą musiały zostać sprzedane. Takie rozwiązanie nie powinno wejść w życie, bardzo silnie się temu sprzeciwiamy" - podkreślił.

Zaznaczył, że projektowane regulacje, dotyczące 50 proc. udziału kredytów walutowych, nie odnoszą się tylko do kredytów mieszkaniowych, ale wszelkich kredytów, gdzie zabezpieczeniem jest hipoteka, a więc także do kredytów gospodarczych zabezpieczonych nieruchomościami. W konsekwencji przedsiębiorcy, w tym eksporterzy, także mogą stracić dostęp do kredytów walutowych.

Zygierewicz dodał, że ZBP ma także istotne zastrzeżenia do zapisu dotyczącego oceniania zdolności kredytowej klienta w przypadku kredytów przyznawanych na okres powyżej 25 lat. Według projektu rekomendacji, oceniając zdolność kredytową bank powinien przyjmować wtedy 25-letni okres spłaty kredytu. W praktyce banki powinny więc wymagać wyższej zdolności kredytowej.

"Ponad połowa kredytów w kraju jest udzielana na okres 25-35 lat. Czy chcemy automatycznie wyciąć cały ten rynek?" - pytał Zygierewicz. Zwrócił uwagę, że w przypadku kredytów spłacanych dłużej rata jest niższa, więc ryzyko dla banku z tego tytułu jest graniczone.

Obawy banków budzi też kwestia liczenia zdolności kredytowej dla osób wchodzących w wiek emerytalny. Według dyrektora z ZBP, banki chciałyby uwzględniać w zdolności kredytowej takich osób nie tylko wysokość emerytury, ale także inne dochody, które mogą oni uzyskiwać.

ZBP ma też zastrzeżenia do proponowanego w rekomendacji obliczania poziomu wskaźnika LtV (Loan to Value, wskaźnik określający stosunek wartości kredytu względem wartości zabezpieczenia - PAP). Zdaniem banków, należy przy tym wziąć pod uwagę wartość rynkową nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie kredytu, a nie jej wartość w przypadku przymusowej sprzedaży - jak ma wynikać z projektu rekomendacji.

Zygierewicz wyjaśnił, że wartość nieruchomości sprzedawanej szybko jest znacznie niższa, co oznaczałoby spadek wartości kredytu, który bank mógłby udzielić pod takie zabezpieczenie.

Dyrektor zapowiedział, że wkrótce ZBP przeprowadzi badania na temat skutków wejścia w życie zmienionej rekomendacji S. Analiza ma dotyczyć konsekwencji zmian dla deweloperów, rynku mieszkaniowego oraz dla rynku bankowego.

Według KNF, zmiany mają ograniczyć ryzyko, jakie pociąga za sobą wysoki udział kredytów walutowych w sektorze bankowym. "Są to ryzyka zagrażające stabilności systemu finansowego, bezpieczeństwu ekonomicznemu klientów i mogące mieć negatywny wpływ na sytuację gospodarczą" - tłumaczy Marta Chmielewska-Racławska z Urzędu KNF.

Wyjaśniła, że na większości dojrzałych rynków kredyty hipoteczne w walucie praktycznie nie istnieją. "Dlatego uważamy, że połowa portfela w przypadku polskiego rynku jest tym minimalnym poziomem bezpiecznej dywersyfikacji. Jednak dojście do bezpiecznego poziomu może się odbywać na różne sposoby, np. poprzez zwiększenie akcji kredytowej w złotych. Zakładamy, że w konsultacjach uda nam się porozumieć co do okresu dostosowawczego, dotyczącego poszczególnych zaleceń" - zadeklarowała.

Dodała, że rentowność banków jest ważnym czynnikiem ich stabilności, ale powinna być postrzegana w długoterminowej perspektywie. "W czasie ostatniego boomu kredytowego banki były gotowe udzielać kredytów mieszkaniowych na bardzo niskich marżach, mniej martwiąc się o rentowność tej części biznesu" - zauważyła.

Chmielewska-Racławska podkreśliła, że rekomendacja nie zakazuje udzielania kredytów na dłuższy okres. Daje jedynie wytyczne dotyczące oceny zdolności kredytowej, a bank sam decyduje, czy udzielać kredytów na 25 czy 35 lat. Według niej, w interesie banku i dla bezpieczeństwa klientów jest uwzględnienie faktu, że po przejściu na emeryturę dochody klienta znacząco spadają. (PAP)

mmu/ pad/ mhr/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Dziesięć spółek z GPW w portfelu na sierpień 2026 r.
Tematy

Komentarze (10)

dodaj komentarz
~ala
nawet w dobrych lokalizacjach spadna, przede wszystkim wlasnie ceny apartamentow w dobrych i bardzo dobrych lokalizacjach, bo tam ceny najbardziej napompowane przez inwestorow portfelowych w trakcie boomu, ktorzy kupowali po 20 mieszkan na szybka odsprzedaz. jezeli w krakowie czy wa-wie placi sie wiecej niz w berlinie i tyle samo nawet w dobrych lokalizacjach spadna, przede wszystkim wlasnie ceny apartamentow w dobrych i bardzo dobrych lokalizacjach, bo tam ceny najbardziej napompowane przez inwestorow portfelowych w trakcie boomu, ktorzy kupowali po 20 mieszkan na szybka odsprzedaz. jezeli w krakowie czy wa-wie placi sie wiecej niz w berlinie i tyle samo co w wiedniu a zarobki sa ulamkiem tego co tam sie zarabia, to wiadomo ze ceny mieszkan musza spasc. wiadomo ze istnieja podmioty ktore chca wmowic naiwnemu kupcowi kowalskiemu ze bedzie szlo do gory, bo a tym duzo zarabiaja, ale kowalski jak sie interesuje choc troche rynkiem to wie ze to bzdury.
~Miaaauuu
A wy znowu z tym Berlinem.

Jakie mieszkania? W której części Berlina? Po DDRowiej czy RFNowej?
Kurde stary, to tak jakbyś powiedział że w Wrocław jest droższy od Warszawy.
Tak. Jeżeli prównasz cenę starego, obleśnego bloczyska na Pradze z PRLU, do ceny nowego budynku w prestiżowej dzielnicy Wrocławia.
Wkurzają mnie
A wy znowu z tym Berlinem.

Jakie mieszkania? W której części Berlina? Po DDRowiej czy RFNowej?
Kurde stary, to tak jakbyś powiedział że w Wrocław jest droższy od Warszawy.
Tak. Jeżeli prównasz cenę starego, obleśnego bloczyska na Pradze z PRLU, do ceny nowego budynku w prestiżowej dzielnicy Wrocławia.
Wkurzają mnie te wasze prównania do Wiednia. Konkrety do ch...olery. Które? Jaka dzielnica odpowiada Mokotowowi z Wawy w Berlinie ? Kiedy był blok budowany w Berlinie? Jakie ma wady? Czy jest obok jakiegoś śmietniska może? KOnkrety a nie pierdzielenie o szopenie ciągle i ciągle.. (Berlin/Wieden)
~xxx odpowiada ~Miaaauuu
Kolego czy ty jestes jakis niedouczony?

W calej cywilizowanej europie za srednia krajowa pensje mozna kupic 1-2 metry mieszkania, w polsce mozna kupic 0,3-0,5 metra. I nie pisz mi tu o super lokalizacjach, bo takie stanowia maly odsetek calosci a przewartosciowane sa wszystkie!


Jakie mieszkania? W której
>
Kolego czy ty jestes jakis niedouczony?

W calej cywilizowanej europie za srednia krajowa pensje mozna kupic 1-2 metry mieszkania, w polsce mozna kupic 0,3-0,5 metra. I nie pisz mi tu o super lokalizacjach, bo takie stanowia maly odsetek calosci a przewartosciowane sa wszystkie!


Jakie mieszkania? W której
> części Berlina? Po DDRowiej czy RFNowej?

w kazdej czesci berlina. Moja kuzynka kupila rok temu mieszkanie w innej czesci Niemiec (i nie, nie DDR, duze znane miasto) rok budowy 2003, w kolo zielono, pelna infrastrukturka itp, za cene metra taka jak u nas jest w najtanszych miastach. Nie musze dodawac, ze jej zarobki sa znacznie wyzsze niz polskie? I tak, wziela kredyt - ale na kilka a nie na 30 lat, a mieszkanie jest przestronne a nie polski apartament 47 metrow.

A wczesniej wynajmowala podobne mieszkanie za cale.. 400 euro.

Wiec zyj dalej w swoich marzeniach, ze ceny nieruchomosci w polsce urosna o 50%. Moze i tak bedzie ale w skali 30 lat i nie uwzgledniajac inflacji.
~ala
nawet w dobrych lokalizacjach spadna, przede wszystkim wlasnie ceny apartamentow w dobrych i bardzo dobrych lokalizacjach, bo tam ceny najbardziej napompowane przez inwestorow portfelowych w trakcie boomu, ktorzy kupowali po 20 mieszkan na szybka odsprzedaz. jezeli w krakowie czy wa-wie placi sie wiecej niz w berlinie i tyle samo nawet w dobrych lokalizacjach spadna, przede wszystkim wlasnie ceny apartamentow w dobrych i bardzo dobrych lokalizacjach, bo tam ceny najbardziej napompowane przez inwestorow portfelowych w trakcie boomu, ktorzy kupowali po 20 mieszkan na szybka odsprzedaz. jezeli w krakowie czy wa-wie placi sie wiecej niz w berlinie i tyle samo co w wiedniu a zarobki sa ulamkiem tego co tam sie zarabia, to wiadomo ze ceny mieszkan musza spasc. wiadomo ze istnieja podmioty ktore chca wmowic naiwnemu kupcowi kowalskiemu ze bedzie szlo do gory, bo a tym duzo zarabiaja, ale kowalski jak sie interesuje choc troche rynkiem to wie ze to bzdury
~wacek
deweloperzy nawet i utrzymaja swoje wysokie marze, koszty budowy i dzialek bardzo spadly, bedzie odrolniene, dalej spadna, mniejszy koszt, ta sama marza = w sumie nizsza cena i wszyscy sa szczesliwi, oprocz tych ktorzy kupowali w 2007 i 2008 i teraz sie denerwuja ze ceny zamiast rosnac to spadaja, a oni jeszce kredyt na to zaciagneli,deweloperzy nawet i utrzymaja swoje wysokie marze, koszty budowy i dzialek bardzo spadly, bedzie odrolniene, dalej spadna, mniejszy koszt, ta sama marza = w sumie nizsza cena i wszyscy sa szczesliwi, oprocz tych ktorzy kupowali w 2007 i 2008 i teraz sie denerwuja ze ceny zamiast rosnac to spadaja, a oni jeszce kredyt na to zaciagneli, a i tak kazdy oprocz nich na tym zarabia: deweloper (ta sama marza, nizsze koszty, nizsza cena sprzedazy mozliwa), bank (marze wyzsze niz w trakcie boomu!), kupujacy (mniejsza cena)
~hela
dostep do kredytow znacznie spadnie, bo beda drozsze i dawane tylko tym ktorzy na prawde maja zdolnosc kredytowa, mniej kredytow walutowych, na 25 lat a nie na 50 (!), tzn. rata miesieczna przecietnie wzrosnie biorac ta sama sume na kredyt w porownaniu z przeszlymi latami boomu. oczywiscie ceny mieszkan dalej spadna, spokojnie o dostep do kredytow znacznie spadnie, bo beda drozsze i dawane tylko tym ktorzy na prawde maja zdolnosc kredytowa, mniej kredytow walutowych, na 25 lat a nie na 50 (!), tzn. rata miesieczna przecietnie wzrosnie biorac ta sama sume na kredyt w porownaniu z przeszlymi latami boomu. oczywiscie ceny mieszkan dalej spadna, spokojnie o 20-25 % w nastepne dwa lata (teraz ceny sa za wysokie na zdolnosci finansowe potencjalnych mieszkancow), marze deweloperow spadna na normalne 20% , a nie jak teraz 40 %, bedzie po prostu normalnie, tak jak na wiekszosci normalnych rynkow nieruchomosci...boom sie skonczyl - powoli wszyscy to rozumia. teraz trzeba wynajmowac, a nie kupowac (ceny wynajmu tez ida juz znacznie w dol).
~Miaaauuu
Nie byłbym taki wcale tego pewien że mieszkania w dobrych lokalizacjach spadną?
Mogą spać..., ale raczej te z wielkiej płyty...

Moim zdaniem sytuacja wyglądać będzie tak jak przed 2005 rokiem.
Czyli były słabe kredyty, nikt prawie ich nie dostawał. W rezultacie mieszkania się nie budowały. ceny nie spadały.

Moim
Nie byłbym taki wcale tego pewien że mieszkania w dobrych lokalizacjach spadną?
Mogą spać..., ale raczej te z wielkiej płyty...

Moim zdaniem sytuacja wyglądać będzie tak jak przed 2005 rokiem.
Czyli były słabe kredyty, nikt prawie ich nie dostawał. W rezultacie mieszkania się nie budowały. ceny nie spadały.

Moim zdaniem ceny osiągnęły swój pułap. I raczej nie spadną. Nie w tych dobrych miejscach.
Taki ruch KNF-u raczej spowoduje wstrzymanie nowych inwestycji. Przecież przedsmak tego mieliśmy w czasie kryzysu. Deweloperzy wstrzymali wszelkie budowy.
Zaczną sprzedawać zakupione ziemie lub poczekają na złote czasy. To dugie raczej jest pewne, bo ziemie przeważnie mają już spłacone i ulokowane jako kapitał.
Zwolnią 95% załogi. Firmy budowlane i podwykonawcze zwolnią majstrów i inżynierów. Każą im pozakładać własne firemki, żeby Ci świadczyli , a raczej pykali w razie czego jako usługowcy. Mój wujek tak miał przed boomem.
Wszystko padało. Padaka na maksa. Było bardzo bardzo źle. A ceny mieszkań nie spadały, bo jest na nie popyt. Po prostu.
Ktoś mi powie ,że nie spadały bo nie miały z czego. Bzdura...
Ja zarabiam w tej chwili 8 (osieeem razy więcej!!!!) niż w 2003-4 roku !! i mało tego, idę w poniedziałek o podwyżkę do szefa, bo i tak za mało zarabiam w porównaniu do znajomych z branży...
Dla mnie ceny z 2003-4 roku były kosmiczne. Teraz są osiągalne mimo że droższe.
Myślę że zaklinanie cen i błaganie oto żeby spadły, jest po prostu bezsensowne.
Oczywiście spadną, trochę, z wielkiej płyty w nie za fajnych lokalizacjach. Oraz nowe w bardzo złych lokalizacjach (np. w Piasecznie obok Warszawy, albo na Wawrze w zalewskach) . Reszta dobrych , nowych drgnie lekko w dół o jakieś max. 2-5%.
Po czym jak rozluźnią politykę kredytową (a kiedyś rozluźnią i tą w PLN), to ceny skoczą o 50% do góry.

Zaklinacze i maminsynki , proszę, z marzeniami do Disney Landu. Nie siać głupot!

I jeszcze jedna sprawa do tej baby z artykułu co się wypowiadała..
Powiedziała, że: "Wyjaśniła, że na większości dojrzałych rynków kredyty hipoteczne w walucie praktycznie nie istnieją"

Otóż droga idiotko: Po pierwsze, my nie jesteśmy dojrzałym rynkiem. My jesteśmy dzieciakiem i to w dodatku lekko upośledzonym, gdzie pierwszy bobas tego rynku ma upośledzenie w wymowie r. TO chyba coś znaczy o dojrzałości nie?

Po drugie, gdy będziemy mieć takie marże i takie odsetki i ogólnie takie warunki w walucie PLN takie jak ma Niemiec w EUR. To ja się zgadzam. W innym wypadku proszę nas nie porównywać. Nie porównujcie g.ów.na do twarogu.

Dla przykładu: Kredyt w EUR na 300tys.zł na 30 lat. Rata 1300zł gdzie kapitał zaczyna się od 550, a odsetki 750zł ...i z miesiąca na miesiąc rata wzrasta w stosunku do odsetek.

A teraz PLN na 300tys,zł na 30lat. Rata 1300zł , gdzie kapitał 100zł a odsetki 1200zł .

What the .f.u. }ck ?
~xxx odpowiada ~Miaaauuu


"Taki ruch KNF-u raczej spowoduje wstrzymanie nowych inwestycji. Przecież przedsmak tego mieliśmy w czasie kryzysu. Deweloperzy wstrzymali wszelkie budowy."

Mielismy przedsmak, bo mieli pelno mieszkan do sprzedania, ktorych nie mogli opchnac wczesniej, wiec bylo co robic..

a mimo wszystko na jaki okres


"Taki ruch KNF-u raczej spowoduje wstrzymanie nowych inwestycji. Przecież przedsmak tego mieliśmy w czasie kryzysu. Deweloperzy wstrzymali wszelkie budowy."

Mielismy przedsmak, bo mieli pelno mieszkan do sprzedania, ktorych nie mogli opchnac wczesniej, wiec bylo co robic..

a mimo wszystko na jaki okres sie wstrzymali? pare miesiecy bo dluzej im sie nie kalkuluje i pracowac trzeba albo zwijamy interes!! nie chcesz robic na marzy 35% to sie pojawia tacy co zrobia za 25% albo za 20% a pozniej za mniej, zawsze poki zysk jest beda chetni. Inwestycje mozna wstrzymac na krotko, ale z nicnierobienia nikt nie wyzyje!

"poczekają na złote czasy"

zlote czasy w postaci 20 lat nizu demograficznego..mmmm, juz nie moge sie doczekac..

"Ja zarabiam w tej chwili 8 (osieeem razy więcej!!!!) niż w 2003-4 roku !! i mało tego, idę w poniedziałek o podwyżkę do szefa"

gratulacje, na pewno 99% polakow zainteresowanych zakupem mieszkan ma roczny przyrost pensji ponad 100% zaczynajac od 2003 roku..

"Po czym jak rozluźnią politykę kredytową"

rozluziona polityka kredytowa to juz byla od 2006 roku i mamy efekty, teraz jak widzisz staraja sie naprawic ten blad, wiec zapomnij o swoich marzeniach wzrostu o 50%. Oddawanie comiesiecznie wiekszosci $ do banku ogranicza konsumpcje na rynku, wiec w koncu ktos przebije banke do konca.

"Zaklinacze i maminsynki , proszę, z marzeniami do Disney Landu. Nie siać głupot! "

wzajemnie..
~Miaaauuu
Korwin miał rację. Pąństwo nie powinno ingerować w nic! debile robią tylko gorzej.
~Miaaauuu
Ja tego jażę. Skoro kredyty walutowe są takie feee, to czemuśta do K..U.R,WY NĘDZY nie zablokowali tego w 2005 roku? Nie byłoby tych chorych cen! Teraz jak zablokuje debile, to ceny nie spadną, kredyt będzie droższy. Czyli ogólnie gorzej dla klienta.

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki