Stosunki Chin z USA są obecnie „najważniejszymi dwustronnymi relacjami na świecie” - powiedział w czwartek przywódca ChRL Xi Jinping. Podczas uroczystego bankietu na cześć przebywającego w Pekinie prezydenta USA Donalda Trumpa dodał, że tych stosunków „nie wolno zepsuć”. Trump zaprosił Xi do Waszyngtonu na 24 września.


Chiński przywódca nazwał wizytę amerykańskiego prezydenta historycznym wydarzeniem. Xi dodał, że „odnowa Chin i »uczynienie Ameryki ponownie wielką« (hasło wyborcze Trumpa - PAP) mogą iść w parze”.
Obaj przywódcy podkreślili, że „wnikliwie wymienili poglądy”, a Xi oświadczył, że dwustronne relacje powinny opierać się na partnerstwie, a nie rywalizacji.
Dodał, że stosunki Chin z USA są najważniejszymi spośród relacji dwustronnych na świecie, a „kluczowy dla ich stabilności powinien być wzajemny szacunek”.
„Powinniśmy wspólnie dbać, by stosunki między Chinami i Stanami Zjednoczonymi rozwijały się we właściwy sposób” - powiedział Xi.

Prezydent USA nazwał swego gospodarza przyjacielem i zgodził się z opinią dotyczącą rangi dwustronnych relacji. „Stosunki między Stanami Zjednoczonymi i Chinami są jednymi z najbardziej znaczących w dziejach świata” - stwierdził.
Amerykański przywódca zaprosił też chińskiego lidera do Białego Domu na 24 września.
Pierwsza od blisko dziewięciu lat wizyta prezydenta USA w Chinach zakończy się w piątek. Poprzednia odbyła się w listopadzie 2017 r., kiedy to podczas swojej pierwszej kadencji złożył ją Trump.
CNN: spotkanie z Trumpem pozwoliło Xi pokazać Chiny jako równe USA
Spotkanie z prezydentem USA Donaldem Trumpem pozwoliło przewodniczącemu Chin Xi Jinpingowi osiągnąć to, czego od dawna pragnął: pokazać Chiny jako równe USA – oceniła w czwartek komentatorka CNN Simone McCarthy.
Podkreśliła ona, że choć Chiny długo zaprzeczały, by miały wielkomocarstwowe ambicje, to jest jasne, iż celem Xi jest postrzeganie Chin jako ważnego gracza na światowej scenie i traktowanie ich jako równego Ameryce.
„Jakiż jest na to lepszy sposób niż przybycie do Pekinu amerykańskiego prezydenta w otoczeniu wianuszka prezesów największych firm Ameryki, których obecne i przyszłe sukcesy również zależą od Chin” – zaznaczyła McCarthy.
Według niej taką optykę potwierdził wkrótce sam Trump, który powiedział Xi, że przybył do Pekinu, „by przekazać wyrazy szacunku Panu i Chinom”, a także określił Xi jako „wielkiego przywódcę”.
„Zdaniem Xi taka optyka dobrze się prezentuje w oczach krajowego audytorium. Pomaga jednak również wzmacniać wizerunek, o który chińscy przywódcy coraz bardziej zabiegają za granicą: Chin jako znaczącego gracza na scenie światowej i lidera alternatywnego wobec słabnących Stanów Zjednoczonych” – podkreśliła McCarthy.
piu/ ap/





























































