Władimir Putin w czasie wizyty w Pekinie nie przekonał Xi Jinpinga do zawarcia umowy o budowie gazociągu Siła Syberii 2. Marcin Przychodniak z PISM powiedział PAP, że Chiny mają świadomość swojej przewagi i chcą uzyskać jeszcze lepszą cenę.


Rosja od 2019 r. eksportuje gaz do Chin przez gazociąg Siła Syberii. Planowana druga linia rurociągu mogłaby przesyłać do 50 mld m sześc. tego surowca rocznie z rosyjskiej Arktyki przez Mongolię do Chin. Obecnie Chiny sprowadzają ok. 40 mld m sześc. rosyjskiego gazu rocznie.
W trakcie zakończonej w środę wizyty Putina w Pekinie po raz kolejny nie udało mu się przekonać Xi Jinpinga do podpisania umowy o budowie nowego rurociągu. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że ustalono „ogólne parametry” Siły Syberii 2, ale „trzeba jeszcze ustalić niektóre szczegóły”.
Przychodniak, analityk ds. Chin w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, w rozmowie z PAP ocenił, że fiasko rozmów wynika z faktu, że Rosjanie nie chcą zgodzić się na ceny korzystne z punktu widzenia Chin. A te ostatnie – mając przewagę w relacjach z Rosją – cierpliwie czekają, aż otrzymają od Moskwy odpowiednią zniżkę na rosyjską ropę i gaz. Jak zaznaczył ekspert, epopeja z budową Siły Syberii 2 i negocjowaniem cen tego kontraktu – podobnie jak poprzednich – nie trwa od roku, tylko ciągnie się już kilkanaście lat.
– W przypadku Siły Syberii 2 dochodzi jeszcze kwestia pieniędzy, które trzeba wyłożyć na jej budowę. Jeśli Chińczycy dostaliby korzystne dla siebie ceny – niższe od obecnie proponowanych – to zapewne zainwestowaliby w ten gazociąg. W tej chwili uważają, że im się to nie opłaca. A wiedzą, że mają w tej inwestycji przewagę – podkreślił Przychodniak.

Ekspert wyjaśnił, że partnerstwo chińsko-rosyjskie ma charakter asymetryczny – zwłaszcza w sektorze wojskowym, w którym Rosjanie nie mają wyboru. Chiny są partnerem, który potencjalnie może im bardzo pomóc gospodarczo. Zresztą to robi, ale nie za darmo.
Jak zaznaczył analityk, wymiar finansowy wiąże się bezpośrednio z motywem geopolitycznym. Chińczycy zgodzili się mocno zainwestować w partnerstwo z Rosją – nie tylko w sensie ekonomicznym, ale też politycznym. Dają Putinowi to, czego potrzebuje w wymiarze gospodarczym i wizerunkowym, na co zgodzili się właśnie z powodów politycznych. Tak w tej chwili traktują Moskwę – jako ważnego partnera, wręcz sojusznika.
Przychodniak zastrzegł jednak, że Pekin do tego partnerstwa ma podejście instrumentalne. Rosja jest potrzebna Chinom, choćby do szachowania Zachodu, utrzymywania stanu napięcia w Europie oraz jako narzędzie wobec Stanów Zjednoczonych. W tym sensie Rosja sporo Chińczykom daje, ale wszystko to odbywa się w obszarze kontrolowanym przez tych ostatnich. – Dlatego na to, na co Pekin nie chce się zgodzić, po prostu się nie zgadza – podsumował. (PAP)
gru/ lam/






























































