REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wzrost gospodarczy nieodczuwalny przez przedsiębiorców

Łukasz Piechowiak2010-12-08 07:30główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2010-12-08 07:30
Dodaj Bankier.pl w Google
Nastroje wśród małych i średnich przedsiębiorstw w IV kwartale są dużo gorsze niż na początku roku – tak wynika z ankiety przeprowadzonej przez Instytut Keralla Research.

Przedsiębiorcy nie oceniają polskiej gospodarki zbyt optymistycznie. Na początku roku taką ocenę wystawiło 36% badanych, teraz odsetek ten zmalał do 20%. Co ciekawe, właściciele firm lepiej ocenili kondycję finansową swoich przedsiębiorstw – odsetek zadowolonych wzrósł do 30%. Z drugiej strony, wskaźnik nastrojów panujących w przedsiębiorstwie – KERNA, ukształtował się na poziomie minus 58,7 p. Jest to wynik zbliżony do zeszłorocznego.

Niski wynik jest zaskoczeniem. Zdaniem ekspertów, nastroje powinny być odrobinę lepsze. Niemniej wychodzi na to, że dane dotyczące sporego wzrostu PKB nie są traktowane przez przedsiębiorców jako dowód na wyjście z kryzysu. Na początku roku, większość ankietowanych wskazywała, że kryzys zakończy się w 2011 roku. Obecnie ponad 60% badanych twierdzi, że sytuacja na rynkach finansowych poprawi się dopiero w 2012 roku, albo później.

O tym, że nie jest dobrze, świadczy także liczba ogłoszonych przez sąd upadłości. O ile w 2009 roku dotyczyły one głównie dużych firm, o tyle w tym roku upadają głównie małe i średnie przedsiębiorstwa. Mijający rok nie należy do najlepszych w historii Polski, ale ocena przedsiębiorców jest stanowczo zbyt negatywna i prawdopodobnie wynika raczej z obaw przed najbliższą przyszłością, a nie z tego, co się dzieje w gospodarce obecnie.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@firma.bankier.pl

Źródło:
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~myślący
a czy kto kolwiek prócz rudego cudaka dostrzega ten cud i wzrost ?
infinum
W sytuacji, w której cały wzrost PKB jest z nawiązką niwelowany przez inflację, czyli wzrost podaży pieniądza (ostatnio waha się w granicach 7-9%) nie ma się specjalnie czemu dziwić. O CPI nawet nie ma co mówić, bo to sztuczny i nic nie mówiący wskaźnik - na pewno nie jest to inflacja.

W najbliższym czasie dojdzie jeszcze
W sytuacji, w której cały wzrost PKB jest z nawiązką niwelowany przez inflację, czyli wzrost podaży pieniądza (ostatnio waha się w granicach 7-9%) nie ma się specjalnie czemu dziwić. O CPI nawet nie ma co mówić, bo to sztuczny i nic nie mówiący wskaźnik - na pewno nie jest to inflacja.

W najbliższym czasie dojdzie jeszcze obciążenie wyższym VATem i akcyzą, co odbije się na wolumenie sprzedaży. W tej sytuacji złotówka zacznie mocniej tracić na wartości, co dodatkowo podniesie ceny importowanych towarów/surowców.

Należy się zatem spodziewać dalszego spadku dochodów państwa, a zatem dług publiczny nadal będzie rósł, a znaczące ograniczenie deficytu to tylko pobożne życzenia rządu. O wyjściu z kryzysu w najbliższych latach można, więc raczej tylko pomarzyć.

Rok 2012 wydaje się być zatem nadspodziewanie optymistyczną datą.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki