Po wyhamowaniu wzrostu w grudniu styczeń przyniósł solidny wzrost produkcji przemysłowej. To spore zaskoczenie zważywszy na negatywne sygnały napływające z gospodarek głównych partnerów handlowych Polski.


W styczniu wartość produkcji przemysłowej była o 7,4% większa niż w grudniu oraz o 6,1% większa niż rok wcześniej – poinformował Główny Urząd Statystyczny. Wzrost produkcji po części napędziły styczniowe mrozy – sprzedaż w "wytwarzaniu i zaopatrywaniu w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę" zwiększyła się aż o 15,1%.
Ale niezły wynik (+5,3% rdr) odnotowano także w przetwórstwie przemysłowym. Tradycyjnie już słabo spisały się kopalnie, gdzie wzrost produkcji sięgnął zaledwie 0,8% rdr.
Ekonomiści spodziewali się znacznie słabszych rezultatów. Rynkowy konsensus zakładał wzrost obrotów przemysłu o 3,9% rdr po tym, jak w grudniu zwiększyły się one tylko o 2,8% rdr.
Przy czym styczniowe przyspieszenie dynamiki produkcji przemysłowej nie wynikało z efektów kalendarzowych. Albowiem po wyeliminowaniu czynników o charakterze sezonowym dynamika produkcji przemysłowej w styczniu wyniosła 1,7% mdm i 6,1% rdr. Dla porównania, w grudniu „odsezonowana” dynamika produkcji ukształtowała się na poziomie zaledwie 3,1% rdr wobec 5,5% w listopadzie i 6,1% w październiku.
Opublikowane dziś dane kontrastują z szybko pogarszającymi się wskaźnikami koniunktury tak w Polsce, jak i w Niemczech. Od dawna ostrzegają przed tym szybko malejące wskazania PMI zarówno w Polsce, jak i w strefie euro, która jest głównym odbiorcą polskiego eksportu.
Mimo to trzymiesięczna średnia krocząca rocznej dynamiki produkcji przemysłowej obniżyła się z 5,0% do 4,5%, osiągając najniższą wartość od niemal dwóch lat. Przy czym jest to "zasługa" przede wszystkim słabszych danych za grudzień.
KK

























































