

Getin Noble był w ostatnim czasie najsłabszym ogniwem indeksu WIG-Banki. Kurs jego akcji przez ostatnie 12 miesięcy spadł o niemal 40%. Mimo stabilizacji z lutego i marca spółka pozostaje w silnym trendzie spadkowym.
Bank jest mocno obciążony kredytami hipotecznymi denominowanymi lub indeksowanymi do CHF, które stanowią 26% całego portfela kredytowego. Ponad 99,9% z nich została udzielona przed 2009 rokiem, co po styczniowym skoku notowań franka stanowi dla GNB poważny czynnik ryzyka. Tym bardziej, że bank zabezpiecza frankowy portfel instrumentami pochodnymi (CIRS), które musi regularnie odnawiać. Łącznie z kredytami złotowymi należności hipoteczne stanowiły aż 71,75% wartości brutto portfela kredytów i pożyczek Getinu.
Spadek sprzedaży w tym segmencie sprawił, że zeszłoroczne wyniki GNB okazały się znacznie niższe od szacunków najbardziej pesymistycznych analityków. Przy 360 mln zysku netto za 2014 rok Getin wyceniany jest obecnie na 13,2-krotność historycznych zysków. Po niewiele wyższej cenie (13,6) można nabyć np. papiery PKO BP, czyli banku o mocniejszej pozycji rynkowej i stabilniejszych wynikach finansowych.
Z moimi negatywnymi spostrzeżeniami kontrastują oceny analityków biur maklerskich, którzy bardzo pozytywnie zapatrują się na perspektywy akcji Getinu. Wśród 10 ostatnich rekomendacji w bazie Bankier.pl średnia cena docelowa walorów GTN wynosi 2,45 zł, czyli o 35% powyżej aktualnych notowań. 3 z 4 tegorocznych rekomendacji brzmią „kupuj”, zakładając wzrost kursu do 2,20-2,65 zł.





























































