WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wyjątkowy strajk w fabryce w Gnieźnie. Na produkcję wysłano... pracowników biurowych

2025-06-06 10:41
publikacja
2025-06-06 10:41
Dodaj Bankier.pl w Google

Kierownik mówiący kiedy można wyjść do toalety, oskarżenia związku zawodowego o związki z totalitaryzmem czy wirtualna premia - to część zarzutów, jaki protestujący wysuwają wobec pracodawcy. Jeremias utrzymuje, że strajk jest nielegalny i na małą skalę, która nie zakłóca produkcji. Jednocześnie zatrudnieni wskazują, że do pracy skierowano pracowników biurowych. 

Wyjątkowy strajk w fabryce w Gnieźnie. Na produkcję wysłano... pracowników biurowych
Wyjątkowy strajk w fabryce w Gnieźnie. Na produkcję wysłano... pracowników biurowych
fot. OZZ Inicjatywa Pracownicza Jeremias / / Facebook

Fabryka wkładów do kominów Jaremias w Gnieźnie zatrudnia stałych pracowników, więźniów i - pracowników z agencji pracy tymczasowej Spór zbiorowy trwa już od jesieni 2024 roku. Jednak rokowania między przedstawicielami OZZ Inicjatywa Pracownicza a kadrą kierownicza nic nie dały. W związku z tym pracownicy zdecydowali się rozpocząć bezterminowy strajk. Żądają m.in. 

  • podwyżki w wysokości 800 zł z wyrównaniem od stycznia 2025 roku, 
  • wydłużenia przerwy z 15 do 30 minut, 
  • skrócenie okresu rozliczania nadgodzin z roku do jednego miesiąca,
  • przywrócenia sprawiedliwych zasad premiowania (opartych o normy sprzed 1 sierpnia 2023 roku).

- To my robimy z nich milionerów. Czy oni się chcą tym podzielić? Każdy z was jest fachowcem na miarę Europy. I chciałbym, żebyście w końcu zarabiali jak Europejczycy. Chcemy uczciwie pracować i mieć za to uczciwie płacone. Więcej za mniej - to nie jest Biedronka - mówił do strajkujących szef związku Mariusz Piotrowski, cytowany przez TOK FM. 

Sąd przyznaje rację protestującym

Na stronie internetowej związku można na także przeczytać, że "pora, aby w końcu większa część tych zysków trafiała do naszych kieszeni. Mamy takie same żołądki co nasi koledzy w niemieckiej fabryce. Chcemy być lepiej traktowani".

Niezgodne z prawem warunki pracy potwierdzają służby. Kontrola Państwowej Inspekcji Pracy wykazała nieprawidłowości z poważnym naruszeniem przepisów BHP, brakiem właściwej komunikacji ze związkiem zawodowym oraz bezprawnym zwolnieniem dwóch związkowców w trakcie trwania sporu (w jednym przypadku Mariusz Piotrowski zatrzymał linię produkcyjną na lakierni, gdy odkrył, że dochodziło do przebić elektrycznych na narzędziach, a więc istniało realne zagrożenie ludzkiego życia. Kierownictwo się z tym nie zgodziło, twierdząc, że swoim działaniem naraził on firmę na straty w wysokości 50 tys. zł). Sad nakazał przywrócić na związkowców do pracy, ale zarząd miał zignorować wyrok. 

Ministerstwo Pracy także bierze stronę strajkujących

W sprawie sporu wypowiedziała się także ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. W Sejmie zarzucono resortowi, że nie robi nic, kiedy to "niemiecki pracodawca wspierany przez amerykańską kancelarię prawną, wyspecjalizowaną w zwalczaniu związków zawodowych, śmieje się polskiemu państwu w twarz i odmawia egzekwowania wyroku polskich sądów". 

- Firma próbuje zastraszyć pracowników, informując ich, że ten spór, który podjęli, jest bezprawny. Poinformowałam ich wówczas, spotykając się z załogą, że mają prawo do protestu, mają prawo do sporu zbiorowego. Przypomniałam jednocześnie, że utrudnianie sporu zbiorowego na mocy polskiego prawa jest przestępstwem. Strajk jest konstytucjonalnym prawem pracowników - zaznaczała szefowa resortu.

Co dalej z produkcją w Jeremiasie?

Z danych przedstawianych przez władze spółki, w strajku bierze udział 10 proc. załogi. Związki Zawodowe wskazują na 80 proc., i podają, że kierownictwo do produkcji wysłało pracowników biurowych i zwiększono awaryjnie liczbę więźniów. Nie wszyscy bowiem zdecydowali się na bezpośredni strajk, a m.in. oddali krew, co wiąże się z dodatkowym dniem wolnym czy wzięła urlopy na żądanie.  Ma też nie pracować zmiana nocna. 

- Problem jest taki, że ci, którzy strajkują, to najbardziej doświadczeni pracownicy - spawacze, lakiernicy. To oni najlepiej znają maszyny produkcyjne. Bez nich produkcja kuleje - zaznaczył szef związku zawodowego w wypowiedzi dla PAP.

Te informacje zdementowało kierownictwo.

Podczas jednego dnia strajkujących więźniowie otoczyli płotem z paneli i trzymać ich tam bez picia i jedzenia (poza tym, które sami przynieśli).

Przychodzący na drugą zmianę określali sytuację w TOK FM jak "zamknięcie w kojcu", "potraktowano ich jak małpy", "brak szacunku dla swoich ludzi". 

opr. aw

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Akcje tej spółki spadły o 70 proc. od szczytu. Nie zanosi się na poprawę
Tematy

Komentarze (23)

dodaj komentarz
bha
Cóż... Mamy od dekad coraz szerszy i szerszy Globo Rynkowy Kapitalizm coraz bardziej niestety zapatrzony jak w obraz na Wyniki Statystyki, Dywidendy, Mamonę i Zyski i to najlepiej co roku coraz większe Zyski.Taki Globo Rynek Kapitalistycznego podejścia do wielu spraw niekoniecznie idący w parze z oczekiwaniami nie tylko tymi płacowymi Cóż... Mamy od dekad coraz szerszy i szerszy Globo Rynkowy Kapitalizm coraz bardziej niestety zapatrzony jak w obraz na Wyniki Statystyki, Dywidendy, Mamonę i Zyski i to najlepiej co roku coraz większe Zyski.Taki Globo Rynek Kapitalistycznego podejścia do wielu spraw niekoniecznie idący w parze z oczekiwaniami nie tylko tymi płacowymi szczególnie tych zwykłych tzw. od dolnych pracowników. Niestety
po_co
O czym Ty piszesz?
Mamy światowy rynek, na którym jest Polak, Niemiec i Hindus.
Niemiec zarabia 2 tys. euro miesięcznie, Polak 4 tys. zł miesięcznie, a Hindus 20 tys. rupii.
W pensji Niemieckiego robotnika mieszczą się dwie pensje Polskiego i 10 pensji Hinduskiego.

Ty nazywasz to kapitalizmem ale szczerze wątpię,
O czym Ty piszesz?
Mamy światowy rynek, na którym jest Polak, Niemiec i Hindus.
Niemiec zarabia 2 tys. euro miesięcznie, Polak 4 tys. zł miesięcznie, a Hindus 20 tys. rupii.
W pensji Niemieckiego robotnika mieszczą się dwie pensje Polskiego i 10 pensji Hinduskiego.

Ty nazywasz to kapitalizmem ale szczerze wątpię, że udając się do sklepu myślisz sobie "kurczę kupię ten Niemiecki samochód za 400 tys. zł bo przecież wstrętne kapitalistyczne firmy wykorzystują tych biednych Niemców".
Otóż, NIE.

Idziesz do sklepu i kupujesz samochód składany w Chinach lub Indiach bo na taki Cię stać, po czym narzekasz, że wstrętny kapitalizm wyzyskuje Ciebie i innych.
Jeżeli zapłacisz Polakowi, Hindusowi, Chińczykowi i wszystkim gorzej opłacanym pracownikom na świecie tyle ile zarabia robotnik w Szwajcarii to nie kupisz telewizora za 1000 zł, samochodu za 100 tys. zł, ani też chleba za 10 zł.
Będziesz za te towary płacił tyle ile kosztuje ich wyprodukowanie w Szwajcarii.

W takim systemie natomiast produkcja z pewnością wyniosłaby się z Chin, Indii czy innych Azjatyckich krajów ponieważ nie byłoby to opłacalne, a to ponownie spowodowałoby spadek kosztów pracy w tych krajach. Nie dlatego, że tak działa zły kapitalizm, tylko dlatego że tak po prostu działa rynek.
Jeżeli ktoś produkuje dobrze i tanio, w dodatku blisko to nikt nie będzie sięgał po towar z drugiego końca świata, który wymaga dodatkowych kosztów transportu i zabezpieczenia, a to oznacza, że ten drugi koniec świata będzie musiał obniżyć ceny aby znów być konkurencyjnym.
xemir odpowiada po_co
O czy ty piszesz? Piszesz takie brednie, że szkoda to nawet komentować. Załóż firmę i rozpocznij produkcję w kilku krajach, to może dotrze do Ciebie, jakie głupoty wypisujesz.
wizytator
Ciekawe na kogo głosowali półtora roku temu. Bo na przykład powodzianie "popisali" się głosując na czaska. No to już kompletny de.lzm.

Ciekawostka:
Ustawowy limit to 150 godzin rocznie, ale
można podwyższyć ten limit (w regulaminie, układzie lub umowie), ale nie więcej niż 416 godzin rocznie.
Toż to średniowiecze!
Ciekawe na kogo głosowali półtora roku temu. Bo na przykład powodzianie "popisali" się głosując na czaska. No to już kompletny de.lzm.

Ciekawostka:
Ustawowy limit to 150 godzin rocznie, ale
można podwyższyć ten limit (w regulaminie, układzie lub umowie), ale nie więcej niż 416 godzin rocznie.
Toż to średniowiecze!! Podwyższono limity nadgodzin w 2002r. za PSL i SLD. Oryginalnie wg. kodeksu z 1974r. było max 150 nadgodzin. ALE jest to zgodne z dyrektywą UE. Że można zap... prawie 10h dziennie przez rok!
Rozliczenie nadgodzin faktycznie może trwać do 12 miesięcy. Ale jeżeli jest to praca sezonowa.
Generalnie jak się tak przyjrzeć kodeksowi pracy to jesteśmy robieni w kakao na maxa.
search
Zybertolisz, obecnie to mamy dobrodziejstwa Dobrej zmiany, 8 lat rzadzil PISlam a Donaldinio no coz, posatwil odwlec do wyborow, jednak przegral bo stary dlugopis zostal wymieniony na nowy inny bardziej Narodowy i tak sie kreci od weta do odsylki do pseudo trybunalu.
search
Moze list do prezydenta elekta. ludzie wciaz nie rozumieja ze Polska nadaje sie na polowania dziczyzny, uprawy zboz i chodowli swin. Ludzie wiecej pokory, Polska poza licznymi montowniami nie posiada zadnego liczacego sie w swiecie produktu. Sa moze drobni cenieni przedsiebiorcy co wspolpracuja z zachodnimi podmitami i to tyle. No Moze list do prezydenta elekta. ludzie wciaz nie rozumieja ze Polska nadaje sie na polowania dziczyzny, uprawy zboz i chodowli swin. Ludzie wiecej pokory, Polska poza licznymi montowniami nie posiada zadnego liczacego sie w swiecie produktu. Sa moze drobni cenieni przedsiebiorcy co wspolpracuja z zachodnimi podmitami i to tyle. No sorry zascianek bastion PIS bedzie promowal swoj flagowy produkt oscypek i sprzedawal antysemityzm i promowal faszysm w osobie brazowego i mentosa.
miketheripper


Rozumiem emocje i rozczarowanie, ale warto też dostrzec, że różnice między krajami – np. USA i Polską – wynikają nie tylko z zasobów czy historii, ale też z podejścia do ryzyka, porażki i działania.

**Amerykanie od początku XX wieku mieli inne podejście do porażek i odwagi w inwestycjach**. Tam społeczeństwo i system


Rozumiem emocje i rozczarowanie, ale warto też dostrzec, że różnice między krajami – np. USA i Polską – wynikają nie tylko z zasobów czy historii, ale też z podejścia do ryzyka, porażki i działania.

**Amerykanie od początku XX wieku mieli inne podejście do porażek i odwagi w inwestycjach**. Tam społeczeństwo i system wspierał „próbuj, a jak nie wyjdzie – spróbuj jeszcze raz”. Dlatego możliwe było ryzykowanie życia przy tworzeniu lotnictwa, podboju kosmosu czy rewolucji technologicznej. Porażka to często element drogi do sukcesu.

**W Polsce – z wielu powodów historycznych – dominuje ostrożność, pragmatyzm, czasem brak zaufania do instytucji**. I to też jest zrozumiałe: 123 lata zaborów, wojny, PRL, transformacja – wszystko to nauczyło ludzi kalkulowania i unikania ryzyka, bo za błąd płaciło się wysoką cenę. To nie jest „gorsze podejście”, ale inne. Bardziej defensywne.

Mamy **kapitalnych specjalistów, inżynierów i przedsiębiorców**, ale często **brakuje im zaplecza: instytucji, kapitału, systemowego wsparcia i społecznego zaufania**. I to może się zmieniać – ale potrzeba pokolenia spójnej pracy, nie tylko frustracji i wytykania błędów.

Nie ma potrzeby uderzać w „oscypka” – to symbol kultury, tak jak camembert we Francji czy parmezan we Włoszech. Kluczem nie jest wyśmiewanie lokalności, tylko **łączenie jej z nowoczesnością i globalnym myśleniem**
bt5
Przypominam że w 1939 ns terenach wcielonych do Rzeszy wyrównano płace z Zachodem. Fakt że dla Polaków jako słabo fachowych było 70% zarobku w Reichu ale normy produkcyjne były też 70%. Tymczasem dziś normy produkcyjne w PL to nawet 200% normy z Zachodu ( kto był to oczywiście wie).
bt5
Jak pracowałem w NL na specjalistycznej maszynie i odrzucili moje żądanie podwyżki oraz wylali to przed fajrantem zrobiłem takie "nastawy" na maszynie ze po tygodniu był telefon bo całotygniowa produkcja nadawała się wyłącznie na złom.
eglantyna
Prawda, że wyjątkowy, ale jak to w ogóle możliwe? Przecież po to zrobili prezydentem agenta Wałęsę (przewodniczącego związków zawodowych), żeby w Polsce nie było związków zawodowych ani strajków.
Kiedyś to nawet o podwyżki cen ludzie strajkowali. Dziś popisiactwo podnosi ceny o 100% w ciągu dekady i nikt nie strakuje. Kierowca
Prawda, że wyjątkowy, ale jak to w ogóle możliwe? Przecież po to zrobili prezydentem agenta Wałęsę (przewodniczącego związków zawodowych), żeby w Polsce nie było związków zawodowych ani strajków.
Kiedyś to nawet o podwyżki cen ludzie strajkowali. Dziś popisiactwo podnosi ceny o 100% w ciągu dekady i nikt nie strakuje. Kierowca bolta będzie strajkował? Ankieterka na umowę zlecenie? Że im "Putin" podniósł ceny?

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki