Minimalna krajowa na poziomie 4000 zł, chorobowe płatne w 100 proc., zakaz wykorzystywania stażystów, gwarancja zatrudnienia po urlopie macierzyńskim i wiele innych podobnych obietnic wyborczych politycy zdążyli już złożyć obywatelom na etacie. Sprawdziliśmy, kto i czym kusi pracowników.


Nie milkną echa najgrubszego pętka kiełbasy wyborczej, czyli wprowadzenia minimalnego wynagrodzenia za pracę w końcu 2023 r. na poziomie 4000 zł brutto. Inne partie nie chcą pozostać w tyle. W tym sezonie wyborczym modne jest dorzucanie do wirtualnego na razie worka pieniędzy także obietnic lepszego życia po wyjściu z miejsca pracy.
PiS: minimalna krajowa i rodzic w pracy
Prawo i Sprawiedliwość dopiero w ostatnich dniach pokazało swój program wyborczy, jego najważniejsze punkty partia wskazała podczas konwencji mającej miejsce w ubiegłym tygodniu. Wśród słów, jakie padły od szefów ugrupowania, najgłośniej wybrzmiały te o wprowadzeniu wysokiej płacy minimalnej. Ma ona wynosić 3000 zł na koniec 2020 roku i 4000 zł na koniec 2023 roku.
Płaca minimalna, kontrowersje maksymalne
– Na sam koniec przeglądu kontrowersji związanych z gwałtowną podwyżką płacy minimalnej przyjrzyjmy się sytuacji Polski u progu 2020 r. Z jednej strony stopa bezrobocia jest rekordowo niska, co może sugerować, że obecnie jest najlepszy czas na podnoszenie płacy minimalnej. Skoro w ostatnich latach kolejne obszary i tak zaczęły przechodzić od płac niższych do wyższych (dyskonty spożywcze są tu sztandarowym przykładem), to podnoszenie płacy minimalnej nie będzie miało aż tak negatywnych skutków. Z drugiej zaś strony, inflacja już ruszyła – prognozy mówią o przekroczeniu 3 proc. w przyszłym roku – i jeżeli wzmocnimy ją dodatkowymi wydatkami konsumpcyjnymi (oraz np. uwolnieniem cen prądu), to może zacząć wymykać się spod kontroli – komentował w zapowiedzi prowadzenia gwałtownej podwyżki płacy minimalnej Michał Żuławiński na łamach Bankier.pl.
Jeśli nie widzisz sondy poniżej, przejdź bezpośrednio do pytania pierwszego tutaj i drugiego tutaj.
Poza płacą minimalną w swoim programie PiS wspomina również o podniesieniu płac w sferach finansowanych ze środków publicznych – o ile i gdzie dokładnie, nie podano szczegółów. Kilka akapitów w swoim 232-stronnicowym dokumencie poświęca za to kwestii rodziców w pracy. PiS zapowiedziało, że do katalogu przypadków, w których pracodawca musi uwzględnić wniosek pracownika o telepracę, zostanie dodany następujący: pracownik-rodzic dziecka w wieku 1-3 lat przy założeniu, że charakter pracy na to pozwala. Dodatkowo partia chce wspierać pracodawców w tworzeniu przyzakładowych żłobków i przedszkoli. Co oferuje partia? „Wsparcie to będzie polegać m.in. na łagodzeniu procedur w otrzymywaniu pozwoleń na otwarcie tego typu placówek lub przyspieszeniu wydawania świadectw Sanepidu” - czytamy w programie.

Podobnie jak oponenci, PiS chce zrównać szanse w środowisku zawodowym kobiet i mężczyzn. Proponuje przeprowadzenie co dwa lata ankiet przez największych pracodawców dotyczącą wynagrodzeń w celu wykrycia nieuzasadnionym różnic w wynagrodzeniach.
„Opracujemy kodeks dobrych praktyk oraz wzmocnimy edukację w zakresie polityki równouprawnienia i praktyk antydyskryminacyjnych. Co roku będziemy publikować raport >>Różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn<<, który zaprezentuje aktualną sytuację i rezultaty działań na rzecz równości na rynku pracy. Dzięki regularnemu badaniu rynku pracy możliwe będzie wskazanie problematycznych obszarów, co pozwoli skuteczniej przeciwdziałać dyskryminacji oraz uruchamiać projekty skoncentrowane na danej kwestii” podaje PiS w programie.
Koalicja Obywatelska: równowaga płci i dwa miesiące urlopu dla ojców
Koalicja Obywatelska również chce podniesienia płacy minimalnej, ale do poziomu połowy przeciętnego wynagrodzenia. Co oprócz tego? Zasiłek macierzyński w pełni opłacany przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, a zamiast zasiłku dla bezrobotnych – wysokie (choć nie wiadomo jak bardzo) dofinansowanie przeprowadzki do nowego miejsca pracy, bo to – zdaniem KO – jest główną przeszkodą dla osób poszukujących zatrudnienia, jeśli w mieście, w którym mieszkają, nie ma miejsc pracy.
KO opowiedziała się również za równością płac. „Wprowadzimy również mechanizm równowagi płci na stanowiskach kierowniczych i menedżerskich w instytucjach państwowych i spółkach Skarbu Państwa. W Polsce standardem staną się oceny i nagrody dla pracowników, uzależnione od ich realnych kompetencji i wkładu pracy, a nie płci. Dzięki walce ze stereotypami, transparentności wysokości wynagrodzeń, likwidacji barier w awansach i wsparciu kobiet na rynku pracy, także w sektorach wysokopłatnych, zlikwidujemy lukę płacową i emerytalną między kobietami a mężczyznami”, czytamy w programie. Dodatkowo partia chce zwiększyć liczbę miejsc w żłobkach i przedszkolach, aby kobiety nie musiały wybierać między pracą a wychowaniem dzieci.
Dwumiesięczne płatne urlopy ojcowskie to kolejny punkt programu KO, który w programie mówi o partnerskim i sprawiedliwym podziale ról w opiece nad dziećmi.
Lewica: chorobowe płatne w 100 proc.
Od wyższej płacy minimalnej zaczęli również politycy Lewicy w swoim programie wyborczym. Ma ona wynosić w 2020 roku 2700 zł brutto, a w 2030 roku – już 60 proc. średniego wynagrodzenia za pracę. Jednym z ciekawszych punktów jest również postulat 100-proc. płatnych zwolnień chorobowych. Dodatkowo wynagrodzenie w sektorze publicznym miałoby wynieść nie mniej niż 3500 zł brutto.
W kolejnych postulatach znalazł się również punkt o objęciu prawami pracowniczymi osoby zatrudnione na podstawie innych umów niż te wynikające ze stosunku pracy. Lewica, jako jedyna partia, chce rozszerzenia kompetencji Państwowej Inspekcji Pracy, która miałaby zyskać uprawnienia do zmiany formy zatrudnienia w przypadku, kiedy pracownik wykonuje swoje obowiązki w sposób charakterystyczny dla umowy o pracę.
W pomysłach związanych z prawami pracowniczymi znalazł się przepis dotyczące osób zatrudnionych na umowy czasowe. „Podpisanie drugiej umowy na czas określony będzie równoznaczne w skutkach prawnych z podpisaniem umowy na czas nieokreślony” - czytamy w programie wyborczym. W nim podano również, że partia chce wprowadzić przepisy, które zakazywałyby wyzyskiwania stażystów.
Koalicja Polska: dodatkowy tysiąc dla rodzica
Koalicja Polska, podobnie jak poprzednicy, w kontekście pracy mówi o łączeniu roli rodzica i zatrudnionego. W programie czytamy, że partia umożliwi rodzicom łączenie pracy z opieką nad dzieckiem. Dodatkowo mówi w tym kontekście rodzicielstwa, że prawnie zagwarantuje pracę na pół etatu po urlopie rodzicielskim przez 12 miesięcy. Co ciekawe, przez ten czas rodzice otrzymają dodatkowo 1 tys. zł miesięcznie.
Co jeszcze? Skrócenie o godzinę czasu pracy rodzicom dzieci do 10. roku życia. Taką możliwość mają matki karmiące, ale PSL chce, aby również dotyczyło to rodziców odwożących dzieci do przedszkola lub do szkoły. Koalicja Polska wpisała do programu, aby ZUS przejął obowiązek opłacania wynagrodzenia na zwolnieniu lekarskim od 15. dnia choroby. Ten przepis objąłby mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa.
Konfederacja i koniec z obowiązkowym składkami do ZUS
[Aktualizacja godz. 11:07] W związku z licznymi uwagami czytelników, postanowiliśmy wymienić postulaty, jakie do tej pory zostały przedstawione, jednak nie są one zaczerpnięte bezpośrednio z programu wyborczego, bo ten dopiero zostanie opublikowany.
Na konferencji w czerwcu przedstawiła 7 tez programowych, które jednak nie zostały później szerzej rozwinięte. Wśród planów partii, które dotyczyły pracowników, znalazły się:
-
zniesienie obowiązku płacenia składek do ZUS,
- sprzeciw przeciwko sztucznemu ustawianiu pensji minimalnej.
Janusz Korwin-Mikke powiedział wówczas: – Okłada się przedsiębiorców, okłada się młodych ludzi, ludzi w średnim wieku, żeby mieć na trzynastą emeryturę, czternastą emeryturę, itd. Efekt jest taki, że młodzi ludzie wyjeżdżają i kto będzie na te emerytury płacił? (…) Jeżeli ktoś wierzy PiS-owi i innym ludziom, którzy obiecują te emerytury, to z czego te emerytury będą? – na koniec powiedział wprost – Emerytur nie będzie! Jeśli będzie okładali przedsiębiorców i młodych ludzi podatkami, to oni po prostu wyjadą - czytamy na stronie Konfederacji, natomaist Kaja Godek dodała, że: – Podnoszenie składki na ZUS do tak wysokiego poziomu jest przede wszystkim uderzeniem w osoby najbiedniejsze. To często osoby, które nie mają szansy na etat, zakładają działalność gospodarczą i mają z tej działalności dochody, które wcale nie są wysokie. To są krawcowe, szewc, kosmetyczka, osoby, dla których poziom 1500 zł na sam ZUS, a jeszcze przecież dochodzą do tego podatki dochodowe, to jest poziom niewyobrażalnie wysoki. (…) Jest to polityka antyrodzinna - mówiła Godek.
Jak widać partie skupiły się na promowaniu bycia rodzicem i pracownikiem jednocześnie. Płatne urlopy ojcowskie, więcej miejsc w żłobkach, czy możliwość telepracy, to być może nie tylko pobożne życzenia.































































