W poniedziałek na globalnych rynkach finansowych niewiele się działo. W Niemczech świętowano Zielone Światki, w Wielkiej Brytanii święto bankowe, a w USA Dzień Pamięci. Poza tym wpływ na rynkowe nastroje miała również sprawa Grecji. Przez to reakcja polskich rynków na wynik wyborów była ograniczona. Niewykluczone, że zobaczymy ją dopiero w środę.



Wiadomo tylko tyle, że wielu ludzi w City było naprawdę zdenerwowanych wygraną Andrzeja Dudy. Zagranica jednoznacznie twierdziła (vide przedwyborczy komentarz agencji Bloomberg), że wygrana Andrzeja Dudy oznacza przeceny akcji banków, osłabienie złotego i wzrost rentowności obligacji. Rzeczywiście w nocy z niedzieli na poniedziałek złoty wyraźnie tracił, ale rano wzrosty kursów EUR/PLN, USD/PLN i CHF/PLN zmniejszały się i zakończenie dnia było neutralne.
Spadki na GPW
GPW zareagowała mocniej spadkiem indeksów (szczególnie cen akcji banków zaangażowanych w kredyty walutowe). Po spadku na rynku zapanował chwilowy marazm, ale po południu skala spadków zaczęła się znacznie zwiększać. WIG20 przełamał poziom 2.500 pkt. rysując formację podwójnego szczytu i potwierdzając sygnał sprzedaży. Jedynym pozytywem było to, że obrót był mały.
Zobacz także
Z tego wszystkiego można wyciągnąć wniosek, że rynek walutowy i obligacji na razie niespecjalnie będą się przejmowały sprawami politycznymi i bardziej będą się wpatrywały w sytuację na froncie greckim. Rynek akcji może być bardziej wrażliwy. Obietnice prezydenta elekta, gdyby zostały zrealizowane, zrujnowałyby budżet, ale budżet na rok przyszły przyszykuje ten rząd, więc najpewniej dramatu nie będzie.
Nie wiadomo jednak, jak na ustawę o przewalutowaniu kredytów walutowych po kursie ich wzięcia (obiecał ją przed wyborami parlamentarnymi prezydent-elekt), zareaguje parlament. Politycy obecnej koalicji mogą nie oprzeć się przed wyborami pokusie przegłosowania tej szkodliwej inicjatywy, co doprowadziłoby do drastycznych spadków cen banków i co za tym idzie indeksów giełdowych.
Jedno jest pewne: napięcie będzie narastało w miarę zbliżania się do wyborów parlamentarnych w październiku, a obóz byków nie będzie już taki pewien, że dobrze robi kupując akcje.
Piotr Kuczyński




























































