Rynek długu traci zaufanie wobec Rzymu. Dzisiaj rentowność kluczowych obligacji dziesięcioletnich przekroczyła barierę 7 proc. i wynosi obecnie ponad 7,5 proc. Tak wysokie oprocentowanie zmusiło w przeszłości Grecję, Irlandię i Portugalię do zwrócenia się o pomoc do Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Trudności Włoch mają jednak całkowicie odmienny wymiar niż dotychczasowe kłopoty krajów zagrożonych niewypłacalnością. Dług publiczny Rzymu przekracza 1,8 bln euro. Ewentualna konieczność dofinansowania trzeciej gospodarki strefy euro przekracza możliwości Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej. Istnieje zatem realne zagrożenie dla przyszłości strefy euro.
Inwestorzy nie kupili zapowiedzi ustąpienia Silvio Berlusconiego. Szef włoskiego rządu obiecał ustąpić ze stanowisk po przyjęciu pakietu ustaw wprowadzających oszczędności budżetowe. Ponadto nerwowość potęguje odwlekanie powołania rządu jedności narodowej w Grecji. Wciąż nie wyjaśniono, kto obejmie stanowisko po ustępującym Jeorjosie Papandreu.
Perspektywa niewypłacalności Rzymu doprowadziła do ostrej przeceny europejskich banków. Włoskie banki UniCredit oraz Intesa Sanpaolo traciły ponad 6 proc. Francuski BNP Paribas oraz niemiecki Deutsche Bank taniały około 4 proc.
Spadki na europejskich giełdach przekraczały 2 proc. Włoski FTSE MIB tracił blisko 4,2 proc. a niemiecki DAX 2,9 proc. Spadki na warszawskiej giełdzie były równie duże. WIG20 tracił 2,7 proc. a WIG 2,2 proc.
Nerwowość w Europie udziela się inwestorom za oceanem. Notowania kontraktów na amerykańskie indeksy mocno traciły przed 13.00. Kontrakty na Dow Jones spadał blisko 2 proc., a kontrakty na Standard & Poor's 500 traciły ponad 2,4 proc.
PL































































