[Aktualizacja, godz. 15:06] Z hotelu zasypanego przez lawinę w Abruzji we Włoszech wydobyto w czwartek trzy ciała - podały media, powołując się na ekipy ratunkowe. Ponad 20 osób jest zasypanych. Ratownicy z psami przeszukujący zwały śniegu i rumowisko nie natrafili na ślady życia.
Z ponad 20 gości i kilku osób personelu, przebywających w hotelu Rigopiano u zbocza masywu Gran Sasso koło Pescary, uratowano dwóch mężczyzn w stanie wychłodzenia organizmu.
Pierwsze grupy ratowników górskich, jakie dotarły na miejsce na nartach, przedzierają się przez śnieg leżący w korytarzach hotelu w poszukiwaniu ludzi, którzy spędzili tam prawie dobę od chwili zejścia lawiny. Nikt nie odpowiada na wezwania.

Ratownicy weszli przez jedyną otwartą szczelinę. Cały gmach jest zasypany przez śnieg i rumowisko.
Terremoto, le immagini dall'interno dell'hotel Rigopiano. VIDEO https://t.co/rxHD9qT2lI #cronaca
— Sky TG24 (@SkyTG24) 19 stycznia 2017
"Akcja na miejscu jest prowadzona w skrajnie trudnych warunkach" - mówią ekipy. Podkreślają, że lawina, jaka tam zeszła, była olbrzymia. Część kilkupiętrowego budynku zawaliła się.
Nadal nie wiadomo, ile osób zginęło. Dotąd wydobyto ciało jednej osoby. Około 30 ludzi uważa się za zaginionych. Być może wśród uwięzionych w budynku są także ranni.
Le immagini dall'elicottero della #PoliziadiStato che sorvola l'hotel di #Rigopiano sommerso dalla neve pic.twitter.com/ntmQU0CUJA
— Polizia di Stato (@poliziadistato) 19 stycznia 2017
Jednym z uratowanych jest mężczyzna, który wezwał pomoc. W ruinach została jego żona i dwoje dzieci. On i drugi mężczyzna byli na zewnątrz budynku i schronili się w samochodzie po tym, gdy zobaczyli schodzącą lawinę. Są w dobrym stanie.
W rejon hotelu Rigopiano w pobliżu masywu Gran Sasso dojechała w czwartek rano na nartach po wielogodzinnej akcji pierwsza grupa ratowników. Mówią, że lawina, jaka tam zeszła, była ogromna. W środku budynku było około 30 osób.
"Wołamy głośno, ale nikt nie odpowiada" - powiedział przebywający na miejscu katastrofy uczestnik akcji, cytowany przez agencję Ansa. Zdaniem ratowników sceneria jest "apokaliptyczna".
Wysłane na pomoc pojazdy, w tym karetki pogotowia, stoją zablokowane w odległości 9 kilometrów od hotelu. Ich przejazd uniemożliwia dwumetrowa warstwa śniegu.
Nieznana jest jeszcze narodowość gości górskiego hotelu.
Wszystko wskazuje na to, że masywna lawina zeszła na hotel Rigopiano w miejscowości Farindola w rezultacie serii silnych wstrząsów sejsmicznych, jakie w środę wystąpiły w środkowych Włoszech. Ich magnituda wynosiła ponad 5.
Górski hotel położony jest w odległości 10 kilometrów od najbliższej osady.
Picture by @emergenzavvf helicopter of the #Rigopiano hotel shows devastation of the avalanche... and how it looked before. 30+ missing pic.twitter.com/0bj5h7iNOA
— Julián Miglierini (@julianmig) 19 stycznia 2017
Przypomnijmy, że na poważne trudności natrafiły ekipy ratunkowe w środkowych Włoszech, które w środę wieczorem wyruszyły na pomoc ludziom uwięzionym w hotelu koło Pescary po zejściu lawiny. Spowodowało ją trzęsienie ziemi w tym rejonie. Nadejście pomocy opóźniało się. Nad ranem do hotelu dotarli pierwsi ratownicy, którzy poinformowali o "wielu ofiarach śmiertelnych".
"Potrzeba jeszcze godzin, aby duża grupa ratowników, wśród nich drużyny strażaków i zespoły pogotowia górskiego, dotarła do hotelu Rigopiano w miejscowości Farindola" - informowała w nocy ze środy na czwartek włoska Obrona Cywilna. Jako powód podawała bardzo złe warunki pogodowe w rejonie, nawiedzonym przez trzęsienie ziemi i atak srogiej zimy.
RAW VIDEO: Avalanche buries mountain hotel in central Italy. https://t.co/OAFGVuPh93
— The Associated Press (@AP) 19 stycznia 2017
Ekipy zmagały się ze śniegiem, a dotarcie na miejsce utrudniało także to, że na okoliczne drogi dojazdowe zeszły następne lawiny. Panowała też niemal zerowa widoczność. Kolumna ratowników zmierzała w kierunku częściowo uszkodzonego hotelu wraz z wozami straży pożarnej i karetkami pogotowia. Ratownicy górscy jechali na nartach.
Jeden z gości hotelu, na który zeszła potężna lawina po silnym wstrząsie sejsmicznym w środę, wysłał SMS-a wzywając pomocy. "Ratunku, umieramy z zimna"- napisał.
W górskim hotelu, położonym na wysokości 1200 metrów nad poziomem morza, było około 30 osób. Ich los nie był znany. Media informowały, że 3 gości hotelowych uważa się za zaginionych.
Jedna ofiara trzęsienia ziemi w środkowej części kraju
W rezultacie środowego trzęsienia ziemi w środkowych Włoszech zginął starszy mężczyzna - podały tamtejsze media. Jego ciało wydobyto spod zawalonej stajni niedaleko Teramo w Abruzji. To jedyna ofiara serii wstrząsów o magnitudzie ponad 5.
W rezultacie sekwencji wstrząsów, które nastąpiły w ciągu kilku godzin, doszło do zniszczeń we wsiach i w małych miasteczkach Abruzji, Lacjum i Marche. Runęły tam przede wszystkim budynki gospodarcze.
Dokładna skala zniszczeń nie jest jeszcze znana, bo wiele osad i miejscowości jest odciętych od świata z powodu obfitych opadów śniegu. Nie dotarły tam jeszcze służby ratunkowe.
Sejsmolodzy z krajowego Instytutu Geofizyki i Wulkanologii wyjaśnili, że najnowsze wstrząsy to kontynuacja aktywności sejsmicznej zapoczątkowanej 24 sierpnia zeszłego roku trzęsieniem ziemi, w którym zginęło prawie 300 osób. Przyznali jednocześnie, że taka sekwencja silnych wstrząsów, jaka miała miejsce w środę, to nowe zjawisko. Ta faza aktywności jeszcze się nie skończyła - podkreślają. Ponadto odnotowali, że epicentrum wstrząsów przesuwa się. Podczas gdy w sierpniu znajdowało się w rejonie Amatrice w Abruzji, teraz było w rejonie leżącego kilkadziesiąt metrów na południe miasta L'Aquila.
"To zjawisko niepokojące" - twierdzą eksperci Instytutu.
W czwartek w wielu miastach i miasteczkach zamknięte będą szkoły, ponieważ konieczne są kontrole stanu budynków. Także w Rzymie uczniowie niektórych placówek nie będą mieli lekcji.
Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)
sw/ jm/


























































