Włochy i podwójna kwestia 3%

Póki co wrzesień przynosi spadek rentowności włoskich obligacji. Rynek zdaje się wierzyć, że rząd Ligi i Ruchu 5 Gwiazd nie złamie unijnych reguł budżetowych. Zarówno w przypadku budżetu jak i obligacji graniczną wartością zdają się być 3%.

Po majowym kryzysiku politycznym w Rzymie kwestia włoska powróciła do świata finansów. Wierzyciele obawiali się (i część pewnie nadal się obawia), że nowy, "populistyczny" rząd antyestablishmentowego Ruchu 5 Gwiazd i antyimigracyjnej Ligi istotnie powiększy deficyt fiskalny. Na fali tych lęków rentowności włoskich obligacji skarbowych wystrzeliły w górę. W przypadku papierów 10-letnich był to skok z 1,75% do niemal 3,39%.

Rentowność włoskich obligacji 10-letnich (w %).
Rentowność włoskich obligacji 10-letnich (w %). (Bloomberg.)

Nic w tym dziwnego. W końcu oba ugrupowania obiecywały wyborcom rozluźnienie i tak bardzo wątpliwej dyscypliny budżetowej. R5G zapowiadał m.in. "dochód bazowy" dla Włochów o niskich (legalnych) dochodach oraz skasowanie reformy emerytalnej z 2011 roku. Ekonomiści szacowali, że realizacja tych propozycji powiększy przyszłoroczny deficyt budżetowy o 60-100 mld euro.

Byłaby to potężna kwota zważywszy na fakt, że w ostatnich latach włoskie finanse publiczne zamykały się mankiem rzędu 40 miliardów euro. W 2017 roku deficyt fiskalny Włoch wyniósł 2,3% i tym samym już szósty rok z rzędu zmieścił się w limicie z traktatu z Maastricht wynoszącym 3% PKB. Ryzyko fiskalnego "buntu" Italii sprawiało, że rentowność włoskich 10-latek w sierpniu znów przekroczyła barierę 3%.

Lider Ruchu 5 Gwiazd Luigi Di Maio.
Lider Ruchu 5 Gwiazd Luigi Di Maio. (fot. Alessandro Bianchi / Reuters)

Jeszcze miesiąc temu wicepremier Luigi Di Maio z Ruchu 5 Gwiazd oświadczył, że zasady fiskalne Unii Europejskiej nie są priorytetem dla nowego rządu włoskiego. Równocześnie Di Maio zapewnił, że jego rząd będzie starał się przestrzegać unijnych limitów. Równie sprzecznie wypowiadał się wicepremier Matteo Salvini (lider Ligi), dla którego "trzyprocentowy wskaźnik deficytu budżetowego do PKB nie jest Biblią". Zastrzegł jednak, że rząd będzie "robił co w jego mocy", by przestrzegać ograniczeń i uniknąć powiększania deficytu.

Lecz pod koniec sierpnia Włochy znalazły się pod skomasowaną krytyką. Unijny komisarz ds. ekonomicznych i finansowych Pierre Moscovici zaapelował do rządu Włoch o "znaczny wysiłek" w przygotowaniu budżetu na 2019 rok, domagając się redukcji relacji deficytu budżetowego do PKB o 0,6 punktu procentowego. Tego samego dnia unijny komisarz ds. budżetu Guenther Oettinger skrytykował w Włochy za zbyt wysokie zadłużenie sięgające 132% PKB. 

Również 31 sierpnia na Włochy spadł kolejny cios w postaci obniżenia perspektywy ratingu przez Fitcha z "neutralnej" do "negatywnej". Sam rating został utrzymany na poziomie BBB. To drugi najniższy rating inwestycyjny, zatem dopiero obniżka o dwa "oczka" zrzuciłaby ocenę wiarygodności kredytowej Italii do poziomu spekulacyjnego, zwanego na rynku "śmieciowym". 

Analitycy Fitcha oczekują, że Włochy nie posłuchają zaleceń płynących z Brukseli i w przyszłorocznym budżecie zwiększą deficyt z 1,6% PKB w tym roku do 2,2% PKB wobec 0,9% zadeklarowanych wcześniej Komisji Europejskiej. Rząd Italii do 15 października musi przedstawić budżet do oceny KE. Z kolei do końca września ustawa budżetowa powinna trafić do włoskiego parlamentu.

Obserwując reakcje rynku można wnioskować, że inwestorzy zdają się wierzyć w niedawne zapewnienia włoskiego rządu, że deficyt fiskalny nie przekroczy 3% PKB. Dzięki temu od początku września rentowność włoskich obligacji 10-letnich obniżyła się z 3,25% do niespełna 2,80%. W rezultacie spread (czyli różnica w rentowności) między papierami włoskimi i niemieckimi obniżył się o ponad 50 punktów bazowych.

"W ciągu ostatnich kilku dni odnotowaliśmy realną zmianę retoryki włoskiego rządu" - przyznał Eoin Walsh, zarządzający z Twenty Four Asset Management. Nie wszyscy są jednak takimi optymistami. Po pierwsze, bo wciąż nie znamy projektu budżetu. A po drugie, bo Włochy zagrożone są kolejną recesją, co wywróciłoby plany fiskalne rządu. Ponadto "nie byłoby zaskakujące, gdyby włoscy politycy znów wkrótce zmienili poglądy" - ostrzegli ekonomiści Capital Economics.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 20 open_mind

Jeśli jesteś winien bankowi 100 dolarów to to jest twój problem, natomiast jeśli jesteś winien bankowi milion, to to jest banku problem.

! Odpowiedz
1 23 open_mind

Muzyka przestał już grać, sami bankierzy są w panice, Lecz ludzie i rządy w dalszym ciągu tańczą na całego śpiewając.

Kredytowa w naszych żyłach płynie krew.
Kobiety, wino, kredyt, tanieć, śpiew.
Zasady proste w życiu tam.
Pożyczam kasę, z Deutsche Bank !
Będzie, będzie zabawa!
Będzie się działo!
I znów kredytu będzie mało.
Będzie głośno, będzie radośnie.
Znów pożyczamy i wydajemy..
Nikt nie oszczędza, o kuźwa nędza.
Już trochę nam brakuje tchu
Polejcie wina również mu,
Znów będzie będzie się działo i będzie dym.
I dużo ludzi będzie płakało,
dlaczego nikt nie ostrzegł nas,
że będzie klęską to dla świata,
I całej rzeszy naiwnych mas..

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
9 12 bankierkomentuje

obstawiam że EU jeszcze o tym nie wie, ale jak duzo bedzie skakac ze swoimi pomysłami odnośnie Brexitu czy przymusowej imigracji itd to moze zapłacic cenę tego calego BREXITU.

Oby cena nie bylo to BANKRUCTWO Włoch i paru banków niemieckich np. Deutche Banku a wierzyć należy ze jeżeli będzie leżało na stole pare BILIONÓW EUR (nie mylić z miliardami) to bankierzy z Londynu juz nie beda pytac o jakąkolwiek zgodę w Berlinie czy Brukseli tylko docisną Włochy do ściany, doprowadza do kontrolowanej niewypłacalności i tym pieniezno-ekonomicznym ruchem zmusza Junckerow do wypłaty należnej kasy dla Londynu czy UK. Pogrillują EU i EUR pare lat, wycisną jak cytrynę i odechce się nędznym politykom z EU obłudy i cwaniakowania. Zobaczymy czy Niemcy z osłabionym EUR byłyby takie chętne spłacać włoskie długi czy puszcza ich kantem ? Francuskie pieski sp..... pierwsi a potem zawiną się helmuty.
na dziś dzień Włosi, Grecy, Hiszpanie i Portugalczycy muszą ROBIĆ na pana z NIEMIEC i płacić mu daninę, ale Pan zaprosił na obiad tych pływających na morzach i oceanach i musi to z czegoś sfinansować. Przed obiadem ale i po Pan z Niemiec będzie rozdawał zasiłki, dodatki, dawał chaty, potem kredyty których nie trzeba będzie spłacać itd wiec warto pewnie już zapisac sie w kolejke.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 15 open_mind

I to jest postęp ze strony Niemiec, bo 1939 po prostu rozpoczynali od rozstrzeliwania opornych. A dzisiaj wznieśli się na znacznie wyższy poziom,.

! Odpowiedz
1 5 open_mind

A jak i jeszcze więcej długu i na pewno nic się nie złamie. Kryzys majowy zażegnany rząd wzmocniony i uratowany zaapelował o wysiłek w „odbijaniu piłek” Inwestorzy uwierzyli aż się poślinili i retorykę zmienili. Deutsche Bank się cieszy jak Włoch po pożyczkę spieszy!

I jak tu wymagać zdrowego rozsądku od młodych ludzi wkraczających w dorosłe życie finansowe? Oni po prostu zostali zrodzeni w długu obłudzie i propagandzie. To tak jak by ktoś chciał prowadzić ogrodnictwo na ugorze.

To się nawet nie nadaje do Szpilek, jak za komuny mawiali.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl