Taksówkarze jednak protestują przeciwko takiemu rozwiązaniu – uważają, że dopóki świadczą usługi nieobciążone VAT-em nie ma potrzeby instalowania takich kas. W tej chwili taksówkarze płacą podatek ryczałtowy, którego wysokość zależy od wielkości miasta, w którym prowadzą działalność. Zdaniem Adama Toborowicza, prezesa MTK z Warszawy, „prawo o ruchu drogowym, które mówi, w jakie urządzenia ma być wyposażona taksówka, nie wspomina nic o kasie fiskalnej”. Taksówkarze powołują się także na przykład z Unii Europejskiej, gdzie wprawdzie podobne prawo obowiązuje, ale nie jest stosowane.
Kasy fiskalne dla taksówek mają być zintegrowane z taksometrami, żadnych szczegółów jednak jeszcze nikt nie zna, bowiem rozporządzenie określające parametry kas fiskalnych dla taksówek jest dopiero przygotowywane.
Taksówkarze podejrzewają, że przepisy nakazujące zamontowanie kas w taksówkach są wynikiem lobbingu firm produkujących kasy fiskalne, otwierają one bowiem rynek o wartości ocenianej na 150 mln zł. Część z tych pieniędzy taksówkarze otrzymają w formie zwrotu, bowiem taksówkarze wykonują usługi zwolnione z VAT.
Więcej o sprawie można przeczytać w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” w artykule pt. „Taksówka fiskalna”.
md


























































