W piątek o godzinie 13:45 za uncję złota płacono 1.525,50 dolarów, czyli o pół procent więcej niż w czwartek. Cena kruszcu wyrażona w euro spadła do 1.072 euro po tym, jak w środę na popołudniowym fixingu w Londynie sięgnęła rekordowych 1.086,84 EUR.
„Wciąż panują oczekiwania, że możliwe jest bankructwo Grecji i to zwiększa popyt na bezpieczne aktywa, takie jak złoto czy srebro” – powiedział agencji Reutersa Ong Yi Ling, analityk z singapurskiej firmy Phillip Futures.
Spekulacje na temat ewentualnej restrukturyzacji greckiego długu (czyli faktycznego bankructwa kraju) przybierają na sile od kilku tygodni. Ale szczególnie nasiliły się wczoraj, gdy szef Eurogrupy Jean-Claude Juncker zasugerował, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy może nie wypłacić Atenom kolejnej transzy pożyczki.
Ostatnie dni przyniosły też silne odbicie notowań srebra, które w pierwszym tygodniu maja zanurkowały o 30%. Tymczasem dziś cena białego metalu wyniosła 37,72 USD/oz i jest o 7,7% wyższa niż tydzień wcześniej. Jednakże zwyżce notowań srebra towarzyszy odpływ gotówki z funduszy ETF. Tylko w tym tygodniu iShares Silver Trust zmuszony był sprzedać 211 ton metalu, co oznacza, że za zwyżką stoją głównie krótkoterminowy spekulanci z rynku wirtualnych kontraktów terminowych.
Odmienna sytuacja panuje na rynku złota, gdzie dilerzy donoszą o silnym popycie na fizyczny metal. Złote sztabki kupuje też największy na rynku fundusz ETF – od początku tygodnia SPDR Gold Trust zwiększył swój stan posiadania o 12,1 ton.
K.K.
































































