Na 11 września pracownicy ochrony zdrowia zapowiedzieli wielki protest. Związkowcy i przedstawiciele zawodów medycznych i niemedycznych porozumieli się w sprawie kolejnych działań i oświadczyli, że nie zamierzają dłużej kontynuować pozornego dialogu z ministrem zdrowia.


W oświadczeniu Forum Związków Zawodowych branży ochrony zdrowia czytamy, że pracownicy są oburzeni polityką płacową wprowadzoną 1 lipca 2021 roku, która nie uwzględnia doświadczenia zawodowego, stopnia zaangażowania w procesie pracy, odpowiedzialności czy złożoności zadań.
"Nie zgadzamy się na udział w tym ministerialnym teatrzyku według scenariuszy pisanych w zaciszu politycznych gabinetów. Nie będziemy przyjmować dokumentów wychwalających +w ciemno+ kolejne obietnice bez pokrycia. Nie będziemy klakierami Nowego Ładu", piszą związkowcy z FZZ.
Natomiast w oświadczeniu Naczelnej Izby Lekarskiej poza informacją na temat protestu przedstawiono żądania. Wśród nich znalazły się:
- znacznie szybszy niż planowany wzrost nakładów na system opieki zdrowotnej do wysokości nie 7 proc., ale 8 proc. PKB (jak w krajach sąsiednich, średnia OECD na 2018 rok wynosi 8.8 proc. PKB),
- zwiększenie wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia do poziomów średnich w OECD i UE względem średniej krajowej, celem zahamowania emigracji zewnętrznej (zagranicznej) i wewnętrznej (do sektora prywatnego) pracowników opieki zdrowotnej,
- zwiększenie liczby finansowanych świadczeń dla pacjentów oraz poprawa dostępności pacjenta do świadczeń,
- podwyższenie jakości świadczeń dla pacjentów,
- zwiększenie liczby pracowników pracujących w systemie ochrony zdrowia do poziomów średnich w krajach OECD i UE, szczególnie w sytuacji starzenia się społeczeństwa i zwiększania się zapotrzebowania na świadczenia opieki zdrowotnej.
11 września 2021 roku o godzinie 12:00 zaplanowano w Warszawie wielki protest pracowników ochrony zdrowia. Po przekazaniu tej informacji do opinii publicznej głos zabrał minister Adam Niedzielski. Zapytany o ten protest w rozmowie z Radiem RMF FM odpowiedział, że "protestowanie w tej sytuacji, szczególnie, że we wcześniejszych latach niewiele się działo, z mojego punktu widzenia jest dalszym eskalowaniem oczekiwań".

"Był taki czas, kiedy ze środowiskiem rezydentów rozmawialiśmy, żeby nakłady na zdrowie wyniosły 6,8 proc. PKB, a teraz już są żądania o 8 proc. To jest tak, że im więcej dajemy, tym więcej jest oczekiwań" - powiedział minister zdrowia.
Weronika Szkwarek































































