REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wielki powrót hipotek na rynek coraz bardziej realny

Bogusław Półtorak2009-10-13 09:22
publikacja
2009-10-13 09:22
Dodaj Bankier.pl w Google
Intensywna kampania kredytów mieszkaniowych Millennium na 100 proc. wartości rozpoczęła jesienną walkę banków o kredytobiorców. Inne banki niemal jak na sygnał ruszyły ze swoimi kampaniami. Widać, że wojna o lokaty skończyła się sukcesem i banki znów „siedzą” na kasie. Co gorsze zbliża się koniec roku i trzeba wykazać lepsze wyniki finansowe. Dobrze byłoby więc powalczyć o kawałek tortu z prowizjami za udzielanie kredytów hipotecznych. „Druga faza” na rynku mieszkaniowym, więc jest już być może bliska.

Millennium znów sprzedaje marzenia i wraca do tej samej wody, a inni? Sęk w tym, że można kredyt hipoteczny udzielić na „hurra” i zarażać marzeniami, ale można też zwrócić się do klientów z jasnym przesłaniem. Dajemy kredyt na przejrzystych zasadach. Wiesz za co płacisz i wiesz, jak będzie przebiegać współpraca z bankiem. Zrażeni będą jedynie wyjadacze wisienek, szukający promocji i rat „0%”. Prowizje określone literalnie w umowie i stałe oprocentowanie, bo kredyt musi przecież kosztować. Tak wyglądałby ideał. Obserwując jednak oferty polskich banków można zauważyć, że ta druga droga nie jest chętnie wybierana. Jest na pewno trudniejsza, bo klientowi czasami trzeba odmówić, powiedzieć, że coś niestety kosztuje. A tak działając można pozbawić się siebie kolejnych dochodów, premii.

Konserwatywne podejście przynosi jednak i korzyści bankowi. Lojalność klienta. Niektóre banki już zaczynają to doceniać. Ostatni pomysł Banku BZ WBK, żeby zaoferować stałe oprocentowanie (co prawda w ograniczonym czasie) jest chyba krokiem w tę drugą stronę. Zresztą bank sam to otwarcie przyznaje, że liczy na klientów doceniających stabilne warunki oferty, gdyż ma nadzieję, że będą przedpłacać kredyt. W tak niespokojnych czasach, to coś świeżego na naszym rynku, ale nie odkrywczego z punktów widzenia samej idei kredytowania mieszkań. Dla kredytobiorcy wizja spłaty powiedzmy 360 miesięcznych rat jest już sam w sobie abstrakcją, więc należałoby przynajmniej ustalić jej wysokość. Prawda, że proste? Z góry wiem ile ma do zapłaty spłacając zarówno pierwszą ratę, jak i ostatnią.

Kredyty hipoteczne o stałym oprocentowaniu przez cały okres kredytowania są standardem w krajach rozwiniętych, np. w Niemczech. Banki w Polsce nie mogą klientom zaoferować stałych kosztów kredytów, gdyż same mają problem z pozyskaniem kapitału o stałych kosztach. Większość depozytów w polskich bankach jest krótkoterminowa, co oznacza, że udzielane z nich kredyty nie mogą być o stałej stopie procentowej, gdyż naraża to bank na ryzyko bankructwa przy wzroście rynkowych stóp procentowych. Banki to ryzyko chętnie więc przerzucają na klientów. To oni w konsekwencji ponoszą ewentualne straty z powodu rosnących stóp procentowych. Nową ofertę Banku BZ WBK należy, więc traktować jako ciekawy i pozytywny sygnał, ale żeby stał się on normą rynkową jak na razie nie ma zupełnie szans. Polski rynek kredytów hipotecznych po prostu w porównaniu z Zachodem jest ciągle niedorozwinięty w zakresie rozwiązań instytucjonalnych.


Tam pieniądze np. z funduszy emerytalnych trafiają na rynek mieszkaniowy, w Polsce tego rodzaju fundusze zamiast finansować nieruchomości, skupiają się na finansowaniu długu publicznego. Płacimy cenę braku długoterminowych kapitałów na rynku kredytowym. Dostęp do tych długoterminowych kapitałów zapewnić może nam drogą na skróty Euro lub rozwój prawdziwej bankowości hipotecznej zorientowanej na bezpieczeństwo klienta, a nie doraźne zyski banków. Taki układ pozwoli funkcjonować zarówno bankom, jak i klientom w spokojnej koegzystencji wspólnego celu. Efektywnego (dla banków) i bezpiecznego, a także dostępnego (dla klientów) finansowania potrzeb mieszkaniowych.

Bogusław Półtorak,
Główny Ekonomista Bankier.pl SA
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Blik na rozdrożu, a prezes przenosi się do Allegro. Co dalej ze spółką?
Tematy

Komentarze (10)

dodaj komentarz
~mich
Nie napiszę tu nic odkrywczego, jednak nie mogę zrozumieć dlaczego wszyscy Polacy za wszelką cenę chcą być "na swoim". W krajach znacznie bogatszych nieruchomości wynajmuje mnóstwo ludzi i to często całkiem dobrze zarabiajacych. Co ciekawe w Polsce znacznie trudniej jest kogoś eksmitować. O ile kupno nieruchomości w długiej Nie napiszę tu nic odkrywczego, jednak nie mogę zrozumieć dlaczego wszyscy Polacy za wszelką cenę chcą być "na swoim". W krajach znacznie bogatszych nieruchomości wynajmuje mnóstwo ludzi i to często całkiem dobrze zarabiajacych. Co ciekawe w Polsce znacznie trudniej jest kogoś eksmitować. O ile kupno nieruchomości w długiej perspektywie zawsze można uznać za nie najgorsze ulokowanie gotówki to radzę nie zapominać że za kredyt nie tyle kupujemy "swoje" co rzecz, która naprawdę nasza stanie się dopiero na starość i to o ile wszystko bedzie sie nam przez długie lata w miarę dobrze układało, zaś bank może nas eksmotować "z naszego" jeśli nie będziemy mu spłacać kredytu
~Piotr
To o czym piszesz to raczej różnice kulturowe i wynikające z lokalnych uwarunkowań. Np. w USA ludzie zmieniając pracę (a przeciętnie robią to kilka razy w swoim życiu) bardzo często przenoszą się o kilkaset czy nawet kilka tys. km. Korzystniej im wynajmować mieszkania tam gdzie akurat potrzebują przebywać niż przywiązywać się do To o czym piszesz to raczej różnice kulturowe i wynikające z lokalnych uwarunkowań. Np. w USA ludzie zmieniając pracę (a przeciętnie robią to kilka razy w swoim życiu) bardzo często przenoszą się o kilkaset czy nawet kilka tys. km. Korzystniej im wynajmować mieszkania tam gdzie akurat potrzebują przebywać niż przywiązywać się do jednego miejsca. U nas działa to w odwrotną stronę - miejsce pracy czy nauki dobiera się pod katem miejsca zamieszkania. A wtedy lepiej być na swoim, zwłaszcza gdy to "swoje" jest niekredytowane.
~his
Dmuchajcie kolejną banie, kto na to pozwala, ludzie stracą prace , nie beda miec srodkow do spłaty i kto za to zapłaci - ja, ty, wszyscy !

ZŁODZIEJE !
~czarnobialy
zobaczymy, jak to będzie, ale nie podejrzewam, żeby ktoś przyszedł z taką ofertą jak do tej pory ma dombank. mimo tego,że kredyty trochę droższe, to przynajmniej dostępne, a że ubezpieczone, to nawet kryzys nie taki aż straszny. można też siąść i czekać, ale czasami ma się już taką chęć bycia na swoim, że poszukujący mieszkania jedynie zobaczymy, jak to będzie, ale nie podejrzewam, żeby ktoś przyszedł z taką ofertą jak do tej pory ma dombank. mimo tego,że kredyty trochę droższe, to przynajmniej dostępne, a że ubezpieczone, to nawet kryzys nie taki aż straszny. można też siąść i czekać, ale czasami ma się już taką chęć bycia na swoim, że poszukujący mieszkania jedynie jako inwestycji cwaniaczek, tego za grosz nie pojmie.
~M.
Oferta dombanku: weź kredyt, spłacaj go przez lata a potem ci mieszkanie zlicytujemy, bo mamy takie odsetki, że nie spłacisz kredytu. Stąd łatwo dostać taki kredyt: u lichwiarzy też ładwo. Tylko jakie koszty...

Lepiej, żeby rzeczywiście żaden inny bank nie przychodził z taka ofertą.
~bud fox
dajcie już spokój z tym naganianiem i niech ceny w końcu spadną do normalnego poziomu
~KX
"Tam pieniądze np. z funduszy emerytalnych trafiają na rynek mieszkaniowy" - czy przypadkiem nie jest to głównym powodem kryzysu w Stanach?
~kujwaBERNANKE
Nie biorę kredytu bo:
- mogą mnie zwolnić z pracy i przegram życie
- mieszkania są źle budowane niczym klatki dla zwierząt
- samochody są przestarzałe jak parowozy
- przepisy chronią urzędników i banki
- nie widzę korzyści biznesowych dla siebie i rodziny
~gbt
Jasne.

http://kredyty.poxtrade.com/
~djkfhsdkjfh
Dla kogo te kredyty. Ludzie nie mają pracy. Realna płaca spada, inflacja prawdziwa 15%.
Kolejny program uruchomią dla developerów i banków typu rodzina na naszym????

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki