Lądowa energetyka wiatrowa mimo znaczących ograniczeń rozwoju może dostarczyć gospodarce dodatkowy silnik wzrostu. - Polska może stać się zapleczem przemysłowym dla całej Europy. Rynek unijny jest 10-15 razy większy niż nasz krajowy – to gigantyczna szansa na eksport naszych technologii i usług – mówi Dominika Taranko, wiceprezes Wind Industry Hub w specjalnym wywiadzie dla bankier.pl w dniu publikacji Strategii Rozwoju Lądowej Energetyki Wiatrowej


Rok temu Wind Industry Hub opublikował „Polską Strategię Rozwoju Przemysłu Morskiej Energetyki Wiatrowej”. Dziś prezentujecie bliźniaczy dokument dla onshore wind. Nasz rynek z licznymi ograniczeniami dla tej technologii może być perspektywiczny?
Polski rynek jest perspektywiczny z uwagi na konieczną przebudowę naszego miksu energetycznego i plany zainstalowania co najmniej kilkunastu nowych GW mocy w lądowych farmach wiatrowych do 2040 r. Lądowa energetyka wiatrowa (LEW) to dziś fundament najtańszej energii w Europie. W ciągu ostatnich 15 lat koszt jej wytwarzania spadł o 70%. To nie jest niszowa, niedojrzała technologia, ale główny filar transformacji. Proszę spojrzeć na liczby: w 2025 roku aż 155 GW z 164 GW nowych mocy wiatrowych na świecie powstało właśnie na lądzie. Do 2030 r. 77% powstających mocy wiatrowych to będzie onshore. W Polsce dramatycznie potrzebujemy lądowego wiatru w miksie energetycznym. I to jest nasz „punkt wyjścia” do nowoczesnej polityki przemysłowej. Na 200 stronach materiału analitycznego i w fantastycznym zespole ekspertów CEE Energy Group, Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej i Wind Industry Hub staraliśmy się kompleksowo pokazać rynek, nasze krajowe możliwości i drogę dojścia do nich. To - podobnie jak w przypadku morskiej energetyki wiatrowej – pierwsze i jedyne takie opracowanie branżowe, którym jako fundacja, z poczuciem wyższego celu, dzielimy się z rynkiem, decydentami politycznymi i przedstawicielami sektora.
O jakich liczbach mówimy, jakim tempie inwestycji?
Obecnie na import paliw kopalnych wydajemy ponad 100 mld zł rocznie. Inwestując w nowe źródła wiatrowe możemy te środki realokować do krajowej gospodarki. Zakładając ambitny scenariusz realizacji inwestycji, będący jedną z wersji projektu KPEiK, do 2040 roku rynek LEW w Polsce może być wart ponad 214 mld zł, z czego 150 mld to wydatki inwestycyjne (CAPEX), a 60 mld to koszty operacyjne (OPEX). Nasz dokument omawia jak to zrobić, by jak największa część tych miliardów zasiliła polskie firmy i stworzyła stabilne miejsca pracy. Bez stabilnego popytu na poziomie 1,5–2 GW nowych mocy z lądowych farm wiatrowych rocznie, rynek podwykonawczy i usługowy nie powstanie. Bez odpowiedniego tempa inwestycji, jak i jednoznacznej wizji w dokumentach strategicznych (KPEiK/PEP2050), dającej kilkunasto-, kilkudziesięcioletnią perspektywę projekty będą realizowane z dużym udziałem importu komponentów i usług. Ale jeśli zrealizujemy pokazane przez nas w Strategii założenia, Polska może stać się zapleczem przemysłowym dla całej Europy. Rynek unijny jest 10-15 razy większy niż nasz krajowy – to gigantyczna szansa na eksport naszych technologii i usług.

Jakie są wobec tego najsilniejsze strony polskiego łańcucha dostaw dla onshore wind?
Tu jesteśmy nieco w lepszym położeniu niż w przypadku morskiej energetyki wiatrowej, gdzie wielu podwykonawców dopiero rozpoczyna swoją przygodę z branżą. W lądowej energetyce wiatrowej mamy obszary, w których wręcz dominujemy. W segmencie EPC (projektowanie i budowa) oraz infrastrukturze (BoP) udział polskich firm wynosi, zależnie od projektu, od 70% do nawet ponad 90%. Jesteśmy też bardzo silni w serwisie i utrzymaniu (O&M) – tutaj krajowy udział szacujemy na 75%. Jednak w samej technologii wiatrowej, w turbinie – udziały krajowego komponentu raczej nie przekraczają 25%. Uważamy, że możemy i powinniśmy to zmienić, jednocześnie wzmacniając w kraju kompetencje przemysłowe, które działają na rzecz różnych sektorów, budując strategiczną odporność krajowego przemysłu. Bo jeśli mówimy o odlewach, czy odkówkach, które w ostatnich latach są masowo sprowadzane z Chin do Europy, to jest to segment kluczowy dla obronności, przemysłu ciężkiego, kolei, infrastruktury i wreszcie energetyki. W wyrobach stalowych energetyka wiatrowa może stanowić istotną nogę biznesową dla takich podmiotów jak np. Huta Częstochowa, szacujemy, że może to być nawet 10-20% przerobu i zastępować przemysły schyłkowe, minimalizować ryzyko fluktuacji koniunktury w innych branżach, a tym samym podtrzymywać zdolności produkcyjne kraju.
Turbina to najbardziej zaawansowana i najdroższa część inwestycji i rynek jest tu dość wąski. Mamy szansę na własną produkcję tego elementu?
Nasza strategia zakłada przejście od roli podwykonawcy komponentów do integratora systemów. Chcemy wykorzystać fakt, że Polska jest naturalnym obszarem wzrostu dla Europy, która musi odbudować swoje rezerwy przemysłowe. Dysponujemy wciąż nieco niższymi kosztami i świetnymi kadrami inżynieryjnymi. Zakładamy stopniowe budowanie kompetencji przemysłowych oraz technologicznych w zakresie komponentów turbiny, takich jak systemy napędowe, elementy gondoli, systemy sterowania czy zaawansowane rozwiązania elektryczne i cyfrowe. W dłuższej perspektywie celem jest stworzenie w Polsce ekosystemu umożliwiającego produkcję kluczowych elementów technologii turbiny, a w wybranych scenariuszach także budowę zdolności do integracji pełnych systemów turbinowych we współpracy z partnerami technologicznymi. Rozwój tego segmentu ma znaczenie strategiczne z kilku powodów. Po pierwsze, pozwala znacząco zwiększyć udział krajowej wartości dodanej w projektach energetyki wiatrowej, z jednoczesnym nastawieniem na produkty i usługi z synergiami dla innych sektorów. Po drugie, wzmacnia suwerenność technologiczną europejskiego sektora energetycznego w obliczu rosnącej konkurencji producentów azjatyckich. Po trzecie, umożliwia powstanie w Polsce wysoko wyspecjalizowanych kompetencji inżynieryjnych i badawczo-rozwojowych, które mogą stać się podstawą dalszego rozwoju technologii net-zero. Liderem projektu „polska turbina” jest firma z rodowodem górniczym Famur, która posiada odpowiednią licencję i jest już mocno zaawansowana w rozwoju produktu.
Pozostałe 3 Programy Priorytetowe to: (1) Krajowa baza materiałów, mam tu na myśli stal, odlewy i odkuwki – to fundament nowoczesnego, niskoemisyjnego przemysłu ciężkiego. Bezwzględnie dalszy (2) rozwój usług EPC, tu zakładamy głównie skalowanie naszych już silnych kompetencji budowlanych. No i absolutnie kluczowy obszar zdominowania w kraju prac związanych z (3) serwisem, utrzymaniem i repoweringiem, co pozwoli na zbudowanie wartości na kolejnych 20-30 lat eksploatacji farmy, w tym stabilnych i dobrze płatnych miejsc pracy. To się mogą nie wydawać specjalnie odkrywcze i przełomowe propozycje rozwinięcia krajowych specjalizacji, ale staraliśmy się w naszym dokumencie pokazać na liczbach argumentację, dlaczego naprawdę warto, udowodnić, że jest tu business case, z którego zwyczajnie żal byłoby nie skorzystać.
Jakie konkretne kroki przewiduje strategia, aby to osiągnąć?
Proponujemy zintegrowany system wdrożenia. Uważamy, że transformacja energetyczna w Polsce się nie dokona z korzyścią dla kraju, jeśli nie będzie oznaczała również transformacji przemysłowej, a to wymaga skoordynowanych działań. Nasze rekomendacje dla takiej mapy drogowej rozwoju krajowego przemysłu LEW opierają się na siedmiu pakietach implementujących założenia Strategii (programowym, rynkowym, europejskim, finansowania, innowacyjności, edukacji i instytucjonalnym). Kluczowe działania obejmują integrację łańcuchów dostaw, zapewnienie popytu, wsparcie finansowe oraz utworzenie rady koordynującej starania na poziomie rządowym. Mógłby to być zespół międzysektorowy, obserwujemy, że ten format dobrze sprawdza się przy innych wyzwaniach gospodarczych. W obszarze kadr priorytetem jest rozwój centrów szkoleniowych, modułowe kształcenie, reskilling pracowników oraz standaryzacja kwalifikacji. Potrzebujemy też aktywować krajową agendę badawczą i wspomóc rozwój kultury B+R w obrębie sektora.
Warto zaznaczyć, że przez ostatni rok w tej materii wiele się wydarzyło. Publikując w kwietniu 2025 r. Polską Strategię Rozwoju Przemysłu Morskiej Energetyki Wiatrowej czuliśmy się osamotnieni na polu bitwy o politykę przemysłową dla naszego kraju. MAP podniósł rękawicę i wyraźnie strukturyzuje działania w obrębie identyfikacji barier wejścia dla polskich firm, precyzowania i definiowania „krajowości” podmiotów, ewolucji postrzegania roli zamawiającego, czy wreszcie praktyk zakupowych, offsetowych i innych, które w krajach zachodnich po prostu są standardem działania. Natomiast to o czym musimy pamiętać, to, że jeśli przerzucimy na inwestora całość obowiązków za tzw. „dowiezienie local content” to dalej posługując się kolokwializmem – zajedziemy mu zasoby. Jest wiele wyzwań i problemów, które muszą zagospodarować instytucje państwowe. Nie może być tak, że w kolejnych rundach programu NTE (Nowe Technologie w zakresie Energii) NCBiR wydatkuje promil alokacji przeznaczonej na sektor wiatrowy i nie płynie z tego żadna refleksja, żadna potrzeba dialogu z branżą. Nie może być tak, że Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości realizuje program promocji i eksportu polskiego sektora zielonych technologii w ramach projektu niekonkurencyjnego pn. „Umiędzynarodowienie MŚP – BRAND HUB”, a idące w świat materiały informacyjne i udział w wydarzeniach branżowych przygotowywane są bez współpracy z przedstawicielami sektora, którzy w zasadzie nic o projekcie nie wiedzą.
Instytucje finansowe muszą wiedzieć, że sektor wiatrowy jest strategiczny dla Polski i być w pełnej gotowości do zabezpieczania firm. I tak dalej, i tak dalej – zachęcam do lektury Strategii i dyskusji – jest nam ona dziś bardzo potrzebna. Żyjemy w czasach, w których Prezydent RP inicjuje populistyczną akcję organizacji referendum z góry wbudowaną w pytanie referendalne tezą, dodatkowo nie mającą pokrycia w faktach i logice. Technologie i poszczególne sektory gospodarcze nie istnieją po to, aby uprawiać walkę polityczną i poskramiać dezinformację, one mają budować naszą przyszłość i wypracowywać PKB. Patrzmy na liczby, na ewentualne dostępne alternatywy lub ich brak, na trendy światowe – robiąc to trudno nie dojść do wniosku, że sektor wiatrowy to fundament rozwoju naszego kraju. I możemy albo powielać memy o tym, że zarobią na tym Niemcy, albo wejść do gry i zrozumieć, że jest to tak samo nasz przemysł, co niemiecki, duński, czy chiński – jedyne co musimy zrobić to nie odpuszczać pola, czyli wejść do gry.
Lądowa energetyka wiatrowa napotyka na wiele problemów w Polsce. Była ustawa 10H, która zablokowała rozwój onshore na wiele lat, ale udało się ją zmienić, wprowadzając minimalną odległość 700 metrów. Jednak developerzy OZE napotykają na szereg innych problemów z budową wiatraków na lądzie – decyzje środowiskowe, ograniczenia nakładane przez wojsko. Jak te problemy wpłyną na realizację strategii?
Wpłynąć mogą tak, że nie wykorzystamy zidentyfikowanego w Polsce potencjału. Jeśli nie pokonamy barier administracyjnych, to te pojedyncze, najwytrwalsze projekty, które przebiją się przez gąszcz ograniczeń, z dużym prawdopodobieństwem zostaną zabezpieczone przez komponenty i usługi pochodzące z eksportu. Bez rynku, bez odpowiedniej skali inwestycji nie będzie uzasadnienia dla rozwoju krajowej bazy przemysłowej. Niemniej obecna determinacja rządu w obszarze przyspieszania procedur inwestycyjnych, porządkowania kwestii przyłączeń do sieci i redukcji barier oraz skali dezinformacji, z jaką zmaga się sektor wiatrowy, napawa umiarkowanym optymizmem.
Rozmawiał Michał Niewiadomski































































