Wczorajsza korekta w USA nie powinna mieć wielkiego wpływu na notowania w Europie
Wczorajsza sesja w USA nie będzie miała żadnego znaczenia dla rynków Eurolandu. Takie zakończenie było już w cenach. Po sesji w USA też nic wielkiego się nie działo. Jedynie na rynku towarowym American Petroleum Institute (API) podał, ze zapasy ropy w USA wzrosły w ostatnim tygodniu o 6,6 mln. baryłek (po wcześniejszym spadku o 9,5 mln), co dzisiaj obniży ceny ropy – jeśli inwestorzy niepokoją się ceną ropy (a powinni) to na dzisiaj ten czynnik znika. Po sesji AHI +0,23%, kontrakty są w okolicach zera, ale po południowej stronie.Dzisiaj nie ma również żadnych danych makro. Właściwie ważnych danych makro nie ma do końca tygodnia. Jedynie jutro zostanie podana ilość noworejestrowanych bezrobotnych w ostatnim tygodniu. W tej sytuacji nie można oczekiwać niczego ciekawego po rynkach europejskich. Zapewne będzie to krążenie w okolicach wczorajszego zamknięcia (raczej po północnej stronie) i czekanie na impulsy. Nie można wykluczyć, że takim impulsem okażą się wyniki kwartalne Deutsche Telekom o 12.30.
A co u nas? Nie przypuszczam, żeby to dzisiaj był dzień wyjścia z trendu horyzontalnego. Wczoraj produkcja przemysłowa wzrosła o + 6% r/r i +2,9% m/m. Jednak te dane wcale nie są jednoznaczne. W lipcu był jeden dzień roboczy więcej w stosunku do zeszłego roku (gdyby produkowano równomiernie to produkcja i tak byłaby większa o 4,5%). Za to w odniesieniu do czerwca produkcja wygląda źle. W czerwcu było 3 dni pracy mniej (15%) a produkcja wzrosła tylko o 2,9%. Owszem trzeba brać pod uwagę, ze lipiec to wakacje, ale nie można powiedzieć, że dane świadczą o nadchodzącym ożywieniu. Uważam, że na tej podstawie twierdzenie, iż nadchodzi ożywienie to jedynie chciejstwo a nie realia. Niewątpliwie jednak należy się cieszyć z tego, że pojawia się delikatna tendencja wzrostowa, jednocześnie pamiętając o tym, że jeśli nadejdzie drugie uderzenie recesji na świecie to nasze ożywienie zniknie błyskawicznie.
Te dane też nie będą miały dzisiaj najmniejszego znaczenia. Ciężko powiedzieć, co będzie miało znaczenie. Przede wszystkim zadziwiające jest obniżanie indeksu na fixingu. Wczoraj po raz drugi to właśnie się wydarzyło. Tyle tylko, że wczoraj nie chodziło o zamknięcie kilkoma akcjami (np. na KGHM była autentyczna podaż). Niezwykle nieprzyjemnie wygląda ta sytuacja i można obawiać się, że inwestorzy już przed końcem sesji będą uciekali z akcji, żeby nie doszło na nich do fixingowej przeceny.
Niewątpliwie wpływ na kursy spółek może mieć informacja „Parkietu” (o ile prawdziwa) mówiąca o tym, że konsorcjum BRE i Eastbridge nie kupi od Elektrimu udziałów w Elektrimie Telekomunikacja. Wtedy Elektrim musiałby sprzedawać pozostałe aktywa. Nie jest to dobra wiadomość dla spółki. Jeśli chodzi o BRE to bardzo ciężko powiedzieć czy to zła czy dobra informacja. Nie kupienie ET pozostawia w banku pieniądze, które miały być na ten cel wydane, a w ciężkich czasach to jest plus. Z drugiej strony, jeśli cena zakupu ET byłaby atrakcyjna to szkoda dobrego interesu. Ale kto dzisiaj wie, co to znaczy atrakcyjna cena?
Co może się wydarzyć w czasie sesji? W czasie trwania trendu bocznego niezwykle ciężko przewidzieć kolejny ruch. Równie dobrze może być wzrost, jak i testowanie 1042 pkt. Żeby było jasne: ja widzę potworną słabość naszego rynku. Wygląda tak, jakby niektóre fundusze korzystały z okazji wzrostów na świecie i pozbywały się akcji spodziewając się, że wrzesień nie przyniesie nic dobrego. Wiem jednak z doświadczenia, że taka słabość na małych obrotach potrafi zamienić się nagle w duży wzrost na dużych. W tej sytuacji nie pozostaje nic innego jak cierpliwie czekać, co wielcy rynku wymyślą i próbować day tradingu. Sygnałem sprzedaży/kupna jest wyłącznie przełamanie przez WIG-20 1042 pkt. lub 1088 pkt. na zamknięciu































































