Amerykańska administracja określiła we wtorek trwające od kilku tygodni antyrządowe protesty w Boliwii mianem „zamachu stanu”. Wyrażono zarazem poparcie dla sprawującego od listopada 2025 r. urząd prezydenta Rodrigo Paza.


Zastępca amerykańskiego sekretarza stanu Christopher Landau powiedział we wtorek, że przetaczające się ostatnio przez Boliwię demonstracje to „zamach stanu finansowany przez nienaturalny sojusz między polityką a zorganizowaną przestępczością”.
Od soboty w kilku miastach doszło do starć między protestującymi przeciwnikami centroprawicowego prezydenta a służbami porządkowymi. W ocenie Landaua zbyt krótki okres sprawowania władzy przez Paza i duża skala blokad oraz protestów dowodzą, że „nie jest to proces demokratyczny”.
Najpoważniejsze blokady mają miejsce w rejonie stolicy kraju La Paz i położonego w jej pobliżu miasta El Alto, gdzie podjęta w sobotę przez służby mundurowe próba odblokowania dróg doprowadziła do konfrontacji z demonstrantami.
Paz objął urząd prezydenta po blisko dwóch dekadach dominacji lewicy w boliwijskiej polityce. W związku z panującym w kraju kryzysem gospodarczym prezydent podjął niepopularne wśród wielu grup społecznych decyzje, m.in. zlikwidował dotacje do paliw, wprowadził cięcia budżetowe oraz zliberalizował przepisy regulujące zagraniczne inwestycje.(PAP)

zat/ piu/































































