Niewystarczająca ochrona unijnego rynku przed importem stali, rosnące koszty uprawnień do emisji CO2 i wysokie ceny energii pogarszają konkurencyjność hutnictwa; jednocześnie polska gospodarka z roku na rok potrzebuje więcej stali, a rynek wciąż jest chłonny - ocenia Hutnicza Izba Przemysłowo-Handlowa.
W poniedziałek największy krajowy producent stali, koncern hutniczy ArcelorMittal Poland, ogłosił zamiar czasowego wstrzymania pracy części surowcowej w swojej krakowskiej hucie, co oznacza zatrzymanie wielkiego pieca i stalowni. Firma nie podała, na jak długo zamierza zrezygnować z produkcji stali w Krakowie; mogą to być - jak szacuje zarząd spółki - „miesiące lub kwartały”.
Prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej (HIPH) w Katowicach Stefan Dzienniak ocenił we wtorkowej rozmowie z PAP, że decyzja hutniczego koncernu ma duże znaczenie dla całego sektora stalowego w Polsce i może skutkować zmniejszeniem krajowej produkcji stali w tym roku o co najmniej 400 tys. ton, a także przyczynić się do dalszego zwiększenia udziału importu w krajowym zużyciu wyrobów stalowych.
Zdaniem prezesa Izby, na zmianę zamiaru ArcelorMittal Poland o wstrzymaniu pracy części surowcowej, lub na przyspieszenie wznowienia działania wielkiego pieca i stalowni, gdy już dojdzie do ich wyłączenia, mogłyby wpłynąć sprzyjające hutnictwu decyzje władz na szczeblu unijnym (uszczelnienie ochrony rynku przed importem) i krajowym (wdrożenie mechanizmu wsparcia dla przemysłu energochłonnego).
"Nie da się wskazać jednej dominującej przyczyny, która wpłynęła na decyzję Grupy ArcelorMittal. Z pewnością - obok sygnalizowanych od dłuższego czasu rosnących kosztów uprawnień do emisji CO2 oraz cen energii elektrycznej - należy też zauważyć rozczarowanie środowiska hutniczego sposobem przedłużenia ochrony unijnego rynku w odpowiedzi na amerykańskie cła na stal" - powiedział we wtorek PAP prezes Izby.

Europejscy producenci stali chwalili w ub. roku działania Komisji Europejskiej, która - wobec braku porozumienia z USA odnośnie ceł - w ciągu trzech miesięcy uruchomiła instrumenty ochrony rynku, blokując zwiększenie importu z krajów trzecich, które zaczęły kierować do UE dodatkową stal wypartą z rynku amerykańskiego. W tym roku ochronę przedłużono na kolejne trzy lata, zmieniono jednak zasady ustalania limitów, a ponadto zwiększono wolumen kwoty importowej o 5 proc. rocznie.
"Zmienione zasady ewidentnie działają na niekorzyść unijnego hutnictwa. W ubiegłym roku w UE nastąpił spadek produkcji hutniczej o 0,5 proc., przy wzrośnie zużycia o ok. 4-5 proc. i prognozach dalszego wzrostu zapotrzebowania na stal o 1-2 proc. w roku 2019. Mimo to przyznano podmiotom eksportującym stal do UE pulę zwiększoną o 5 proc. To oznacza odebranie części rynku unijnym producentom i pogorszenie warunków ich działania" - tłumaczył prezes hutniczej Izby.
Niewystarczająca ochrona unijnego rynku stała się tym samym - według przedstawicieli środowiska hutniczego - kolejnym elementem negatywnie wpływającym na konkurencyjność branży, w którą od ubiegłego roku uderzył skokowy wzrost cen uprawnień do emisji CO2, skutkujący wzrostem kosztów we wszystkich krajach UE.
"Koszty wzrosły wszędzie, także w uważanych za wzorcowe dla hutnictwa Niemczech. Jednak w Polsce skok cenowy energii był największy, co wynika z prostego przełożenia wzrostu kosztów uprawnień do emisji CO2 (...). Wszystkie przemysły energochłonne - w tym najbardziej energochłonne hutnictwo - mogą spodziewać się dalszej wrażliwości na każdy ruch cenowy w sferze uprawnień do emisji CO2 - a one mogą tylko drożeć, bo ilość uprawnień będzie się zmniejszała" - powiedział prezes HIPH.
W ocenie prezesa Dzienniaka, ewentualne skorzystanie przez Polskę z dopuszczalnej unijnymi dyrektywami możliwości częściowego rekompensowania kosztów uprawnień do emisji CO2 dla przemysłu energochłonnego, spowodowałoby złagodzenie negatywnych dla hutnictwa skutków, ale nie wyeliminowałoby ich.
"Rekompensowane może być tylko 25 proc. ceny uprawnień. To z całą pewnością łagodziłoby skutki wzrostu cen, ale ich nie wyeliminuje. Polska staje się - i będzie się stawała - mniej konkurencyjna" - ocenił Stefan Dzienniak.
Uzasadniając w poniedziałek decyzję o planowanym od września wstrzymaniu pracy wielkiego pieca i stalowni w Krakowie, przedstawiciele ArcelorMittal Poland mówili m.in., że import wyrobów gorącowalcowanych ze Wschodu do Polski w zeszłym roku zwiększył się o 500 tys. ton, a ceny uprawnień do emisji CO2 wzrosły o 230 proc. Koncern wskazywał też na spadający popyt na stal na rynkach, w tym w sektorze motoryzacyjnym.
Zdaniem prezesa HIPH, spowolnienie na europejskich rynkach jest faktem, nie dotyczy jednak wszystkich krajów w takim samym stopniu i niekonieczne dotyczy wyrobów, w których specjalizuje się krakowska huta - tym samym raczej nie jest to wiodąca przesłanka decyzji koncernu. Dzienniak podkreślił, że polska gospodarka wciąż potrzebuje stali, której zużycie z roku na rok rośnie.
"Ubiegły rok potwierdził, że w Polsce nadal mamy fantastyczny rynek - zużycie wyrobów stalowych wzrosło kolejny rok z rządu, tym razem o rekordowe 9,5 proc., wobec 3-4 proc. wzrostu w poprzednich latach. Gospodarka zużyła ponad 14,9 mln ton stali, a realizowane i planowane stalochłonne inwestycje pozwalają sądzić, że wzrost będzie utrzymany także w kolejnych latach" - powiedział prezes Izby.
Możliwe zmniejszenie krajowej produkcji (w ub. roku huty wytworzyły 10,1 mln ton stali surowej), wobec wciąż rosnącego popytu na wyroby stalowe, oznacza dalsze zwiększanie wskaźnika zaspokajania krajowego zużycia importem - w ub. roku import zaspokoił ok. 73 proc. krajowego zapotrzebowania na stal.
Polskie zużycie stali rośnie systematycznie od wielu lat, wraz ze wzrostem gospodarczym. W 2017 r. gospodarka zużyła ponad 13,5 mln ton wyrobów stalowych, w 2016 r. - 13,1 mln ton, w 2015 r. – ponad 12,5 mln ton, w 2014 r. - 12,3 mln ton. Ubiegłoroczna wielkość zużycia stali była najwyższa od 1989 roku.
Przeczytaj także
Środowisko hutnicze wskazuje, iż rosnący popyt na stal potwierdza znaczenie tego przemysłu dla gospodarki, a co za tym idzie - konieczność stworzenia mu konkurencyjnych warunków działania. Producenci stali zabiegają m.in. o złagodzenie unijnych rygorów klimatycznych oraz rozwiązań sprzyjających przemysłowi energochłonnemu, jakim jest hutnictwo.
autor: Marek Błoński





























































