W USA zaś, jeśli weźmie się pod uwagę to, że poniedziałek rozpoczynał nie tylko nowy, giełdowy miesiąc, ale i kwartał, to początkowo doskonałe zachowanie rynków akcji nie dziwiło. Jeśli jednak spojrzało się na pozostałe rynki, to można było się zacząć zastanawiać, czy zwyżki mają szansę w najbliższej przyszłości się utrzymać. Dane makro były niejednoznaczne. Okazało się, że w lutym Amerykanie wydali na konstrukcje budowlane więcej niż oczekiwano (+0,8 proc.). Trzeba pamiętać, że luty był bardzo zimny, więc taki wynik jest prawdziwym osiągnięciem pokazującym, że firmy zwiększają inwestycje. Dużo gorzej wyglądał raport instytutu ISM. Opublikowany przezeń indeks dla sektora przemysłowego gospodarki USA (niecałe 20 proc. całej gospodarki) zamiast wzrosnąć lekko spadł, a subindeks cenowy wzrósł do poziomu z października zeszłego roku. Była to więc najgorsza możliwa kombinacja - dynamika wzrostu się zmniejsza, a ceny szybko rosną.
Reakcja rynków była zróżnicowana. Niezależne od danych było zachowanie rynku ropy. Jej cena gwałtownie wzrosła sięgając prawie 68 USD za baryłkę i dopiero korekta w ostatniej godzinie sesji zmniejszyła skalę wzrostu. Powodem były napięcia geopolityczne (Iran urządził duże manewry w Zatoce Perskiej), a Royal Dutch Shell potrzebuje miesiąca na to, żeby wznowić produkcję w Nigerii. Poza tym rynek czeka na środowe dane o zapasach w USA. Tak naprawdę jednak, to w pierwszy dzień kwartału fundusze lokowały świeże pieniądze na wszystkich obiecujących (według zarządzających) rynkach. Dlatego mocno rosły nie tylko ceny ropy, ale i miedzi.
Rynek obligacji miał do wyboru - reagować wzrostem rentowności na dane o konstrukcjach budowlanych i subindeksie cenowym w raporcie ISM, czy spadkiem na zmniejszenie się aktywności przemysłu. Na wzrost ceny ropy też mógł zareagować wzrostem rentowności (obawa o inflację) albo jej spadkiem (droga ropa może spowolnić gospodarkę). Gracze wybrali dobre perspektywy gospodarki i sprzedawali obligacje (rentowność rosła). To była dopuszczalna interpretacja, ale zupełnie inaczej na dane zareagował rynek walutowy. Dolar tracił tak jakby gracze doszli do wniosku, że słabnący indeks ISM i droga ropa sygnalizują nadejście osłabienia gospodarczego. Być może jednak po prostu rozpoczęła się już gra przed czwartkowym posiedzeniem ECB. W nocy z poniedziałku na wtorek dolar nadal tracił - wiceprzewodniczący parlamentu Chin wezwał do redukcji zadłużenia dolarowego tego kraju.
Rynek akcji z założenia (początek kwartału) był skazany na sukces. Poza tym, indeksom giełdowym pomagał wzrost kursu akcji General Motors, który zapowiedział sprzedaż 51 proc. akcji General Motors Acceptance (GMAC). Ponownie reagowano na informację o fuzji Alcatela z Lucentem. Giełdy potrafią kilka razy dyskontować tę samą informację. Mocno drożały akcje Caterpillar w reakcji na dane o konstrukcjach budowlanych. Zyskiwały też oczywiście spółki sektora paliwowego z powodu drogiej ropy. Gracze zupełne nie zwracali uwagi na rosnące rentowności obligacji (rynkowe stopy procentowe). Wydaje się, że w pierwszym dniu kwartału o nich zapomniano, więc indeksy wzrosły, ale końcówka sesji dramatycznie zmniejszyła skalę wzrostu, co sygnalizuje, że już za dzień - dwa gracze znowu sobie o zagrożeniach przypomną.
Wtorek może być spokojny, jeśli patrzy się przez pryzmat kalendarium. Być może jednak, przed posiedzeniem ECB, na zachowanie rynku walutowego wpłynie raport o inflacji (PPI) w Eurolandzie. Im będzie wyższa, tym lepiej dla euro, ale gorzej dla rynku akcji. W USA opublikowany zostanie raport Challengera o planowanych w marcu zwolnieniach, ale to od dawna nie ma najmniejszego wpływu na zachowanie rynków. Co prawda, na około godzinę przed końcem naszej sesji planowane jest wystąpienie Jean-Claude'a Tricheta, szefa ECB, ale bardzo wątpliwe, żeby tuż przed posiedzeniem ECB decydował się on na bardziej znaczące wypowiedzi. Nie spodziewam się, żeby to wydarzenie wpłynęło na zachowanie rynków.
Kurs EUR/USD zanegował formację podwójnego dna, która okazała się pułapką. Teraz jednak nie może się zdecydować. Jeśli pokona wsparcie na 1,1950, to ruszy ku 1,1850. Jeśli przełamie opór na 1,2200, to rozpocznie nową falę wzrostową.
Źródło:Informacja prasowa































































