Nieco głębszy od oczekiwań spadek inflacji CPI doprowadził do silnego spadku rentowności obligacji skarbowych i wzrostu cen akcji. Drożały zwłaszcza walory wysoko wycenianych wielkich firm technologicznych. Na Wall Street rządzi teraz chciwość.


Zgodnie z oczekiwaniami czerwiec przyniósł silny spadek inflacji CPI w Stanach Zjednoczonych. Wskaźnik ten obniżył się z 4% do 3% wobec rynkowego konsensusu na poziomie 3,1%. Lecz co ważniejsze, wyraźnie obniżyła się też inflacja bazowa CPI (z 5,3% do 4,8%), a kompozycja samego wskaźnika sugeruje wygaszanie presji cenowej w największej gospodarce świata. Jednakże ze względu na ustępowanie efektów wysokiej bazy sprzed roku w kolejnych miesiącach dalszy spadek inflacji jest już mniej prawdopodobny. Więcej na ten temat można przeczytać w artykule zatytułowanym „Czy to koniec dezinflacji w Stanach Zjednoczonych?”
Czerwcowy odczyt inflacji CPI zapewne nie będzie miał wpływu na lipcową decyzję Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Kierownictwo Fedu zapewne podniesie stopy procentowe o kolejne 25 pb. Ale to może być już ostatnia podwyżka w tym cyklu. Na to stawia już nie tylko stosunkowo niewielki rynek terminowy na stopę funduszy federalnych, ale przede wszystkim wielki i płynny rynek długu, na którym doszło w czwartek do silnego spadku rentowności.
W przypadku 2-letnich Treasuries byłą to obniżka aż o 15 pb., do poziomu 4,74%. Warto odnotować, że to wartość wyraźnie niższa od bieżącego (5,00-5,25%) oraz oczekiwanego po lipcowym posiedzeniu FOMC (5,25-5,50%) poziomu stopy funduszy federalnych. Oznacza to, że rynek dyskontuje serię obniżek stóp procentowych w USA już od początku 2024 roku.
Perspektywa spadku stopy dyskontowej podnosi przede wszystkim modelową wycenę spółek wzrostowych, w ramach których inwestorzy wyceniają przede wszystkim odległy w czasie wzrost zysków. Widać to było dzisiaj w tabeli notowań. Akcje Mety podrożały o 3,7%, Nvidii o 3,5%, AMD o blisko 3%, a Salesforce o 2,8%.

W rezultacie „obładowany” technologicznymi gigantami Nasdaq poszedł w górę o 1,15% i zakończył czwartkową sesję na wysokości 13 918,96 punktów. To najwyższa wartość tego indeksu od kwietnia ubiegłego roku. Nowy szczyt tegorocznej hossy wyznaczył także indeks S&P500, który po zwyżce o 0,74% znalazł się na poziomie 4 472,16 pkt. Dow Jones urósł jednak tylko o 0,25% i dotarł do linii 34 347,43 pkt.
Po trwających od połowy marca silnych wzrostach amerykański rynek akcji znalazł się w stanie „ekstremalnej chciwości” – wskazuje popularny miernik autorstwa CNN Business. Co więcej, taki stan panuje praktycznie od początku lipca. Dla kontriariańsko nastawionego inwestora jest to sygnał ostrzegawczy przed spadkową korektą. Do tego dodajmy fakt, że indeks zmienności VIX szoruje po najniższych poziomach od 2019 roku.






























































