REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wall Street wciąż odporne na rozczarowania w gospodarce

2009-11-18 22:12
publikacja
2009-11-18 22:12
Dodaj Bankier.pl w Google
Bardzo słabe wieści z budownictwa mieszkaniowego nie wywołały w środę większych emocji na nowojorskich parkietach. Spadki indeksów były wręcz symboliczne, a słabszy dolar i wizja dalszej ekspansji monetarnej sugerują, że windowanie cen akcji może jeszcze trochę potrwać.

W październiku w USA rozpoczęto 529 tysięcy inwestycji mieszkaniowych (dane anualizowane), czyli aż o 10,6% mniej niż we wrześniu. Tymczasem analitycy bardzo optymistycznie spodziewali się wzrostu do poziomu 600 tys. Rozczarowali zwłaszcza deweloperzy, którzy rozpoczęli ledwie 48 tysięcy budów – to o jedną trzecią mniej niż przed miesiącem i zarazem najgorszy wynik w historii tych danych. Co prawda ten sektor budownictwa mieszkaniowego cechuje się czasem trudno wytłumaczalna zmiennością, to jednak taki brak zaufania do popytu nie świadczy dobrze o kondycji biznesu. Choć z drugiej strony wpływ na decyzje o wstrzymaniu inwestycji miało planowane na listopad zakończenie programu rządowych dopłat dla nabywców nieruchomości. Ale Kongres już uchwalił przepisy, które przedłużają program do kwietnia 2010. Można się więc spodziewać, że dane za listopad będą już nieco lepsze.

I chyba tak też myśleli gracze z Wall Street, którzy tuż po otwarciu próbowali nawet poprawić tegoroczne maksima. Jednakże tym razem niedźwiedzie nie dały się zepchnąć do narożnika i szybko sprowadziły indeksy pod kreskę – ale skala spadków nie przekroczyła 1%. Ostatecznie indeks S&P500 stracił symboliczne pięć setnych procenta, Dow Jones obniżył się o 0,1%, zaś Nasdaq stracił 0,5%.

W ten sposób amerykańscy inwestorzy po raz trzeci z rzędu zignorowali słabsze dane z gospodarki. W poniedziałek rozczarowała sprzedaż detaliczna, we wtorek produkcja przemysłowa, a w środę dane z budownictwa. Nikt nie przejął się też nieco większym od prognoz wzrostem inflacji. Odnotowano za to wypowiedź z Jamesa Bullarda – szefa Fed-u z St. Louis, który w przyszłym roku będzie głosującym członkiem Komitetu Otwartego Rynku. Bullard zasugerował, że Rezerwa Federalna może utrzymać zerowe stopy procentowe nawet do 2012 roku. Do tej pory pierwszej podwyżki oczekiwano raczej latem 2010. W ten sposób źródło taniej gotówki pod giełdowe spekulacje byłoby dostępne jeszcze przez bardzo długi czas. To mogło się na Wall Street bardzo spodobać.

Tymczasem mamy giełdowe indeksy wciąż blisko tegorocznych maksimów i po przeszło 60% powyżej marcowego dna. Akcje amerykańskich korporacji są już mocno przewartościowane, a relacja cena/zysk dla indeksu S&P500 buja w obłokach na trzycyfrowych poziomach. Nawet biorąc pod uwagę zyski operacyjne akcje w USA są droższe niż pod koniec ostatniej hossy. Z drugiej strony rynek zasilany bilionami dolarów z kasy Rezerwy Federalnej bardzo chce rosnąć, a zbliżający się koniec roku i chęć pokazania dobrych wyników przez fundusze na razie praktycznie wyklucza możliwość pojawienia się głębszej korekty.

Krzysztof Kolany
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Budownictwo

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki