REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Pierwszy prezydent USA, który wskazał ticker spółki giełdowej. Największy manipulator światowych rynków finansowych?

Michał Kubicki2026-04-17 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-04-17 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Kiedy Donald Trump po raz drugi obejmował urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych w styczniu 2025 roku, inwestorzy na Wall Street zdawali sobie sprawę, że to powrót ery handlu na podstawie postów. Praktyki znane doskonale z czasów jego pierwszej kadencji, obecnie osiągnęły zupełnie nowy, bezprecedensowy poziom, który w opinii obserwatorów może być uznany za manipulację giełdową.

Pierwszy prezydent USA, który wskazał ticker spółki giełdowej. Największy manipulator światowych rynków finansowych?
Pierwszy prezydent USA, który wskazał ticker spółki giełdowej. Największy manipulator światowych rynków finansowych?
/ Shutterstock/ PJ McDonnell

Aby w pełni zrozumieć mechanizm, z którym światowi inwestorzy mierzą się w trakcie drugiej kadencji Trumpa, należy przypomnieć sytuację z lat 2017-2021. Już wtedy prezydenckie wpisy, publikowane wówczas na platformie Twitter (obecnie X), regularnie odwracały bieg wydarzeń na Wall Street, stając się potężnym narzędziem kształtowania rynkowych nastrojów, zwłaszcza gdy dotyczyły prowadzonej przez jego administrację wojny handlowej z Chinami.

Indeks zmienności Trumpa

Skala tego zjawiska była tak ogromna, że analitycy JP Morgan stworzyli specjalny indeks"Volfefe Index" – aby mierzyć wpływ prezydenckich wpisów na zmienność obligacji skarbowych. Ponadto analitycy banku przeprowadzili badanie 4 tysięcy wpisów prezydenta z czasów pierwszej kadencji, które wykazało, że aż 146 z nich miało bezpośredni i mierzalny wpływ na ceny akcji.

Druga kadencja przyniosła eskalację tych praktyk. Najbardziej jaskrawym przykładem z 2025 roku był tzw. "kwietniowy rajd celny". Na początku kwietnia Trump podpisał rozporządzenie nakładające cła na niemal wszystkich partnerów handlowych USA, co wywołało panikę i załamanie cen akcji na całym świecie. Zaledwie tydzień później nastąpił gwałtowny zwrot.

W środę 9 kwietnia 2025 roku, Trump opublikował na platformie Truth Social post napisany wielkimi literami: "THIS IS A GREAT TIME TO BUY!!!" (To świetny czas na kupowanie!!!). Zaledwie cztery godziny później ogłosił 90-dniowe zawieszenie najsurowszych taryf. Reakcja była natychmiastowa: indeks S&P 500 zanotował wzrost o 9,5%, co było trzecim co do wielkości jednodniowym wzrostem w historii po II wojnie światowej.

Wakacje na giełdzie
truthsocial.com/@realDonaldTrump

TACO w menu Donalda Trumpa

Inwestorzy, którzy posłuchali prezydenckiej zachęty rano, do wieczora pomnożyli majątki na rynku opcji i kontaktów terminowych, co wywołało falę oskarżeń o insider trading i manipulację rynkową. Po tych wydarzeniach (zapowiedzi drakońskich taryf celnych, a następnie ich zawieszeniu) medialnym obiegu pojawił się akronim TACO, który rozwija się jako Trump Always Chickens Out („Trump zawsze tchórzy”). Użył go publicznie po raz pierwszy Robert Armstrong z Financial Times.

Oznacza on charakterystyczny schemat: Trump wrzuca na Truth Social groźbę (np. masowe cła, sankcje, uderzenia wojskowe), rynki panikują i spadają, a potem prezydent łagodzi, odkłada lub odwołuje groźbę – i rynki odbijają w górę. Traderzy nazywają to „TACO trade”: kupujesz na dołku po groźbie, sprzedajesz po odbiciu.

W ostatnim roku było co najmniej kilka przykładów, gdy schemat ten zadziała. Wiosną ubiegłego roku Trump najpierw mocno eskalował napięcia na linii Waszyngton-Pekin (groźby wysokich ceł, sankcje na chipy), co wywoływało spadki i niepewność na rynkach. Potem ogłosił „deal is done” na swojej platformie Truth Social, co miało wyglądać na wielkie zwycięstwo, chociaż w rzeczywistości było częściowym wycofaniem się z najostrzejszych gróźb.

Dobrze udokumentowana jest też sytuacja z jesieni 2025 r. Najpierw 10 października 2025 Trump wrzucił długi post grożący drastycznym wzrostem („massive increase”) ceł na chiński import (z powodu restrykcji dot. pierwiastków ziem rzadkich). Po nim S&P500 spadł o 2,7%, Nasdaq o 3,5%, a miedź przeceniono o blisko 5%. Po czym dwa dni później prezydent uspokajająco napisał: „Nie martwcie się Chinami, wszystko będzie dobrze!” („Don’t worry about China, it will all be fine! …), co wywołało natychmiastowe odbicie na rynkach finansowych.

truthsocial.com/@realDonaldTrump

TACO po irańsku, na ostro 

Nie inaczej było już w 2026 r. po wspólnym ataku USA i Izrael na Iran co skutkowało m.in. blokadą Cieśniny Ormuz, jednej z najważniejszych dla światowej logistyki surowców energetycznych. Trump  21 marca wrzucił na Truth Social ultimatum, w którym groził zniszczeniem m.in. irańskich elektrowni, jeśli cieśnina nie zostanie otwarta w ciągu 48 godzin. Ceny ropy znów gwałtownie wzrosły, a na rynku akcji szczególnie w sektorach wrażliwych na wzrost cen energii (linie lotnicze, transport) zapanowała panika.

Dwa dni później Trump opublikował kolejny post na Truth Social i ogłosił 5-dniowe zawieszenie planowanych ataków, co uzasadnił to „bardzo dobrymi i produktywnymi rozmowami” z Irańczykami. Co najciekawsze, tchórzostwo Trumpa przed zrealizowaniem swoich gróźb obnażyła strona irańska, która szybko zdementowała, że jakiekolwiek „produktywne rozmowy” miały miejsce, co tylko podkreśliło, że Trump użył tego jako pretekstu do wycofania się, a media zaczęły nawet urozmaicać ofertę TACO (to także nazwa kultowego dania kuchni meksykańskiej), nazywając sytuacje "Persian TACO":

truthsocial.com/@realDonaldTrump

Wall Street w cieniu Truth Social

Później schemat powtórzył się jeszcze kilka razy – Trump wydawał coraz ostrzejsze, a nawet wulgarne posty (z przekleństwami typu „Open the F***’ Strait, you crazy bastards”, groźbami końca irańskiej cywilizacji), na co już w coraz mniejszym stopniu reagowały rynki finansowe, a sam prezydent USA potem znowu przesuwał terminy ultimatum i ostatecznie ogłosił zawieszenie broni. W pewnym momencie z kolejnych postów Prezydenta USA zaczęli kpić sami Irańczycy. Przewodniczący irańskiego parlamentu napisał na platformie X, że komunikaty wydawane przez USA, służą realizacji zysków na giełdzie i inwestorzy powinni traktować je jako antywskaźnik zachowania na rynku.

W USA padły też podejrzenia, że osoby poinformowane o planach Donalda Trumpa zarabiają dzięki jego aktywności w social mediach fortuny na giełdzie. Bloomberg raportował, że miliardy dolarów w kontraktach terminowych na ropę i indeksy giełdowe zmieniały właścicieli na chwilę przed tym, jak komunikaty Trumpa wysyłały ceny ropy w dół, a akcje w górę.

Inwestycje rządu 

Ponadto warto zauważyć, że Trump w swojej drugiej kadencji przeszedł wprost do selektywnego wspierania konkretnych spółek z Wall Street. To jego decyzją rząd federalny USA kupił 10 proc. udziałów w Intelu. Stał się (poprzez Pentagon) największym udziałowcem w jedynej czynnej w kraju kopalni pierwiastków ziem rzadkich, czyli MP Materials, a także ogłosiła inwestycję rzędu 1,6 miliarda dolarów w USA Rare Earth, która posiada znaczne amerykańskie złoża ciężkich pierwiastków ziem rzadkich.

Nie trzeba dodawać, że decyzje te pchnęły kursy tych spółek w górę. Akcje Intela po ogłoszeniu transakcji zyskały ponad 7 proc., a w kolejnych miesiącach kurs wspierała także umowa z Nvidią. Walory MP Materials zyskały przeszło 50 proc. na jednej sesji, podobnie zresztą jak ceny akcji USA Rare Earth. To były jednak wzrosty oparte na konkretnych decyzjach strategicznych i pieniądzach.

Trump wskazuje giełdowy ticker

Najbardziej jaskrawym przykładem wspieranie kursu giełdowej spółki była sytuacja dotycząca Palantira, technologicznej firmy dostarczającej narzędzi i algorytmów AI do analizy ogromnych baz danych, wykorzystywanych także przez służby odpowiedzialne za bezpieczeństwie oraz wojsko. Trump w swoim wpisie z 10 kwietnia 2026 roku udzielił bardzo bezpośredniego wsparcia spółce.

Napisał dosłownie „Palantir Technologies (PLTR) udowodniło, że dysponuje znakomitym potencjałem i sprzętem do walki. Wystarczy zapytać naszych wrogów!!! Prezydent DJT. Trump nie tylko pochwalił firmę, ale wstawił ticker giełdowy „PLTR” – czyli symbol akcji notowanych na nowojorskiej giełdzie. Co ciekawe zrobił to w momencie, gdy akcje Palantira mocno spadały. W ciągu tygodnia straciły ok. 15% (najgorszy tydzień od roku), m.in. przez obawy przed konkurencją od Anthropic.

truthsocial.com/@realDonaldTrump

Trump wrzucił ten post, gdy akcje były w dołku, po czym natychmiast podskoczyły o ok. 3%. W kolejnych dniach akcje nadal były pod presją, ale efekt Trumpa był bardzo widoczny i komentowany w mediach finansowych w Stanach Zjednoczonych. Podkreślano, że żaden urzędujący prezydent USA nigdy wcześniej nie pochwalił publicznie konkretnej spółki giełdowej, podając jej ticker.

Kryptowaluty i Musk

Zupełnie osobnym tematem jest sterowanie nastrojami na rynku kryptowalut, które stało się podręcznikowym przykładem wykorzystania autorytetu państwowego do kreowania prywatnego zysku. Trump sprawnie monetyzował ten pozytywny sentyment, promując przedsięwzięcia komercyjne swojej rodziny, w tym platformę World Liberty Financial oraz memecoiny $TRUMP i $MELANIA. System domykało oferowanie nabywcom tokenów przywilejów takich jak wstęp na prywatne gale w prywatnej rezydencji Mar-a-Lago.

Nie zapominajmy też o relacjach z Elonem Muskiem, które stanowiły kolejny jaskrawy przykład przenikania się polityki z interesami rynkowymi, wywołując falę spekulacji na giełdzie. Trump publicznie ogłosił, że kupuje nową Teslę jako „pokaz zaufania i wsparcia dla Elona Muska, prawdziwie wielkiego Amerykanina”. Relacja mocno się popsuła, gdy Musk skrytykował „Big Beautiful Bill” Trumpa, zarzucając jej zwiększanie deficytu, ale notowania Tesli były związane z relacjami Trump-Musk.

Wall Street – prywatny plac zabaw?

Wall Street stało się więc zakładnikiem nastrojów Donalda Trumpa jeszcze bardziej niż w czasie jego pierwszej kadencji jako prezydenta USA. Analizy ustąpiły miejsca śledzeniu powiadomień na smartfonie o kolejnych wpisach przywódcy supermocarstwa. Dla jednych to okazja do szybkiego zarobku, dla innych powód, aby „odejść od stolika”, który momentami zamienia się w prywatny plac zabaw Donalda Trumpa. 

Co prawda prezydent USA wydaje się wierzyć w hossę na amerykańskim rynku akcji, o czym poinformował w lutym, gdy napisał: „Rekordowy rynek akcji i bezpieczeństwo narodowe napędzane naszymi Wielkimi CŁAMI. Przewiduję wzrost indeksu Dow Jones o 100 000 (punktów, red.) do końca mojej kadencji. PAMIĘTAJCIE, TRUMP MIAŁ RACJĘ WE WSZYSTKIM!”, ale ewentualna droga do tego poziomu może być kręta i wyboista (wpis pojawił się przy DJI na poziomie ok. 50 tys. pkt, obecnie indeks jest przy 48,5 tys. pkt, w międzyczasie zdążył zaliczyć korektę o około 10 proc., do 45 tys. pkt).

truthsocial.com/@realDonaldTrump

Zarówno drobni inwestorzy, jak i analitycy wielkich banków inwestycyjnych zdają się być w jednej kwestii zgodni. W ich oczach komunikaty i wpisy Donalda Trumpa przestały być zwykłą próbą informowania o kierunku prowadzonej polityki, a stały się narzędziem wpływu oraz kreowania zmienności na rynkach kapitałowych. Co więcej, zachowania prezydenta USA zaczęły być postrzegane jako manipulacje rynkowe. Być może mógłby się im przyjrzeć SEC, amerykański organ nadzoru nad giełdami, ale ten pod kierownictwem Paula Atkinsa, nominowanego przez prezydenta Donalda Trumpa na razie nie podjął w tej kwestii żadnych kroków.

Źródło:
Michał Kubicki
Michał Kubicki
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu Rynki Bankier.pl. Absolwent finansów i rachunkowości na UMCS w Lublinie. W czasie studiów zainteresował się giełdą i rynkami finansowymi, które to zainteresowania rozwinął na SGH w Warszawie na kierunku Bankowość Inwestycyjna. Na co dzień obserwuje notowania warszawskiej giełdy, by przekazać czytelnikom portalu najważniejsze informacje z parkietu oraz przybliżyć istotne wiadomości ze spółek. Telefon 728 927 242

Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz

Powiązane: Donald Trump

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki