Walka z długiem – śnieżna kula kontra płatek śniegu

analityk Bankier.pl

Metody wychodzenia z zadłużenia to jeden z najczęściej poruszanych tematów w różnego rodzaju poradnikach dotyczących finansów osobistych. Szczególną popularnością cieszy się tam recepta nazywana kulą śniegową. Jednak systematyczne pozbywanie się długów po kolei to nie jedyny skuteczny sposób.

Metodę kuli śniegowej rozpropagował David Ramsey, znany amerykański autor doradzający w sprawach związanych z domowym budżetem. Jest ona przeznaczona dla osób, które spłacają jednocześnie wiele zobowiązań. Biorąc pod uwagę fakt, że statystyczny mieszkaniec USA ma dwie karty kredytowe, można powiedzieć, że to dość powszechny w tamtej części świata problem.

Kula śnieżna – zacznij od najmniejszego długu

Schemat postępowania zalecany, by osiągnąć efekt kuli śniegowej streścić można w kilku krokach:

  1. Zbierz informacje o wszystkich swoich długach – kwocie pozostałej do spłaty, oprocentowaniu, wysokości raty lub minimalnej miesięcznej kwocie do uregulowania.
  2. Uporządkuj długi od największego do najmniejszego. Dług najmniejszy będzie stanowił priorytet.
  3. Wygospodaruj w domowym budżecie dodatkową kwotę, którą przeznaczysz na rozpędzenie kuli śniegowej. Może to być np. suma, która pozostanie po obcięciu jakiegoś stałego wydatku (np. abonamentu za telewizję kablową).
  4. Wszystkie długi spłacaj w minimalnej kwocie wymaganej przez wierzyciela, a jeden wybrany w kwocie minimalnej plus dodatek uzyskany z cięć w budżecie.
  5. Gdy uda się spłacić pierwszy dług, kwotę przeznaczaną do tej pory na jego obsługę dodawaj co miesiąc do raty kolejnego zobowiązania.

Taki schemat postępowania sprawia, że proces spłaty zobowiązań z czasem przyspiesza. Narasta „kula śniegowa”, czyli kwota przeznaczana na pozbycie się kolejnych długów. Pozornie nieracjonalna podstawa wybierania kolejności zobowiązań (najmniejsze na początku) ma uzasadnienie psychologiczne – pierwszy dług spłaca się stosunkowo szybko, a dłużnik ma w ten sposób motywację do dalszej pracy.

Płatek śniegu – drobne, częste spłaty

Carrie Smith, autorka pisząca dla bloga The Simple Dollar, proponuje inną strategię, odpowiednią dla osób walczących z dużymi, pojedynczymi długami. Opiera się ona na zasadzie „małymi kroczkami do dużego celu”.

Zamiast budowania kuli śniegowej, w tym przypadku niezbyt przydatnej, proponuje dokonywanie częstych, drobnych nadpłat zobowiązania. Do każdego długu przyporządkowane powinno być zajęcie, które ma nam pomóc z niego się wyplątać. Np. jeśli podejmujemy dodatkową dorywczą pracę, decydujemy się wszystkie wpływy z tego źródła dokładać do spłacanej raty. W ten sposób  spożytkować można chociażby przychody ze sprzedaży niepotrzebnych rzeczy na aukcjach internetowych, oszczędności uzyskanych z wyrzeczenia się jakiejś przyjemności itp.

Metoda „płatków śniegu” przynosi widoczne skutki tylko, jeśli będzie stosowana regularnie. Jak twierdzi autorka, może ona jednak okazać się szczególnie satysfakcjonująca dla osób, które czują się bezradne wobec ogromu ciążącego na nich długu. Podobnie jak w przypadku kuli śniegowej, daje możliwość odniesienia szybkich (ale drobnych) psychologicznych zwycięstw na początku żmudnego procesu.


Michał Kisiel

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Virus74

Najpierw, niech pseudobanki zaczną przestrzegać zasad udzielania pożyczek i kredytów. Nie przestrzegają np. ustawy o kredycie, bo nie muszą (najczęściej nie są bankami w rozumieniu ustawy, tylko przedsiębiorcami, S.A / Sp. z o.o. / J.V. itp.). Przedsiębiorca (ze słowem bank w nazwie, lub nawet bez takiej nazwy) wprowadza tzw. produkt bankowy i ignoruje zasady takie jak sprawdzenie wiarygodności klienta, jego zdolności kredytowej, czy dawniejszego mechanizmu rękojmi czy żyranta itp. Zdolność kredytowa jest często dowolnie wyliczana przez bank. W jednym dostałem propozycję ożenienia się, żeby zwiększyć moją zdolność kredytową - po moim wywodzie na temat ewentualnej ciąży i utraty zdolności spłaty kredytu, tzw. doradca kredytowy nie był w stanie powiedzieć mi, co stanie się w takiej sytuacji. To nie jest normalna sytuacja, że profesjonalna instytucja, nie potrafi przedstawić klientowi oferty bezpiecznego dla niego produktu. Dlatego, rady jak "zrobić dobrze" bankowi i jak wyjść z problemu są dobre, ale banki nic nie robią w tym kierunku, żeby ich produkty nie były zwyczajnie szkodliwe dla ludzi i dla samej gospodarki. To łańcuch, który nie kończy się tylko na relacji klient-bank, bo traci na tym także cały rynek. Więcej spłacam kredytów = mniej kupuję produktów na rynku = straty przedsiębiorców = nie zgodne z zasadami współżycia społecznego zyski banków.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~Ppp

Myślę, że “kula śniegowa” jest bardziej logiczna – na małym długu człowiek “ćwiczy spłacanie”, a sukces dodaje mu sił do poradzenia sobie z kolejnym, nieco większym od poprzedniego. Jak dojdzie do największego, jest już wytrenowany, a w dodatku ma spokojna głowę, że to ostatni.“Płatek śniegu” powoduje, że liczba długów pozostaje ta sama i choć każdy z nich jest być może nieco mniejszy, ale problemów to nie rozwiązuje – człowiek nadal użera się z wierzycielami, których liczba nie spada.Pozdrawiam.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~Agnieszka

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 1 ~Luk

Najlepsze co można zrobić, to zastanowić się gdzie jest różnica między kwota /dochodem/ brutto i netto zarobku. Skoro 18% biorą mi od tego, że mam dochód a mi brakuje na życie, zastanów się jak zmniejszyć te obciążenia:))Niektórzy biją się o najwyższą płacę a nie wiedzą, że i tak te 18% będą mieli mniej w budżecie domowym bo muszą odprowadzić:))

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 8 ~elo

RADY DLA PRZYGŁUPÓW. Może dlatego mbankierzy tworzą obrazki dla klientów.

! Odpowiedz
2 6 ~preczpreczpreczprecz

A dziesięcinę możesz odrobić, jeżeli zagonisz do orki dzieci w niedzielę po nabożenstwie, pójdzie szast-prast. Pamiętaj, da się pracować i 10 dni w tygodniu, jeśli tylko zaangażujesz rodzinę!

! Odpowiedz
0 5 ~wójek_dobra_rada

Poczekaj na ustawę znoszącą obowiązek meldunkowy i formalnie zamieszkaj pod mostem a nieformalnie tam gdzie dotychczas no i oczywiście nie odbieraj korespondencji.

! Odpowiedz
0 4 ~endi

to na nic , wierzyciel występuje do sądu o ustanowienie dla dłużnika o nieznanym miejscu pobytu kuratora sądowego , sąd go przyznaje , zamieszcza dwa ogłoszenia w ogólnodostępnej gazecie i sprawa załatwiona , prawomocny dług sądowy nie przedawnia się , rośnie z każdym rokiem o odsetki ustawowe 13% ...

! Odpowiedz
0 2 ~hehehehohohoho odpowiada ~endi

Wtedy pozostaje pusty śmiech. Nie ma z czego spłacac.

! Odpowiedz
0 2 ~endi odpowiada ~hehehehohohoho

pusty śmiech - tak ale pod warunkiem , że sąd nie wymierzy dodatkowo dłużnikowi kary pozbawienia wolności...

! Odpowiedz