Huśtawka nastrojów na giełdach trwa w najlepsze. W czwartek rynkowe wahadło wskazało wzrosty, choć zza oceanu dotarły fatalne dane o liczbie bezrobotnych. Na GPW drożały m.in. notowania banków, mimo że KNF zalecił, by te nie wypłacały dywidend.


Wzrostem aż o 3,5 proc. zakończył czwartkową sesję WIG20. Warto dodać, że dziś polski indeks blue chipów pozytywnie wyróżniał się na tle Europy, co jest miłą odmianą na tle dotychczasowych sesji w tym tygodniu. Straty jednak są powolnie i mozolne odrabiane. Warto zauważyć choćby, że polski indeks zamknął wzrostem 6 z 10 ostatnich sesji, a na aż 5 z nich rósł o ponad 3 proc. Odbijanie idzie jednak bardzo mozolnie, a skala problemów związanych z koronawirusem oraz emocji na rynkach podpowiada, że do końca bessy nam jeszcze daleko. Przypomnijmy, że przed "koronawirusowymi spadkami" WIG20 notowany był przy poziomie 2088 pkt., dziś zaś zamknął dzień na poziomie 1492 pkt.
Na dzisiejszej sesji, podobnie jak na wcześniejszych, znów nie brakowało zmienności i nastroje przechodziły ze skrajności w skrajność. Dzień na GPW witaliśmy mocnymi spadkami, w ciągu dnia WIG20 wyraźnie jednak zyskiwał na sile. Za kluczowy moment dnia na rynkach należy uznać godzinę 13:30, gdy pojawiły się dane z amerykańskiego rynku pracy. Pokazały one rekordową liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. W tygodniu zakończonym 21 marca 2020 roku po zasiłek dla bezrobotnych wystąpiło rekordowe 3,283 mln Amerykanów – poinformował Departament Pracy. To o trzy miliony więcej niż tydzień wcześniej.
Co ciekawe Wall Street po dłuższym namyśle odebrała te dane... pozytywnie. W momencie zamknięcia handlu na GPW Dow Jones i S&P500 rosły o ponad 4 proc., choć wcześniej kontrakty wskazywały na spadki. "Zielone światło" zza oceanu dla wzrostów wsparło też polską giełdę, gdzie WIG20 szybko ruszył do śrubowania dziennych maksimów. Dlaczego Wall Street ucieszyła się fatalnymi danymi? Teoretycznie można byłoby tłumaczyć, że oczekiwania i tak były fatalne, niewielu analityków spodziewało się jednak aż tak fatalnych odczytów. Być może Amerykanie w dobrze znanym stylu grają na zasadzie "zła wiadomość to dobra wiadomość" licząc, że fatalne dane zmobilizują rząd do jeszcze większego pompowania pieniędzy w gospodarkę. A warto dodać, że przecież rano amerykański Senat "przyklepał" pakiet stymulacyjny wart 2 bln dolarów. Rynki widać liczą jednak na więcej.

Mniej entuzjastycznie do sprawy podeszli inwestorzy z Europy. Na Starym Kontynencie wprawdzie przeważały dziś wzrosty, jednak DAX, BUX czy IBEX zyskiwały mniej niż 1 proc. Blisko 1,5 proc. zyskiwały brytyjska oraz mediolańska wersja FTSE. WIG20 akurat tym razem więc na europejskim tle wyróżniał się pozytywnie. Dużo słabiej wypadły mniejsze indeksy, mWIG zyskał 1 proc., a sWIG 0,8 proc. W efekcie WIG zamknął dzień wzrostem o 2,6 proc., a obroty na szerokim rynku wyniosły 829 mln zł. Za nami zatem kolejny dzień, gdy nie udało się sforsować miliarda obrotów. Zmienność na giełdzie wciąż jest podwyższona, aktywność inwestorów jednak powoli opada.
KNF "nie zaszkodziła" bankom
Wśród branż szczególnie wyróżniały się dziś odzież, paliwa oraz banki - wszystkie te trzy branżowe indeksy zyskały dziś ponad 3,5 proc. i były tym samym najmocniejszymi indeksami na GPW. Spółki z tych sektorów obsadziły także czołówkę indeksu WIG20. Najwięcej zyskał Lotos (+8,9 proc.), za jego plecami znalazło się zaś PKO BP (7,4 proc.). 6,4 proc. zyskał inny przedstawiciel branży finansowej - PZU, a tuż za podiom uplasowało się LPP (+4,1 proc.), którego prezes przekonywał, że spółka jest w lepszej sytuacji niż CCC.
Szczególnie zastanawia mocna postawa sektora finansowego w kontekście rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego dla banków i firm ubezpieczeniowych w sprawie zatrzymania zysku za lata ubiegłe. Widmo braku dywidendy nie przestraszyło jednak akcjonariuszy PKO BP oraz PZU. Mocno wrosły też notowania Pekao (+3,3 proc.). W sumie jednak w indeksie WIG20 rosło dziś w zasadzie wszystko, na zieloną falę nie załapał się jedynie Tauron (-0,1 proc.), który jednak akurat na tej bessie wcześniej tracił stosunkowo mało. Problem, że na Tauronie bessa trwa już od kilku lat.
W drugiej linii na wyróżnienie zasługiwała przede wszystkim Bogdanka, która podrożała o 7 proc. po publikacji raportu rocznego. Pozytywnie akcjonariusze przyjęli też raport finansowy Budimeksu (+4,9 proc.). Po drugiej stronie uwagę zwracała Amica, która choć poinformowała o koronawirusowym zamknięciu zakładu, straciła "tylko" 2 proc.
Adam Torchała



























































