- Chodzi o to, aby wprowadzić zasadę rozliczania szkód ubezpieczeniowych na podstawie faktury, a nie tak jak jest dzisiaj, na podstawie kosztorysu - wyjaśnił Michał Wójcik z PiS. Rozliczenie szkody i naprawa ma się odbywać wyłącznie bezgotówkowo. Warsztat rozliczałby się z ubezpieczycielem na podstawie faktur za robociznę i części. Zdaniem autorów, ukróci to szarą strefę naprawy aut. Obecnie właściciel uszkodzonego auta może od zakładu ubezpieczeniowego dostać odszkodowanie na podstawie kosztorysu i naprawić samochód w najtańszym warsztacie. Przedstawiciele autoryzowanych punktów serwisowych uważają, że te warsztaty są najtańsze, działają na czarno i nie płacą podatków. Właściciel rozbitego samochody będzie mógł odebrać odszkodowanie w formie gotówki tylko w jednym przypadku - gdy zadeklaruje, że samochodu nie będzie już naprawiać. Zmian w ustawie nie popierają firmy ubezpieczeniowe. Ostrzegają, że odebranie możliwości kosztorysowego szacowania szkód spowoduje podwyżkę wypłacanych odszkodowań, a tym samym wzrost składek ubezpieczeniowych. Podobne projekty nowelizacji prawa trafiały już do Sejmu w poprzednich kadencjach. Ostatnia została zakwestionowana, jako sprzeczna z prawem wspólnotowym.
Dziennik Bałtycki
(JKL)































































