planowane na jutro.
Uczestnikom protestów grozi utrata do jednej czwartej dodatku mieszkaniowego, jeśli zajmują choćby jeden pokój ponad normę. Wobec zastoju w budownictwie, brytyjski rząd chce tym tak zwanym "podatkiem od sypialni" skłonić mniejsze rodziny do opuszczenia większych mieszkań, których brakuje dla liczniejszych rodzin zdanych na zasiłek. Chodzi więc o zamianę, a nie utratę mieszkań.
Tej inicjatywie przyklaśnie 5 milionów osób czekających na mieszkania, ale nie 650 tysięcy rodzin zmuszonych do przeprowadzki. Część z nich uważa, że ma mocne argumenty: że zżyli się z miejscem zamieszkania, że ich dodatkowe pokoje to maleńkie komórki, albo że latami inwestowali w mieszkania, z których przyjdzie się im teraz wynieść. Jeszcze inni odgrażali się, że sprawdzą ilupokojowe mieszkania - wynajęte z kasy publicznej - mają w Londynie posłowie z prowincji.
Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/Grzegorz Drymer,Londyn/dyd
Źródło:IAR





















