REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

W Chinach jak w USA: im gorzej, tym lepiej

Krzysztof Kolany2012-09-17 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2012-09-17 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Coraz słabsze dane napływające z gospodarki chińskiej wzmacniają przekonanie o nieuchronności jej stymulacji. Tylko że kolejne setki miliardów juanów utopionych w projektach infrastrukturalnych nie są powieleniem błędów Japonii czy Hiszpanii.

chiny gospodarka
Image licensed by Ingram Image

W sierpniu produkcja przemysłowa wzrosła „tylko” o 8,9% rdr, co według chińskiego urzędu statystycznego było najgorszym wynikiem od 39 miesięcy. Jeszcze większym zaskoczeniem był spadek importu o 2,6% rdr, podczas gdy ekonomiści spodziewali się wzrostu o 3,5%. Te raporty potwierdziły obawy pesymistów. Analitycy z UBS obniżyli prognozę chińskiego PKB do 7,5%. Ekonomiści z ING Groep uważają, że będzie to tylko 7%, czyli najmniej od 1990 roku.

EBC kupuje obligacje»Zakupy obligacji nie wystarczą, aby uratować strefę euro

Lot koszący chińskiego smoka


Laikowi trudno w ogóle zrozumieć, nad czym ten lament. Przecież o 7-procentowym wzroście gospodarczym pogrążona w stagnacji Ameryka może w ogóle zapomnieć. Tak samo jak przeżywająca coraz głębszą recesję Europa Zachodnia. A i wiele gospodarek wschodzących na 7% zwyżki PKB nie ma co liczyć.

Tyle że wiarygodność chińskich danych gospodarczych jest podobna jak statystyki realizacji kolejnych planów 5-letnich w PRL. Podobieństw w sprawozdawczości gospodarczej bądź co bądź wciąż formalnie komunistycznej Chińskiej Republiki Ludowej jest więcej. W rządowe dane nie wierzą nawet członkowie rządu, co amerykańskiemu dyplomacie przyznał jeden z chińskich ministrów, a co ujawnił Wikileaks. Moim zdaniem można dość ostrożnie przyjąć, że prawdziwy wzrost gospodarczy w Chinach jest nawet o pięć punktów procentowych niższy od oficjalnie podawanego.

Taki stan rzeczy sugerują też doświadczenia z przełomu lat 2008-09. Gdy globalna gospodarka ugięła się pod ciężarem zapaści finansowej, także gospodarka ChRL stanęła w miejscu, a chińskie fabryki miały ponoć zwolnić ponad 20 mln pracowników tymczasowych. Masowe zwolnienia prowadzące do niepokojów społecznych są tymczasem ostatnią rzeczą, jakiej życzyliby sobie dygnitarze rządzącej Partii Komunistycznej.

Państwowe dopalacze


Dlatego chińskie władze robią, co tylko mogą, aby uniknąć recesji i tzw. „twardego lądowania” przegrzanej gospodarki. W tym celu Ludowy Bank Chin w lipcu dwukrotnie obniżył stopy procentowe, redukując główną stawkę do 6%. Gruszek w popiele nie zasypiał też rząd, ogłaszając nowy „pakiet stymulacyjny”. Czyli kolejną paczkę wydatków publicznych, mających na celu sztuczne podtrzymanie koniunktury gospodarczej.

Pekin zamierza wydać 157 mld dolarów - czyli niemal czterokrotnie mniej niż program z 2009 roku. Chińczycy z centralnej agencji planowania wymyślili budowę 2018 km autostrad, 172 km linii kolejowych, sieci metra w 18 miastach, 10 oczyszczalni ścieków i 7 portów. Być może chińskim komunistom uda się raz jeszcze rozruszać przeinwestowaną i opierającą się na tanim kredycie gospodarkę. A przynajmniej uniknąć załamania koniunktury przed jesienną zmianą warty na szczytach władzy.

Ale na dłuższą metę działania chińskich decydentów doprowadzą do kryzysu i załamania gospodarczego, przy którym ostatni kryzys w Stanach Zjednoczonych czy obecna recesja w Europie będą tylko łagodnym preludium. Chiny fundują sobie bańkę nieruchomościowo- budowlaną, jakiej świat jeszcze nie widział.

Niezamieszkałe miasta-widma, autostrady i linie kolejowe prowadzące donikąd to - obok setek tysięcy ton miedzi zalegających w szanghajskich magazynach - najbardziej widoczne symptomy przeinwestowania chińskiego smoka. Nowe wydatki na infrastrukturę to powielanie błędów Japonii czy Hiszpanii, gdzie bańka na nieruchomościach pogrążyła gospodarkę.

 W co inwestować w sierpniu?»Raport EFIX: W co inwestować we wrześniu?

Im gorzej, tym lepiej


Póki co wszyscy się cieszą. Dla inwestorów z Szanghaju początek września był najlepszym okresem od stycznia. Z ulgą odetchnęli też Amerykanie, bo indeks S&P500 znalazł się na najwyższym poziomie od stycznia 2008 roku. Pod wpływem chińskich stymulantów w ostatnich tygodniach ostry rajd odnotowały surowce: indeks CRB wzrósł o 18%, odbijając się od najniższych poziomów od dwóch lat.

W ten oto sposób Chiny zbliżyły się do Stanów Zjednoczonych przynajmniej w aspekcie inwestycyjno-psychologicznym. Zarówno na Wall Street, jak i w Pekinie zaczęła obowiązywać zasada „im gorzej, tym lepiej”. Im gorsze dane napływają z gospodarki, tym szybciej rosną wyceny akcji. Bo przecież bank centralny albo rząd zacznie „stymulować gospodarkę”, czyli pompować pieniądze pożyczone lub dodrukowane na koszt społeczeństwa. Dla inwestorów nie ma to jednak żadnego znaczenia - grunt, że jest hossa. Tu i teraz. A po nas choćby potop.

Krzysztof Kolany
Główny analityk Bankier.pl
Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (15)

dodaj komentarz
~WIG20
Jeśli ten kryzys ma trwać jeszcze 20 lat to jesteśmy dopiero na jego początku. Nawet nie w połowie. Więc QE3 to ostatnie podrygi ekonomi inflacyjnej przed bardzo twardym lądowaniem po wyczerpaniu się wszystkich dostępnych stymulantów gospodarki. Amerykanie sami przyznają, że tempo wzrostu wymknęło się im spod kontroli więc teraz Jeśli ten kryzys ma trwać jeszcze 20 lat to jesteśmy dopiero na jego początku. Nawet nie w połowie. Więc QE3 to ostatnie podrygi ekonomi inflacyjnej przed bardzo twardym lądowaniem po wyczerpaniu się wszystkich dostępnych stymulantów gospodarki. Amerykanie sami przyznają, że tempo wzrostu wymknęło się im spod kontroli więc teraz to jest tylko dryf gospodarki, która powoli staje się nie czuła na kolejne pobudzenia i zaczyna się rządzić swoimi prawami twardej ekonomii. Narastające długi będą np. niemożliwe do spłaty i USA czeka fala bankructw większa niż za czasów Wielkiego Kryzysu. Tylko to potrwa i póki co pozostaje zabawa aż do czasu krachu i budowy nowych zasad gospodarki deflacyjnej, czyli takiej bez kreatywnej księgowości i druku pustego pieniądza. Przynajmniej będzie zdrowiej. Wtedy dopiero będzie się opłacać pracować i oszczędzać bez rozdętej konsumpcji. Więcej ludzi, nauka, praca, modlitwa a co za tym idzie zdrowe obyczaje będą ratunkiem dla cywilizacji. Nic nowego.
~swdoro
hossa trwa - kupuj akcje póki tanie!
~endi
niestety i na naszej giełdzie obowiązuje zasada im gorzej tym lepiej ...
~www
Miedż od dołka wzrosła tysiące % srebro tysiące % kto to kupi po takich cenach kto ? tylko kapitał spekulacyjny a komu sprzeda kapitał spekulacyjny odpowiedż jest prosta bańka się kończy piramida sie zacznie sypać prędzej niż myślicie

~zibi
Panie analityku - proszę opierać się na głębszych danych niż plotkach fabrykowanych przez finansjerę USA która od lat pcha się a nie może wejść do Chin. Miedź w magazynach, miasta widma autostrady donikąd? A fabryki produkujące wszystko dla wszystkich na cały Świat? A 900-1000 mln ludzi któzy ciężko pracują w tych fabrykach bogacąc Panie analityku - proszę opierać się na głębszych danych niż plotkach fabrykowanych przez finansjerę USA która od lat pcha się a nie może wejść do Chin. Miedź w magazynach, miasta widma autostrady donikąd? A fabryki produkujące wszystko dla wszystkich na cały Świat? A 900-1000 mln ludzi któzy ciężko pracują w tych fabrykach bogacąc się co roku aby dobić do klasy średniej? Kryzys być może tam i wystąpi ale tylko wtedy gdy zachód sięgnie dna po czym sprokuruje jakiś konflikt militarny. Jak możena "ostrożnie" szacować że PKB jest w rzeczywistości 80% niższy niż się oficjalnie podaje? Gdzie uczył się Pan analiz? A czy może był Pan w Chinach? Warto wydać te 2000 pln żeby nie powielać bzdur z TV.
~cute!
krach o rozmiarach bezprecedensowych jest nieunikniony. myśle że jest to kwestia kilku miesięcy. stawiając 10 tys. na indeksowe opcje put na dax czy sp500 bedzie można wywieźć milion.
~CPH
Tez jestem zdania, ze bedzie zwala na poczatku roku. Draghi to byly cyngiel goldmana, niemcy dobrze robia ze sie buntuja jego polityce. Szkoda ze sa osamotnieni. USA sa coraz blizej rozpierd.. taka prawda, 0% stopy i druk w bilionach.
~przedszkolak
podoba mi się puenta. I tak jest na całym świecie.
~pm
Mam pewne nurtujące mnie pytanie. Skoro wszyscy drukują na potege, to pieniedzy na rynku jest coraz wiecej. Nie pojawiaja sie w realnej gospodarce, bo inflacja jest na powiedzmy normalnych poziomach. Na gieldach i surowcach tez ich nie ma , bo indeksy sa na poziomach nizszych niz w roku 2007, kiedy nie bylo jeszcze drukowania, wiec Mam pewne nurtujące mnie pytanie. Skoro wszyscy drukują na potege, to pieniedzy na rynku jest coraz wiecej. Nie pojawiaja sie w realnej gospodarce, bo inflacja jest na powiedzmy normalnych poziomach. Na gieldach i surowcach tez ich nie ma , bo indeksy sa na poziomach nizszych niz w roku 2007, kiedy nie bylo jeszcze drukowania, wiec mniejsza ilosc gotowki potrafila wyniesc indesky wyzej niz teoretycznie wieksza dzisiaj.
Kto trzyma te pieniadze i kiedy zamierza je wypuscic na rynek?
~Eomer
Wszystkie te pieniadze poszly w obligacje niemieckie itp. Ich oprocentowanie to żenada. A inwestorom gratuluję braku mózgu.

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki