20 listopada 2004 r., poseł PO Adam Szejnfeld wystąpił do premiera z postulatem by urzędnicy odpowiedzialni za błędne decyzje ponieśli konsekwencje. Poseł pytał również czy ustalono osoby odpowiedzialne za działania wobec Roman Kluski. Czy zostały one ukarane i czy wreszcie rząd przewiduje jakieś zadośćuczynienie wobec pana Kluski i spółki.
Odpowiedź na postawione pytania jest bardzo kontrowersyjna. Kazimierz Olejnik, zastępca prokuratura generalnego, delegowany przez premiera by udzielić odpowiedzi stwierdza w niej, że „istną plagą gospodarczą godzącą w interesy fiskalne państwa była praktyka eksportowa uprawiana przez Optimusa i wiele innych firm” – czytamy w „Pulsie Biznesu”. Taki wniosek można wysnuć na podstawie wielu spraw badanych przez NIK w zakresie wyłudzania VAT z wykorzystaniem 0 – proc. stawki w eksporcie. Dlatego jak podkreśla Olejnik wszczęcie śledztwa w sprawie Optimusa było konieczne, a działania prokuratorów prawidłowe. W zasadzie jedyną rzeczą kładąca cień na działania urzędników jest wyrok NSA oczyszczający Optimusa ze stawianych mu zarzutów.
Dużą część pisma Olejnika zajmuje argumentacja przedstawiona przez ministra finansów. Stwierdza on, że resort bardzo dokładnie przeanalizował działania urzędników i nie dopatrzył się uchybień z ich strony. Organy skarbowe postępowały zgodnie z prawem. Resort uważa, że korzystny dla Optimusa wyrok NSA nie oznacza, że urzędnicy popełnili błędy czy wykazali się niekompetencją. Co więcej, MF podkreśla, że przeprowadzona przez urzędników kontrola skarbowa w Optimusie nie była tendencyjna i w związku z tym nie widzi potrzeby do kontroli wewnętrznej w celu ustalenia winnych.
J.B.






























































