A miało być tak pięknie. Maszyny rolnicze Ursusa miały podbić Afrykę, odbudować pozycję firmy w Polsce, a autobusy elektryczne miały stanowić silną drugą biznesową nogę. Najnowszy raport pokazuje jednak, że póki co ambitne plany należy odłożyć na bok, w Ursusie toczy się bowiem walka nie tyle o ekspansję, co o przetrwanie.


Przez trzy pierwsze kwartały 2018 roku Ursus zanotował aż 54,8 mln zł skonsolidowanej straty netto względem 3,4 mln zł zysku przed rokiem. Co istotne sytuacja spółki pogarsza się, bowiem aż 26,8 mln zł ze wspomnianej straty poniesione zostało w III kwartale. Spadają także przychody spółki, w okresie styczeń-wrzesień 2018 wygenerowała ona 97,9 mln zł obrotu względem 157,1 mln zł w analogicznym okresie przed rokiem. W związku ze stratą spadły też kapitały własne spółki - do 69,5 mln zł, podczas gdy suma aktywów sięga 448 mln zł. Na początku roku kapitał własny sięgał 107 mln zł
To właśnie w spadających przychodach spółka upatruje głównego źródła problemów z zyskami. - Strata netto (...) wynikała ze spadku przychodów ze sprzedaży krajowej i zagranicznej, a także obniżenia się rentowności sprzedawanych wyrobów ze względu na konieczność ponoszenia kosztów stałych pomimo zmniejszenia wolumenu sprzedaży - czytamy w raporcie. Dodajmy, że sprzedaż eksportowa spadła o 69 proc., krajowa zaś o 56 proc.
Problemy w kraju i za granicą
W kraju przez 10 miesięcy 2019 roku Ursus zarejestrował o ponad połowę mniejszą liczbę sprzedanych maszyn niż przed rokiem. - Istotnym elementem mającym wpływ na wielkość popytu w branży rolniczej mają dopłaty do zakupu ciągników i maszyn rolniczych - tłumaczy spółka. Te, choć zapisane w budżecie, nie spływają do rolników, co zdaniem spółki blokuje zakupy i podkopuje wyniki Ursusa.
Problemem były także kontrakty zagraniczne. - Od 2016 r. Spółka realizuje kontrakt zawarty z tanzańską spółką National Development Corporation (NDC). W okresie zakończonym 30 września 2017 r. Spółka odnotowała przychody z tyt. realizacji ww. kontraktu w kwocie 60 513 tys. zł, natomiast w okresie od 1 stycznia do 30 września 2018 r. sprzedaż kontraktowa wyniosła 3 762 tys. zł. Od rozpoczęcia realizacji kontraktu w 2016 r. do końca III kwartału 2018 r. Spółka zrealizowała w ramach ww. umowy dostawy na łączną kwotę 23.393 tys. USD. Pozostała część kontraktu o wartości 31 607 tys. USD będzie realizowana w kolejnych okresach, co przełoży się znacząco na przyszłe wyniki Spółki - czytamy w raporcie.

Ursus w tarapatach. Może zacząć wyprzedawać aktywa
Konsekwencją trudności w akceptacji płatności z kontraktu z tanzańską spółką NDC oraz mniejszych wpływów z przychodów ze sprzedaży krajowej były problemy płynnościowe spółki, które następnie spowodowały obniżenie poziomu produkcji i zmniejszenie ilości produktów gotowych do sprzedaży, co w kolejnych okresach przełożyło się na dalsze spadki przychodów. Negatywne czynniki złożyły się na decyzję spółki o wystąpienie do sądu z wnioskiem o otwarcie przyspieszonego postępowania układowego, które zostało otwarte przez w dniu 7 listopada 2018r. Ursus uciekł więc de facto pod skrzydła sądu przez wierzycielami, co oznacza niewypłacalność. Teraz spółka nie musi regulować starych zobowiązań, aż do czasu porozumienia z wierzycielami w sprawie układu.
Spółka pracuje także nad restrukturyzacją. - Prawdopodobna jest sprzedaż części aktywów spółki. Mamy trzy dywizje produkcyjne (Lublin, Opalenica, Dobre Miasto): zajmujące się wytwarzaniem ciągników, maszyn i autobusów elektrycznych [w tej ostatniej Ursus ma pakiet większościowy w spółce zależnej je produkującej - red.] i rozmawiamy z różnymi potencjalnymi inwestorami zainteresowanymi którąkolwiek z nich - mówił w czwartek na łamach "Pulsu Biznesu" Michał Nidzgorski, wiceprezes Ursusa. Zaznaczył, że jeżeli pojawi się inwestor strategiczny, to Ursus rozważy także sprzedaż całego biznesu produkcji ciągników.
Adam Torchała



























































