Urlop w Grecji czy we Włoszech? Koronawirus "nie odda" pieniędzy

Włochy, Grecja, Hiszpania i Austria to jedne z najpopularniejszych krajów, do których Polacy wyjeżdżają zimą. Jedni chcą uciec przed zimnem, inni - poszaleć na nartach. Koronawirus pokrzyżował jednak ich plany. Ile można odzyskać z wpłaconych na urlop zaliczek, jeśli wypadają one w kraju, w którym pojawiają się zakażenia?

(fot. NACHO DOCE / Reuters)

Z ogniskami koronawirusa mamy do czynienia nie tylko w Chinach i Koreach. Pojawiły się także we Włoszech (dokładnie w regionach: Lombardia, Wenecja Euganejska, Piemont, Emilia Romania i Lacjum), Iranie, Japonii, Tajlandii, Wietnamie, Tajwanie i Singapurze. Pojedyncze przypadki pojawiają się w Austrii, Francji i Wielkiej Brytanii. 

"Wykupiłem wycieczkę do Mediolanu i co teraz?"

Klient zawsze może zrezygnować z wycieczki organizowanej przez biuro podróży, ale nie zawsze może liczyć na pełen zwrot kosztów wyjazdu. Nawet w obliczu epidemii. Touroperatorzy przyznają, że dostają coraz więcej zapytać w tej sprawie.

- Pełny zwrot kosztów można otrzymać wtedy, gdy zgodzi się na to biuro podróży, bo np. zawiesza wyjazd, albo kiedy zgodnie z prawem występuje zagrożenie dla turystów w miejscu pobytu lub w bezpośrednim sąsiedztwie - uściśla Jarosław Kałucki w wywiadzie dla Newserii z Travelplanet.pl. - Poziom zwrotu kosztów określa ustawa. - dodaje.

Art. 47 ust. 4 Ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych

Podróżny może odstąpić od umowy o udział w imprezie turystycznej przed rozpoczęciem imprezy turystycznej bez ponoszenia opłaty za odstąpienie w przypadku wystąpienia nieuniknionych i nadzwyczajnych okoliczności występujących w miejscu docelowym lub jego najbliższym sąsiedztwie, które mają znaczący wpływ na realizację imprezy turystycznej lub przewóz podróżnych do miejsca docelowego. Podróżny może żądać wyłącznie zwrotu wpłat dokonanych z tytułu imprezy turystycznej, bez odszkodowania lub zadośćuczynienia w tym zakresie.

Jak pisaliśmy już na początku lutego w przypadku wycieczek do Azji, kluczowe dla uzyskania zwrotu środków jest udowodnienie, że koronawirus to okoliczność nieunikniona i nadzwyczajna (z tym powinno być prościej) dla (i tu kluczowa kwestia) miejsca docelowego jego najbliższego sąsiedztwa. Ten ostatni zapis będzie newralgiczny w przypadku osób, które z powodu wirusa 2019-nCoV chciałyby odwołać wakacje w innych rejonach Azji.

Wycieczka np. do włoskich gmin znajdujących się w tzw. czerwonych strefach stanowi podstawę do odstąpienia od umowy z biurem podróży, a co za tym idzie - ubieganiem się o zwrot kosztów. Na odszkodowanie za niezrealizowany urlop szanse są jednak nikłe. 

W przypadku indywidualnych wyjazdów sami podróżni muszą negocjować z hotelami/hostelami. 

Chiny, Chiny i jeszcze raz Chiny

Polskie biura podróży w styczniu odwołały zaplanowane na kolejne tygodnie wycieczki do Chin.

 - W obliczu groźnych epidemii, np. koronawirusa lub ebola, są zauważalne odpowiedzialne zachowania zarówno w działaniach touroperatorów, jak i turystów. Z kolei w przypadku zdarzeń, które w opinii turystów nie mają bezpośredniego wpływu na ich bezpieczeństwo i nie są skierowane bezpośrednio przeciwko nim, klienci nie chcą rezygnować z wyjazdów - tłumaczy Jarosław Kałucki. - Najlepszym przykładem jest Egipt, kiedy kilka lat temu, na skutek bardzo mocnego nacisku mediów, biura turystyczne odwoływały wyjazdy, a klienci żądali odszkodowań, bo uważali, że sytuacja w Kairze nie ma wpływu na ich bezpieczeństwo w Szarm el-Szejku czy w Hurghadzie - dodaje.


Przed kolejnym problemem stają osoby, które były w Chinach, a teraz z powodu obostrzeń wprowadzonych przez inne kraje, nie mogą do nich pojechać. Takie "zakazy wjazdu" wprowadził np. Izrael, Indie, Singapur, USA, Japonia czy Korea Południowa. Podróżni, których on obowiązuje, mogą do 14 dni do planowanego wylotu i nie później niż do 30 czerwca 2020 roku możliwość bezpłatnej zmiany terminu lub zwrot gotówki za bilet. 

Zwrot pieniędzy za bilety lotnicze?

Zapomnij! Na razie linie lotnicze, z których Polacy korzystają najchętniej, a więc Ryan Air, Wizz Air i LOT nie przewidują zwrotu pieniędzy za bilet, jeśli podróżny zrezygnuje z niego przez szalejącą epidemię koronawirusa na północy Włoch czy w innych krajach zgłaszających zakażenia. Tłumaczenie jest proste: nie obowiązuje tam zakaz podróży, a co za tym idzie odloty i przyloty odbywają się "normalnie". Oczywiście poza kontrolami na lotniskach. 

Co więc może zrobić podróżny, który wybiera się na europejskie wakacje? Anulować lub przełożyć lot. To jednak wiąże się z dodatkowymi opłatami. W przypadku Wizz Air za anulowanie biletu zapłacony od 264 zł (w terminie dłuższym niż 14 dni przed odlotem) i 352 zł (w terminie krótszym niż 14 dni przed odlotem). Po dokonaniu opłaty, podróżny otrzyma zwrot. 

Główny Inspektor Sanitarny o koronawirusie:

Wirus przenosi się drogą kropelkową. Objawy zakażenia obejmują gorączkę, kaszel, duszności, ból mięśni, zmęczenie. Badania RTG klatki piersiowej wykazują typowe cechy wirusowego zapalenia płuc z rozlanymi obustronnymi naciekami. Dane WHO mówią, że u 18 proc. potwierdzonych przypadków występuje ciężka postać choroby.

GIS podkreśla, że koronawirus jest wirusem osłonkowym, podatnym na działanie wszystkich rozpuszczalników lipidów. Dlatego należy bezwzględnie pamiętać o częstym myciu rąk wodą z mydłem lub dezynfekowaniu ich środkiem na bazie alkoholu.

Główny Inspektor Sanitarny nie zaleca podróżowania do Chin oraz Korei Południowej, Włoch (w szczególności do regionu Lombardia, Wenecja Euganejska, Piemont, Emilia Romania), Iranu, Japonii, Tajlandii, Wietnamu, Singapuru i Tajwanu.

80 proc. pacjentów, u których wykryto koronawirusa, gładko przechodzi chorobę, 20 proc. potrzebuje jakiejś interwencji medycznej, a hospitalizacji - tylko mały procent

W przypadku Ryanaira, zgodnie z regulaminem biletów nie można anulować. Przewoźnik umożliwia zmianę rezerwacji do 2,5 godziny przed odlotem. Opłaty za tę operację zaczynają się od 35 euro (ok. 150 zł) i są uzależnione od miejsca, do którego się udajemy i oczywiście nowego terminu.

Jest jednak wyjątek. Bezkosztową rezygnację lub zmianę terminu podróży przewiduje LOT, ale tylko za bilety do Chin. Wyznaczył też ramy czasowe - dotyczą one podróży w okresie od 22 stycznia do 28 marca. Okres ten pokrywa się z obecnie obowiązującym zawieszeniem przez polskie linie lotnicze połączeń z Pekinem. Podobnie wygląda procedura w Air China czy British Airways.

Szczęście mają podróżni, którzy wybierają się na północ Włoch z Air France. Przewoźnik zgodził się na bezpłatną rezygnację z podróży lub zmianę terminu wylotu. 

aw

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne