

Niedziela, 24 lipca, jest sto pięćdziesiątym pierwszym dniem inwazji Rosji na Ukrainę.
» Atak rakietowy Rosjan na port w Odessie. Relacja z 23 lipca
ISW: Ukraińcy rozpoczynają kontrofensywę w okupowanym przez Rosję obwodzie chersońskim
Siły ukraińskie prawdopodobnie zaczęły kontrofensywę w okupowanym przez wojska rosyjskie obwodzie chersońskim na południu Ukrainy lub szykują się do jej rozpoczęcia; publicznie dostępne dane nie dają jednak pełnego obrazu tej kampanii – ocenił Instytut Studiów nad Wojną (ISW).
Amerykański think tank podkreśla, że pomiędzy linią frontu a miastem Chersoń, stolicą obwodu, znajdują się tereny wiejskie z małymi miejscowościami. Oznacza to, że informacje o ruchach wojsk i przejmowaniu kontroli nad obszarami przez poszczególne armie niekoniecznie przedostają się do publicznej wiadomości, zwłaszcza, że Rosji nie zależy na informowaniu o sukcesach Ukraińców.

Deputowany chersońskiej rady obwodowej Serhij Chłań ogłosił w sobotę, że siły ukraińskie odzyskały szereg miejscowości w obwodzie, ale poprosił mieszkańców, aby nie informowali o postępach kontrofensywy, dopóki nie zrobią tego ukraińskie władze.
Dzień wcześniej reporter magazynu „Foreign Policy” Jack Detsch podał, powołując się na anonimowe źródło rządowe w USA, że Ukraińcy odzyskali w ostatnim tygodniu kontrolę nad „częścią okupowanych przez Rosjan wsi” w obwodzie chersońskim, co sugeruje, że ukraińska kontrofensywa przyniosła zdobycze terytorialne.
Wojska rosyjskie wciąż prowadziły tymczasem na ograniczoną skalę działania zwiadowcze na wschód od Bachmutu w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy i ograniczone ataki lądowe na północny zachód od Słowiańska, na wschód od Siewierska i na południe od Bachmutu – napisano w raporcie ISW.
Kreml w dalszym ciągu tworzy w poszczególnych regionach Rosji „ochotnicze bataliony” i najprawdopodobniej dąży do utworzenia 16 takich formacji przed końcem lipca. Rosyjskie władze okupacyjne na zajętych terytoriach Ukrainy szykują się natomiast do przeprowadzenia tzw. referendów aneksyjnych, by włączyć te obszary do Rosji. W tym celu starają się odciąć mieszkańców od nierosyjskich źródeł informacji – dodano.
Władze okupacyjne w obwodzie chersońskim i zaporoskim ogłosiły, że będą ograniczać dostęp do serwisów Google i YouTube, by pozbawić mieszkańców możliwości wyszukiwania ukraińskich stron internetowych. Na kontrolowanych przez prorosyjskich separatystów obszarach obwodów ługańskiego i donieckiego wyszukiwarkę Google zablokowano 21 i 22 lipca – przypomina ISW.
Ekspert: Rosyjska ofensywa stanęła, losy ukraińskiego kontrataku zależą od liczby dostępnych sił
Pięć miesięcy po rozpoczęciu inwazji ofensywa Rosji ugrzęzła w Donbasie, a władze tego kraju mają poważne kłopoty z mobilizacją wojsk. Dalsze losy wojny będą zależeć m.in. od tego, na ile Ukraina ma rezerwy do przeprowadzenia kontrofensywy - mówi PAP Rob Lee, analityk wojskowy i weteran amerykańskiej piechoty morskiej.
Od rozpoczęcia 24 lutego inwazji na pełną skalę na Ukrainę Rosji nie udało się osiągnąć głównych celów wojny, w tym obalenia władz w Kijowie, ale udało się zdobyć i utrzymać kontrolę nad Mariupolem w obwodzie donieckim, Chersoniem i - po zajęciu Siewierodoniecka oraz Lisiczańska - praktycznie całym obwodem ługańskim.
Zdaniem Roberta Lee, eksperta Foreign Policy Research Institute (FPRI), postawa rosyjskich wojsk była dotąd znacznie gorsza od oczekiwań, zarówno z uwagi na niemal "niemożliwy" do wykonania plan jak i pod względem sztuki wojennej.
W rozmowie z PAP Lee ocenia, że rosyjskie perspektywy na dalsze postępy są ograniczone.
"Myślę, że wyraźnie widać, iż ofensywa w Donbasie ugrzęzła. Po tym, jak Rosjanie zajęli Siewierodonieck i Lisiczańsk, Ukraińcy przeszli na utrzymanie linii obrony. Rosyjskie wojska próbują jeszcze atakować w kierunku Siewierska, ale na razie bez większych efektów" - ocenia ekspert. Jak dodaje, w obecnej sytuacji wątpliwe wydaje się zdobycie przez Rosjan Słowiańska, który jest jednym z kluczowych punktów w bitwie o Donbas.
"Nie ma wątpliwości, że w osłabieniu rosyjskiej ofensywy znaczną rolę odegrały systemy HIMARS, za pomocą których Ukraińcy przeprowadzili ataki na węzły dowodzenia za linią frontu, składy amunicji i elementy logistyki, zmuszając Rosjan do znacznego przesunięcia i wydłużenia linii zaopatrzenia" - twierdzi Lee.
Jak zaznacza, rosyjskie siły wyraźnie borykają się z problemem liczby dostępnych żołnierzy. Sprawiły one, że Rosja musi ściągać siły z najdalszych regionów, a nawet marynarzy z okrętów i zaawansowanych w wieku ochotników. "Z pewnością, jeśli widzimy na froncie 40-50-letnich rezerwistów, to nie jest dla Rosji dobry znak" - uważa analityk.
Jak dodaje, mniej wiadomo jest na temat dostępności sił po stronie ukraińskiej, a to jeden z najważniejszych czynników, od którego zależeć będzie przyszłość konfliktu i szanse na sukces ukraińskiej kontrofensywy. Lee uważa, że ukraińskie siły również poniosły duże straty, a anegdotyczne informacje wskazują, że żołnierze wysyłani po to, by uzupełniać straty w jednostkach frontowych, są słabo wyszkoleni.
"Wiele zależy od tego, jak duże siły może jeszcze wygenerować Ukraina i jakiej będą jakości. Rosja ma przewagę pod tym względem, bo ma program szkolenia rezerw i może to robić na swoim terytorium, podczas gdy w przypadku Ukraińców jest to znacznie trudniejsze, bo znajdują się pod stałym zagrożeniem ataków rakietowych" - analizuje Lee.
Zaznacza też, że kluczowy będzie też sprzęt dostarczany przez Zachód. Jak ocenia, choć systemy HIMARS świetnie sprawdzają się w zakłócaniu i przerywaniu rosyjskiej ofensywy, nie wystarczą do przeprowadzenia skutecznej kontrofensywy, zwłaszcza w przypadku okopanych na południu Rosjan.
"To nie mogą być tylko HIMARS-y,; one muszą być zintegrowane w całościowy system. Ponieważ Ukraińcy prawdopodobnie nie osiągną znacznej przewagi liczebnej, będą musieli liczyć na siłę ognia; tu będzie liczyć się artyleria, pojazdy opancerzone, czołgi" - mówi Lee.
Według byłego żołnierza marines, dostawy zachodniej artylerii są jedną z kluczowych kwestii. "Nie chodzi o same dostawy, ale też o ich stabilność i ciągłość. Bo to wyznacza, jak dużo amunicji Ukraińcy mogą zużywać, a będą jej potrzebować więcej, jeśli przejdą do ofensywy" - twierdzi amerykański ekspert.
Rosja może szykować grunt pod referenda poza Donbasem
Nieprawdziwe twierdzenia szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa o rozszerzeniu operacji wojskowych na obwody chersoński i zaporoski mogą służyć utorowaniu drogi pod referenda w sprawie przyłączenia ich do Rosji - przekazało w niedzielę brytyjskie ministerstwo obrony.
"20 lipca 2022 r. rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow powiedział, że Rosja rozszerzyła zakres swojej +specjalnej operacji wojskowej+ poza samozwańcze Ługańską i Doniecką Republikę Ludową. Ławrow twierdził, że operacja obejmuje teraz dodatkowe obszary, w tym ukraińskie obwody chersoński i zaporoski, co jest wynikiem dostarczenia Ukrainie przez państwa zachodnie broni o większym zasięgu" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.
"To prawie na pewno jest nieprawdą. Rosja nie +rozszerzyła+ swojej wojny; utrzymanie długoterminowej kontroli nad tymi obszarami było prawie na pewno pierwotnym celem inwazji. Rosja dokonała inwazji na te tereny w lutym, a władze okupacyjne publicznie dyskutowały o perspektywach przeprowadzenia legalnych, niezależnych referendów co najmniej od połowy marca. Istnieje realna możliwość, że Ławrow wygłosił te uwagi, aby utorować drogę do przeprowadzenia referendów na okupowanych terytoriach poza Ługańskiem i Donieckiem" - wskazano.
Przekazano również, że w Donbasie rosyjskie działania ofensywne na niewielką skalę nadal koncentrują się na osi Bachmutu, ale osiągają minimalne postępy. (PAP)
bjn/ fit/





















































