Ukraińscy żołnierze w ciągu ostatniej doby odparli dwie próby szturmu na lotnisko w Doniecku. Od rana atakowane są pozycje wojsk w innych miejscach Zagłębia Donieckiego. Zostały ostrzelane co najmniej 40 razy.
Według eksperta wojskowego Dmytra Tymczuka, od rana separatyści atakują Ukraińców koło Debalcewa - miasta, które jest ważnym węzłem kolejowym.
W czasie wieczornego ostrzału lotniska w Doniecku pociski spadły także na pobliskie dzielnice. Uszkodzone zostały budynki mieszkalne, zajezdnia trolejbusowa i siedziba Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża. Zginęła co najmniej jedna osoba - obywatel Szwajcarii, pracownik tej organizacji. W specjalnie wydanym oświadczeniu ukraińskie MSZ oceniło to zdarzenie jako akt terrorystyczny bez żadnego uzasadnienia, ponieważ został zaatkowany człowiek, który przyjechał do Doniecka pomagać innym. Ministerstwo łączy ten fakt z wcześniejszymi porwaniami obserwatorów OBWE. Według MSZ, takie działania mają na celu zastraszenie przedstawicieli organizacji międzynarodowych, którzy zajmują się przywracaniem pokoju w Zagłębiu Donieckim.
Także Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża potępił zabójstwo swojego pracownika. "Ta tragiczna strata jest dla nas ogromnym szokiem" - powiedział Dominik Stillhart z MKCK. Podkreślił, że ostrzał dzielnic mieszkaniowych jest ewidentnym złamaniem prawa międzynarodowego.
38-letni Szwajcar, Laurent DuPasquier, pracował dla Czerwonego Krzyża od ponad pięciu lat. Wyjeżdżał na misje do Pakistanu, Jemenu, Haiti, Egiptu i Papui-Nowej Gwinei. Na Ukrainę przyjechał 6 tygodni temu.
W Doniecku przebywa obecnie około 20 pracowników Czerwonego Krzyża różnych narodowości. Pomagają ludziom, którzy musieli opuścić swoje domy oraz personelowi medycznemu miejscowych szpitali.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Piotr Pogorzelski/Kijów/wcześn./dabr































































