Osoby przebywające na Majdanie w Kijowie nie mają zamiaru go opuszczać. Zaapelował o to nowy mer ukraińskiej stolicy Witalij Kliczko.
Mimo że polityk był na Majdanie niemal od początku protestów, to teraz ci, którzy przebywają na placu nie chcą go słuchać. Witalij Kliczko mówi, że protesty wypełniły już swoją rolę: pozbyto się Wiktora Janukowycza i wybrano nowego prezydenta. Działacze z Majdanu odpowiadają, że nie, zmienili się tylko politycy, a nie system.
Na Majdanie cały czas przebywa około półtora tysiąca osób, stoi kilkadziesiąt namiotów. Większość obecnych to mężczyźni mający ponad 40 lat. Gotują, piorą, a nawet uprawiają warzywa na placu Niepodległości. Czasem biorą udział w manifestacjach przed sądami i innymi instytucjami państwowymi. Centrum Kijowa nadal pozostaje nieprzejezdne. Władze, w tym Witalij Kliczko, chcą, aby na Majdanie powstał kompleks upamiętniający ofiary rewolucji. Organizacje społeczne zgadzają się z tym, jednak chcą, aby nadal pozostały tam namioty do czasu przeprowadzenia prawdziwych zmian systemowych, czyli lustracji polityków, uchwalenia nowej konstytucji, a także ukarania winnych krwawej rozprawy z demonstrantami pod koniec lutego.






























































