Zbliżające się w Rosji wybory "wymusiły" na Władimirze Putinie publikację oświadczenia majątkowego (choć doskonale wiadomo, że mógłby tego nie robić i spokojnie wygrać. Jak zawsze). Okazuje się, że jest on średnio zamożnym mieszkańcem imperium z 77-metrowym mieszkaniem w Petersburgu, dwiema wołgami i ładą oraz garażem. Ile ma naprawdę?


Centralna Komisja Wyborcza Rosji opublikowała oświadczenie majątkowe Władimira Putina. To obowiązek każdego zarejestrowanego kandydata w wyborach prezydenckich. Przyznał się w nim do dochodów, które przez sześć lat miały wynieść ponad 67,5 mln rubli. Na ten majątek składają się: wynagrodzenia, dochody z lokat bankowych, papierów wartościowych, emerytury wojskowej, "zwykłej" emerytury i nie tylko oraz środki ze sprzedaży majątku - poinformował dziennik "Kommiersat".
Na dziesięciu rachunkach bankowych zgromadził 54,4 mln rubli i 230 akcji PJSC Bank St. Petersburg (cena jednej akcji na giełdzie w Moskwie waha się w okolicy 280 rubli).
W przypadku innych nieruchomości i ruchomości przywódca Rosji wymienił:
- jedno mieszkanie o powierzchni 77 metrów kwadratowych w Petersburgu;
- jeden garaż o powierzchni 18 metrów kwadratowych w Petersburgu;
- trzy samochody: dwie zabytkowe wołgi (GAZ M21 z 1960 roku i GAZ M21 z 1965 roku) i terenowa łada niva z 2009 roku;
- przyczepę samochodową "Skif" z 1987 roku.
Posiada także 150 - metrowe mieszkanie w użytkowaniu wieczystym.

Na próżno szukać w tym oświadczeniu majątkowym pałacu, o którym zrobiło się głośno przez film fundacji Nawalnego.16-piętrowy podziemny bunkier, winoteka z oknem w skale wychodzącym na morze, dwie aquadyskoteki, tunel prowadzący na plażę - to tylko niektóre nowe szczegóły dotyczące pałacu pod Gelendżykiem, który ma być rezydencją Władimira Putina, zbudowaną za środki pochodzące z korupcji (przypomnijmy, że w papierach to FSB jest właścicielem), ani licznych nieruchomości położonych m.in. nad Morzem Czarnym, które formalnie oczywiście należą do związanych z prezydentem Rosji ludzi. Jedna z tajnych daczy ma się znajdować 30 km od granicy z Finlandią.
Córki Putina robią kariery za granicą. Ukrywają majątek ojca?
Pakiety brytyjskich i amerykańskich sankcji zamrażają majątki dzieci oligarchów. Zdaniem służb ukrywają one bogactwa swoich rodziców, a co za tym idzie, pozwalają im z nich korzystać. Na najnowszych listach można znaleźć m.in. dwie córki Putina: Katarinę i Marię. Czym się zajmują? Jakie mają powiązania z oligarchami?
Kupował także luksusowe mieszkania dla swojej partnerki, a "przez słupy" - nieruchomości w Niemczech (Putin miał kilka lat temu kupić Opernpalais w Monachium za około 300 milionów euro, a także budynek hotelu "Sofitel" obok Starej Opery we Frankfurcie).
Sankcje nałożone m.in. na Putina i oligarchów pokazały, że jest on także właścicielem kilku luksusowych jachtów, które cumowały:
- tajny jacht w Stambule,
- "Graceful", w której jeden stolik kawowy kosztował 80 tys. euro, w Hamburgu. Na wyposażeniu znajdują się także opancerzone... parasole,
- "Szeherezada" w Toskanii warta 700 mln euro.
To jednak wciąż nie wszystko. Po nieudanym puczu Prigożyna i jego śmierci w dyskusyjnej katastrofie samolotu Putin przejął kontrolę nad jego imperium biznesowym.
Poza zapewnianiem bezpieczeństwa reżimom Grupa Wagnera zajmuje się też wydobyciem cennych surowców, od diamentów po złoto.
Jako że jest przywódcą Rosji, dysponuje także majątkiem "przypisanym" do Kremla. Zagospodarował w ten sposób sieć bunkrów rozrzuconych od Moskwy po Ural.
Biorąc to wszystko pod uwagę, jego majątek tylko w samych 20 nieruchomościach jest wyceniany na kilka miliardów dolarów, do tego dochodzi 700 samochodów, 58 samolotów i helikopterów, aż po wart 716 mln samolot zwany "Latającym Kremlem", czy ekstrawagancki "pociąg-duch" za 74 mln dolarów. Uważany jest za najbogatszego człowieka na Ziemi, ale Forbes nie umieszcza go na swojej liście ze względu na trudności przy weryfikacji własności.
opr. aw



























































