REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Trump: Będziemy rządzić Wenezuelą do czasu jej transformacji

2026-01-03 17:47, akt.2026-01-03 18:41
publikacja
2026-01-03 17:47
aktualizacja
2026-01-03 18:41

Będziemy rządzić Wenezuelą do czasu przeprowadzenia bezpiecznej, porządnej i rozsądnej transformacji - ogłosił w sobotę prezydent USA Donald Trump podczas konferencji prasowej. Jak dodał, chce wolności dla Wenezuelczyków.

Trump: Będziemy rządzić Wenezuelą do czasu jej transformacji
Trump: Będziemy rządzić Wenezuelą do czasu jej transformacji
fot. KKevin Lamarque / Reuters / Forum / / FORUM

- Będziemy rządzić krajem do czasu, aż uda nam się przeprowadzić bezpieczną, właściwą i rozsądną transformację. Nie chcemy angażować się w to, by ktoś inny objął władzę i mielibyśmy taką samą sytuację, jaką mieliśmy przez ostatnie długie lata - powiedział Trump.

Amerykański prezydent podkreślił, że chce „pokoju, wolności i sprawiedliwości dla wspaniałego narodu Wenezueli, w tym dla wielu Wenezuelczyków, którzy obecnie mieszkają w Stanach Zjednoczonych i chcą wrócić do swojego kraju”.

Trump oznajmił, że atak na Caracas był operacją, jakiej nie widziano od czasu II wojny światowej i sugerował, że na jej czas amerykańskie służby wyłączyły w stolicy Wenezueli światła. Dodał też, że siły USA były gotowe na drugą falę ataku i wciąż są gotowe to zrobić w razie potrzeby.

Świat reaguje na atak USA na Wenezuelę. ONZ zaniepokojona, Chiny potępiają, a Argentyna popiera

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres wyraził głęboki niepokój z powodu operacji USA wobec Wenezueli, w której pojmano przywódcę kraju Nicolasa Maduro. Akcję USA potępiły Chiny, a Moskwa zażądała uwolnienia Maduro i jego żony. Poparcie dla działań USA wyraziły m.in. Argentyna i Izrael.

„Zamierzamy pozwolić naszym ogromnym amerykańskim firmom naftowym - największym na świecie - wejść, wydać miliardy dolarów i naprawić bardzo uszkodzoną infrastrukturę, infrastrukturę naftową” - powiedział Trump na konferencji prasowej w swojej rezydencji Mar-a-Lago w Palm Beach na Florydzie.

Trump: Amerykańska dominacja na zachodniej półkuli nie będzie więcej kwestionowana

Trump oskarżył wenezuelski reżim o okradanie Ameryki, odnosząc się do nacjonalizacji sektora naftowego przez poprzednika Maduro, Hugo Chaveza.

- Ja bym na to nie pozwolił (...) Ameryka nigdy nie pozwoli, aby obce mocarstwa okradały nasz naród lub zmuszały nas do wycofania się z naszej półkuli - powiedział Trump. Zapowiedział powrót amerykańskich firm do Wenezueli, choć zaznaczył że na razie embargo na ropę z Wenezueli zostaje utrzymane.

Zapowiedział przy tym, że Ameryka będzie pilnować półkuli zachodniej jako swojego regionu.

- Według naszej nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, Amerykańska dominacja na półkuli zachodniej nigdy więcej nie będzie kwestionowana - zaznaczył. Trump ostrzegł przy tym innych członków reżimu Maduro, że mogą podzielić jego los.

Trump opublikował zdjęcie pojmanego Maduro

Trump na swoim portalu społecznościowym Truth Social zamieścił zdjęcie obalonego dyktatora z podpisem „Nicolas Maduro na pokładzie USS Iwo Jima”. Na zdjęciu widać odzianego w szary dres Maduro w ciemnych okularach i słuchawkach, w towarzystwie agenta antynarkotykowej służby DEA. Trump informował wcześniej, że Maduro popłynie okrętem do Nowego Jorku, gdzie usłyszy zarzuty związane z przemytem narkotyków.

Prezydent USA zamieścił też na swoim portalu kompilację filmów z mediów społecznościowych przedstawiających eksplozje w Caracas z podkładem piosenki „Fortunate Son” zespołu Creedence Clearwater Revival. Piosenka była znanym hymnem przeciwko wojnie w Wietnamie.

Trump: Wiceprezydentka Wenezueli jest skłonna zrobić, co konieczne, by uczynić ją ponownie wielką

Prezydent USA Donald Trump powiedział w sobotę, że wiceprezydentka Wenezueli Delcy Rodriguez jest skłonna „zrobić to, co konieczne, by uczynić Wenezuelę znowu wielką”. Zaznaczył jednak, że krajem rządzić będą ludzie wybrani przez USA.

- Ona właśnie została zaprzysiężona, ale, jak wiecie, została wybrana przez Maduro. Marco (sekretarz stanu Rubio) pracuje nad tym bezpośrednio. Właśnie z nią rozmawiał i zasadniczo jest gotowa zrobić to, co naszym zdaniem jest konieczne, aby uczynić Wenezuelę ponownie wielką - powiedział Trump. - Ona odbyła długą rozmowę z Marco i powiedziała: „zrobimy cokolwiek zechcecie” - dodał.

Prezydent zaznaczył jednak, że Wenezuelą rządzić będzie „grupa” wybrana przez USA i wkrótce ogłosi nazwiska urzędników, którzy przejmą władze. Zagroził przy tym, że siły USA pozostaną na miejscu i mogą przeprowadzić kolejny atak, jeśli będzie to konieczne, by obecni członkowie reżimu spełnili żądania USA.

Trump stwierdził, że członkowie jego gabinetu będą współpracować z Wenezuelczykami, by „upewnić się, że Wenezuela jest w dobrym stanie”.

- Bo jeśli po prostu odejdziemy, kto przejmie władzę? To znaczy, nie ma nikogo, kto mógłby ją przejąć - powiedział. Pytany o złe doświadczenia USA w podobnej sytuacji w Iraku, Trump odparł, że Ameryka miała wtedy innego prezydenta. Dodał też, że nie będzie to się wiązać z żadnymi kosztami, a USA otrzymają rekompensatę za wszystkie wydatki.

Jak syn lidera związkowego został prezydentem?

Nicolas Maduro, nieuznawany przez wiele państw za prawowitego prezydenta, rządził Wenezuelą od 2013 roku, fałszując przy tym wybory, tłumiąc protesty i prześladując opozycję. Pod jego rządami kraj bogaty w złoża ropy naftowej pogrążył się w katastrofalnym kryzysie gospodarczym i humanitarnym.

Maduro urodził się w 1962 roku w Caracas; jest synem lidera związkowego i sam również działał w związkach zawodowych. Przez wiele lat pracował jako kierowca autobusu. W politykę na szczeblu krajowym zaangażował się, popierając oficera sił zbrojnych Hugo Chaveza po nieudanej próbie dokonania przez niego zamachu stanu.

Gdy w 1998 roku Chavez wygrał wybory prezydenckie, Maduro został wybrany do jednoizbowego parlamentu. Później został jego przewodniczącym, a następnie ministrem spraw zagranicznych. W tej roli jeździł po świecie i zabiegał o budowę międzynarodowych sojuszy dla czerpiącego znaczne zyski z eksportu ropy państwa.

Chavez, socjalistyczny polityk określany jako jeden z najbardziej charyzmatycznych przywódców latynoamerykańskich XXI wieku, wyznaczył Maduro na swojego następcę. Gdy w 2013 roku zmarł, władzę przejął Maduro, który był wtedy wiceprezydentem. W tym samym roku minimalną różnicą głosów wygrał wybory prezydenckie.

Dramatyczny upadek gospodarki Wenezueli

Pod jego rządami nastąpił dramatyczny upadek gospodarki kraju, opartej w dużej mierze na wydobyciu i eksporcie ropy. Doszło do hiperinflacji i chronicznych niedoborów towarów pierwszej potrzeby. Sytuację dodatkowo skomplikowały sankcje nakładane przez USA i inne kraje zachodnie. Waszyngton oskarżył Maduro o korupcję i inne przestępstwa.

Z powodu fatalnej sytuacji gospodarczej i prześladowań z Wenezueli wyjechało w ostatnich latach około 8 mln osób, czyli mniej więcej jedna piąta ludności kraju. Najwięcej z nich przeniosło się do okolicznych krajów Ameryki Południowej, ale wiele tysięcy trafiło do Stanów Zjednoczonych, nasilając presję migracyjną.

Maduro brutalnie tłumił protesty i prześladował opozycję

Tymczasem w kraju służby podległe Maduro brutalnie tłumiły protesty i prześladowały opozycję. Po 2013 roku wszystkie wybory na szczeblu krajowym w Wenezueli budziły wątpliwości organizacji praw człowieka i innych państw. Wybory prezydenckie z lat 2018 i 2024 powszechnie uważane są za sfałszowane na korzyść Maduro.

Przed wyborami z 2024 roku władze zablokowały kandydaturę liderki opozycji, późniejszej laureatki Pokojowej Nagrody Nobla Marii Coriny Machado. Jej ugrupowanie udzieliło poparcia innemu kandydatowi, Edmundo Gonzalezowi Urrutii. Po wyborach opozycja przedstawiła protokoły świadczące o wysokim zwycięstwie Gonzaleza.

Jednak władze w Caracas ogłosiły wygraną Maduro, który zachował kontrolę nad siłami zbrojnymi i policją. W kraju wybuchły protesty, brutalnie tłumione przez służby. Zatrzymano tysiące osób i nasilono prześladowania opozycji.

W grudniu 2025 roku eksperci niezależnej misji Rady Praw Człowieka ONZ (UNHRC) ocenili w raporcie, że pod rządami Maduro wenezuelska gwardia narodowa, jedna z formacji tamtejszych sił zbrojnych, dopuszczała się poważnych naruszeń praw człowieka i zbrodni przeciwko ludzkości wobec przeciwników reżimu.

Sam Maduro wielokrotnie zaprzeczał oskarżeniom ze strony USA o udział w przemycie narkotyków. Podlegli mu urzędnicy krytykowali również raporty ONZ potępiające łamanie praw człowieka przez jego reżim.

Ekspert: interwencja USA w Wenezueli to pogłębianie kryzysu prawa międzynarodowego

W rozmowie z PAP amerykanista dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas ocenił, że działania USA „to pogłębianie kryzysu prawa międzynarodowego i w ogóle zasad stosunków międzynarodowych, w tym znaczenia organizacji międzynarodowych, międzypaństwowych”.

- Dla administracji Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych prawo międzynarodowe i organizacje międzynarodowe jakby nie istniały. Nie powołuje się nigdy na nie, nie odwołuje się do nich, a jedyne prawo, które czasem czytuje, to wewnętrzne prawo Stanów Zjednoczonych. A to oczywiście nie jest prawem międzynarodowym i nie obowiązuje innych państw - powiedział Kostrzewa-Zorbas.

Jak zauważył ekspert, prawo międzynarodowe zawsze było słabsze od prawa wewnętrznego dobrze funkcjonujących państw, ale cywilizowało stosunki międzynarodowe. Podkreślił, że interwencja USA jest z nim sprzeczna i została dokonana bez udziału żadnej organizacji międzynarodowej.

- Pogłębia kryzys, ułatwiając w ten sposób, wręcz zachęcając do podobnego lekceważenia i łamania prawa międzynarodowego i pomijania organizacji międzynarodowych przez inne państwa. I można sobie teraz łatwo wyobrazić, że Rosja w szczególności czy Korea Północna, czy Iran i liczne inne państwa Europy i świata będą naśladować amerykańskie działania, na przykład dokonując uderzeń, ataków zbrojnych - powiedział amerykanista.

Ekspert wymienił w tym kontekście m.in. ubiegłoroczny konflikt na Bliskim Wschodzie pomiędzy Izraelem a Iranem. USA dokonały wówczas zniszczenia celów na terytorium Iranu.

- Tu od razu przypomina się jeden z pierwotnych celów Rosji w pełnoskalowej wojnie z Ukrainą, to znaczy usunięcie od władzy prezydenta Ukrainy. Teraz Rosja mogłaby podjąć próbę jego porwania i wywiezienia z Ukrainy przed rosyjski sąd za handel narkotykami, o co prezydent Rosji od dawna oskarża. Więc jest to bardzo niebezpieczna dla świata droga - ocenił Kostrzewa-Zorbas.

Zwycięstwo Maduro w wyborach w 2019 r. nie zostało uznane przez szereg państw, m.in. USA, czy kraje Unii Europejskiej. W 2024 r. Wenezuelska Krajowa Rada Wyborcza (CNE) ogłosiła ponowne zwycięstwo urzędującego prezydenta. Maduro miał wówczas zdobyć w pierwszej turze ponad 50 proc. głosów. Przedstawiciele opozycji wskazywali wówczas, że opozycyjny kandydat Edmundo Gonzalez Urrutia zdecydowanie zwyciężył w głosowaniu, otrzymując 73,2 proc. poparcia.

Kostrzewa-Zorbas ocenił, że „to jeszcze za mało, żeby uzasadnić atak zbrojny”. - Ten wymagałby powołania się na prawo do samoobrony przed atakiem zbrojnym. A oczywiście Wenezuela nie zaatakowała Stanów Zjednoczonych i nie mogą one toczyć wojny obronnej. Jedyny inny sposób uzasadnienia to decyzja uchwały Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych. Oczywiście takiej nie było i na pewno nie będzie, bo między innymi dlatego, że Rosja i Chiny niewątpliwie użyłyby swojego prawa weta - powiedział amerykanista.

Zdaniem Kostrzewy-Zorbasa za uzasadnienie ataku mogłoby posłużyć wsparcie dla alternatywnego wobec Maduro rządu. Jako przykład podał Gonzaleza, ale - jak podkreślił - nic podobnego nie nastąpiło.

- Ani opozycja wenezuelska nie wystąpiła w ogóle z żadnym stanowiskiem, a tym bardziej ze stwierdzeniem, ogłoszeniem przejęcia władzy, stworzenia prawdziwych władz wolnej Wenezueli z wezwaniem Stanów Zjednoczonych na pomoc. Opozycja wenezuelska jak dotąd milczy, co już oznacza, że nie ma stanowiska - powiedział. - Czyli, podsumowując, przedstawianie tego ataku zbrojnego jako pomocy dla przywrócenia demokracji, wolności i praw człowieka w Wenezueli, to nie zostało nawet podjęte, nawet nie ma próby tego rodzaju ze strony Stanów Zjednoczonych - podsumował.

Andrzej Borowiak

osk/ adj/ wia/

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (42)

dodaj komentarz
itso_egzagejrejszon
no powiem tak jakim narodem trzeba być żeby mieć polityków co gadają takie bzdury ? z drugiej strony jelity dbają o tą ciemnotę ile wlezie
itso_egzagejrejszon
a ropa musi jakoś konkurować z zieloną transformacją musi być tańsza i przy okazji odkrywa się argument za odejściem od ropy bo sami widzicie jakie towarzystwo neandertali za tym stoi i żyję z tego i ma gdzieś suwerenność innych narodów bierze co chce oto skutek waszej gonitwy za PKB waszym modelem życia który sobie obraliście i a ropa musi jakoś konkurować z zieloną transformacją musi być tańsza i przy okazji odkrywa się argument za odejściem od ropy bo sami widzicie jakie towarzystwo neandertali za tym stoi i żyję z tego i ma gdzieś suwerenność innych narodów bierze co chce oto skutek waszej gonitwy za PKB waszym modelem życia który sobie obraliście i wierzycie jak będziecie mieć większy dług to nasze jelity będą podobne deptać wartości zresztą już to robią bo intelektualnie nie dorastają
vittoria
Być może mam lepszy pomysł korzystny absolutnie dla wszystkich ludzi, a nawet też dla zwierząt.
Oczywiście to wszystko nie jest takie proste, ale chyba jednak warto rozważyć prostą koncepcję.
Po co rywalizujemy o lepszą pracę, o rynki zbytu, o przewagi konkurencyjne, po co tworzymy kartele i monopole, po co nam sekrety i chronione
Być może mam lepszy pomysł korzystny absolutnie dla wszystkich ludzi, a nawet też dla zwierząt.
Oczywiście to wszystko nie jest takie proste, ale chyba jednak warto rozważyć prostą koncepcję.
Po co rywalizujemy o lepszą pracę, o rynki zbytu, o przewagi konkurencyjne, po co tworzymy kartele i monopole, po co nam sekrety i chronione patenty, po co nam wymyślne strategie i wyrafinowane koncepcje, po co nam walki o władzę, po co rywalizacja kto będzie niewolnikiem, a kto będzie panem, a w końcu po co nam wojny o ziemię czy wojny o surowce?
To wszystko przecież to przejaw pragnienia, aby być wolnym, czyż nie o to tutaj chodzi?
Każdy chciałby robić to co chce i nie robić tego czego nie chce, co jest męczące i nieznośne.
Koncepcja jest bardzo prosta, ale może genialna w swojej prostocie?
Przenieśmy całe życie materialne na wyższy poziom niematerialny, czyli do rzeczywistości,
do której i tak wszyscy musimy się przenieść z tą różnicą, że być może jeśli nie zostawimy tutaj
żadnego życia materialnego to możliwe, że nikt już nie będzie się musiał tutaj odrodzić w następnych wcieleniach. Co mamy do stracenia? I tak każdy z nas musi przejść na drugą stronę.
A jednak możemy tego dokonać na własnych warunkach i zasadach w sposób inteligentny,
bezbolesny, bez strachu i bez żadnego stresu.
Przy okazji nikt z nikim się nie rozstaje bo wszyscy razem przechodzimy na drugą stronę, na wyższy "level" i już nie musimy o nikogo się martwić bo nikogo nie zostawiamy w świecie materialnym. To może oznaczać koniec walki, koniec wojen i zmagań, koniec chorób, bólu i
cierpienia nie tylko ludzi, ale też zwierząt.
Oczywiście może, ale nie musi, tego nie wiemy, ale zauważmy tą prostą prawdę,
że i tak wszyscy co do jednego musimy przejść na drugą stronę bez względu na to co to ostatecznie oznacza i co się za tym kryje.
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. To może być klucz do naszego wyzwolenia.
Odwagi, nie bądźmy ograniczeni przez swoje schematy myślenia i błędne wyobrażenia.
:))))
itso_egzagejrejszon
sektę zakładasz ?
mesten
Po ruskich raczej nikt płakał tam nie będzie.
bha
Czyli co wszystko dla wszystkich po zmianie systemu tam odmieni się na lepsze, godniejsze jak za dotknięciem czarodziejskiej Demokracjo-różdżki?.
jkl777 odpowiada bha
Polska tego przykładem.
itso_egzagejrejszon odpowiada jkl777
polska jelit nie polski naród z którego wysysa się pieniądze nie dając nic w zamian
prawnuk
A była 6 lat temu, i benzyna była po 6 zł.......

Powiązane: Przewrót w Wenezueli

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki