Termin „odfrankowienie” znają obserwatorzy spraw sądowych dotyczących kredytów opartych na szwajcarskiej walucie. W niektórych przypadkach sędziowie uznają klauzule określające zasady przeliczania długu na złote za niedozwolone i niewiążące klientów. W ostatnich dniach światło dzienne ujrzało kolejne orzeczenie, w którym sędziowie zdecydowali się na takie rozstrzygnięcie.
Mechanizm waloryzacji zobowiązania to jeden z najczęściej kwestionowanych elementów umów kredytowych opartych na franku szwajcarskim. Zwykle kredytobiorcy wnoszą o uznanie fragmentów wzorców umownych (np. regulaminu) za postanowienia abuzywne. Typowy zarzut to przyznanie sobie przez bank zbytniej swobody w kształtowaniu kursów umieszczanych w tabelach obowiązujących kredytobiorców. Kredytodawcy nierzadko nie wskazywali w umowach żadnych punktów odniesienia dla wartości, które wpływały później na wysokość rat klientów oraz wyznaczały pierwotną wysokość zadłużenia.
Przykładem sprawy, w której sąd przychylił się do argumentów kredytobiorców może być orzeczenie wydane ostatnio przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Woli (sygn. akt II C 2078/16). Kredytobiorcy w sierpniu 2008 r. zaciągnęli kredyt hipoteczny w Polbanku EFG, instytucji później przejętej przez Raiffeisen Bank. Klienci starali się o finansowanie za pośrednictwem firmy doradztwa kredytowego, gdzie poinformowano ich, że nie posiadają wystarczającej zdolności, by otrzymać kredyt w złotych. Zdecydowali się na produkt indeksowany do franka szwajcarskiego.
Zobowiązanie zaciągnięto na 15 lat, a pierwotna kwota wynosiła 150 tys. zł. Do czerwca 2016 r. kredytobiorcy spłacili niemal 140 tys. zł. W lipcu 2016 r. powodowie wezwali bank do zapłaty ok. 60 tys. zł z tytułu nadpłaconych rat. Kwota ta, zdaniem klientów, wynikała ze stosowania indeksacji w oparciu niedozwolone postanowienie umowne. Następnym krokiem był pozew złożony w warszawskim sądzie, w którym kredytobiorcy zażądali zwrotu kwestionowanej kwoty wraz z odsetkami.
Kurs banku w centrum sporu
Podobnie jak w wielu sprawach koncentrujących się na
zasadach przeliczania walut w umowach kredytowych, klienci powołali się na art.
3851 kodeksu cywilnego (postanowienie umowy nie zostało ustalone
indywidualnie, nie dotyczy świadczenia głównego i rażąco narusza interesy
konsumenta). Podważyli m.in. fragment regulaminu wskazujący, że „w przypadku
kredytów indeksowanych
do waluty obcej, wypłata kredytu następuje w złotych według kursu nie niższego
niż kurs kupna zgodnie z tabelą obowiązującą w momencie wypłaty środków
kredytu. Saldo zadłużenia z tytułu kredytu wyrażone jest w walucie obcej i
obliczane jest według kursu stosowanego przy uruchomieniu kredytu”. Raty
kredytu wyrażone miały być w walucie obcej i przeliczane przed obciążeniem
rachunku klienta „według kursu zgodnie z tabelą obowiązującą w banku na koniec
dnia roboczego poprzedzającego dzień wymagalności raty spłaty kredytu”.

Sąd uznał, że sam mechanizm indeksacji do waluty obcej nie jest abuzywny, inaczej jednak ocenił pozostałe kwestionowane zapisy. „Z treści umowy i regulaminu w żaden sposób nie wynika, w jaki sposób nastąpić ma ustalenie przez pozwany bank kursu kupna i sprzedaży franka szwajcarskiego. W żaden sposób nie precyzuje tego samo odwołanie się do tabeli banku, gdyż w dalszym ciągu nie wiadomo, w jaki sposób następuje ustalenie przez pozwany bank kursu kupna i sprzedaży franka szwajcarskiego publikowanych w tabelach banku. Tym samym pozwany mógł kształtować te kursy w sposób jednostronny, dowolnie, wedle swojej tylko woli” – czytamy w uzasadnieniu.
Jednocześnie sąd wskazał, że dla rozstrzygnięcia sprawy nie jest istotne, czy bank rzeczywiście kształtował kursy w sposób odbiegający od stawek np. publikowanych przez NBP. „Liczy się bowiem sposób umownego ukształtowania praw i obowiązków konsumenta, a nie sposób wykonywania danej umowy. Dlatego właśnie za chybione musiały zostać uznane wszystkie te zarzuty zgłoszone przez pozwany bank, które były oparte na twierdzeniu, że przez cały okres spłacania kredytu udzielonego powodom kursy sprzedaży publikowane (…) były kursami rynkowymi, których wysokość zależała od obiektywnych czynników o charakterze ekonomicznym” – wskazano w orzeczeniu.
Kredyt w złotych oparty na LIBOR
Sąd uznał zapisy regulaminu określające zasady przeliczania walut za postanowienia niedozwolone i niewiążące konsumentów. W efekcie umowa została pozbawiona elementu, który pozwala określić sposób przeliczania rat. Ponieważ przepis pozwalający na zastosowanie jako „domyślnego” mechanizmu określania wartości waluty obcej (w oparciu o kurs średni NBP) wszedł w życie dopiero w 2009 r., nie mógł znaleźć zastosowania w tej sprawie. „Przyjąć zatem należy, że indeksacja kwoty kredytu do waluty franka szwajcarskiego nie została skutecznie zastrzeżona, przez co umowę tę należy traktować jako umowę kredytu hipotecznego udzielonego w złotych polskich i podlegającemu spłacie w tej walucie” – czytamy w uzasadnieniu.
Dodatkowo sąd odniósł się do kwestii ustalenia oprocentowania „odfrankowanego” kredytu. Bazował on na stopie referencyjnej LIBOR 3M CHF oraz marży w wysokości 1,5 pp. „W dalszym ciągu jest to umowa, w której poprzednik prawny pozwanego zobowiązał się oddać do dyspozycji powodów kredytobiorców na czas oznaczony kwotę 150 tys. zł celem zakupu nieruchomości, zaś ci kredytobiorcy zobowiązali się do (…) zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami według zmiennej stopy procentowej odpowiadającej sumie stopy referencyjnej LIBOR 3M oraz stałej marży banku” – wskazano w orzeczeniu. „Bezsprzecznie powodowie skorzystają na tym pod względem ekonomicznym, skoro stopa referencyjna LIBOR 3M była w okresie objętym pozwem niższa od stopy referencyjnej WIBOR, od której uzależnione jest oprocentowanie kredytów udzielanych w złotych polskich, jednakże brak jest normy prawnej, która zakazywałaby bankom stosowania tej stopy do określania wysokości oprocentowania kredytów udzielonych w złotych polskich” – dodano w uzasadnieniu.
Zdaniem sądu pozwany bank nie był uprawniony do przeliczenia kwoty kredytu według przyjętego przez siebie kursu kupna franka szwajcarskiego, a następnie do pobierania z rachunku klientów rat w wysokości zależnej od także przyjętego przez siebie kursu sprzedaży. Do czerwca 2016 roku kwota nienależnego świadczenia z tego tytułu wyniosła 61 tys. zł. Bank został zobowiązany do zwrotu kwoty wskazanej przez pozywających wraz z odsetkami oraz pokrycia kosztów procesu.
Raiffeisen Polbank poproszony przez redakcję o komentarz do sprawy wskazał, że orzeczenie nie jest prawomocne, a bank będzie się od niego odwoływał.




























































