Tesla zbuduje nową fabrykę samochodów w Meksyku, dołączając tym samym do innych koncernów motoryzacyjnych, które kierują swój wzrok ku Ameryce Środkowej. Decyzja jest o tyle kontrowersyjna, gdyż istnieją obawy, co wpływu zapotrzebowania fabryki w wodę na cały region.


Trzy godziny drogi od Teksasu - Monterrey to nowy cel Elona Muska. Tak wynika z informacji udzielonej przez prezydenta Meksyku Andresa Manuela Lopeza Obradora dla BBC News. Próbuje on skorzystać z odwiecznej zasady i podczas eskalującego napięcia między USA a Chinami, na którym cierpią tradycyjne łańcuchy dostaw, ugrać coś dla siebie.
- To będzie wielka inwestycja, która zapewni wiele miejsc pracy - powiedział Obrador na konferencji prasowej.
Byłaby to trzecia fabryka Tesli poza USA. Wcześniej otwarto je już w Chinach i Niemczech. Zgodnie z doniesieniami agencji Reuters jej koszt to około 1 mld dolarów, ale może on wzrosnąć nawet do 10 mld. W założeniach z taśmy produkcyjnej ma zjeżdżać około 1 mln pojazdów rocznie. Z kuluarowych doniesień wynika, że to właśnie w Meksyku Elon Musk planuje stworzyć gigafabrykę, z której będą wyjeżdżać nie tylko samochody osobowe, ale także ciężarówki i auta sportowe.
Tesla na razie nie komentuje tych doniesień.
Przypomnijmy, że Joe Biden wyraźnie podkreśla politykę "made in America", która pozwala starać się o dotacje przysługujące koncernom przeciwdziałającym zmianom klimatycznym. Zasady przewidują wyjątki właśnie dla Meksyku i Kanady. Oba te kraje odnotowały wzrost swojej produkcji samochodów, których koszt jest niższy niż tych ze Stanów Zjednoczonych.
BMW, Ford i General Motors także ogłosiły inwestycje w fabryki w Meksyku.

































































