Do końca roku Tesla chce posiadać sieć 10 000 Superchargerów – szybkich ładowarek umożliwiających ładowanie jej samochodów do pełna w ciągu godziny. Cel wydaje się być dość ambitny, bo według stanu na początek roku, takich punktów jest dwa razy mniej – 5000.
Plany zwiększania produkcji samochodów elektrycznych marki Tesla pociągają za sobą konieczność rozwoju nie tylko fabryk, ale i infrastruktury pozwalającej na szybkie ładowanie aut amerykańskiego przedsiębiorstwa motoryzacyjnego. Tesla zrewidowała swoje plany i w związku z wprowadzaniem na rynek masowego auta elektrycznego zamierza wybudować w tym roku znacznie więcej stacji do ładowania samochodów niż planowała.
Pierwotnie do końca 2017 roku Tesla chciała móc pochwalić się infrastrukturą obejmującą 7000 jednostek Supercharger i 15 000 punktów tzw. destination charging – ładowarek montowanych w miejskich sklepach, hotelach i restauracjach.
Od 2012 roku kiedy postawiono pierwszą stację szybkiego ładowania, na całym świecie rozlokowano ich 5400 – dodatkowo zamontowano 9000 ładowarek lokalnych – czytamy w oficjalnym komunikacie Tesli. W Stanach Zjednoczonych ich liczba ma w ciągu najbliższych miesięcy zwiększyć się o połowę – w samej Kalifornii dobudowanych zostanie 1000 stacji. Ostatecznie, z końcem grudnia do dyspozycji kierowców tesli ma być dostępnych 10 000 punktów na całym świecie. – Żeby osiągnąć ten cel, Tesla wybuduje większe punkty wzdłuż najczęściej uczęszczanych dróg, które będą obsługiwane przez kilkadziesiąt ładowarek jednocześnie. Dodatkowo, wiele stacji zostanie umieszczonych tuż obok autostrad – tak, żeby kierowcy mogli szybko naładować swoje baterie, kiedy będą tego potrzebowali – napisano w komunikacie zatytułowanym „Ładowanie jest naszym priorytetem” na stronie tesla.com.
MG





























































