Mirosław Panek, prezes ING TFI, twierdzi, że ceny polskich obligacji spadły tak nisko, iż ciężko jest sobie wyobrazić jeszcze większą przecenę. Naszym papierom dłużnym nie powinny zaszkodzić dalsze podwyżki stóp procentowych, gdyż już zostały uwzględnione w rentownościach.
Ale moment na zainteresowanie klientów funduszy tymi papierami wartościowymi, jeszcze nie nadszedł. Możliwe są jeszcze niewielkie spadki cen, które powinny się skończyć w czwartym kwartale. Jak szacuje TFI, w 2005 r. inwestycje w obligacje przyniosą zyski rzędu 7-8%.
Bardziej optymistyczne prognozy mają specjaliści zarządzający w TFI Pioneer. Szacują, że stopy zwrotu z inwestycji w papiery dłużne będą dwucyfrowe. Zakładają, że inflacja przestanie rosnąć, a sytuacja polityczna się ustabilizuje. A to główne powody kiepskich nastrojów na rynku obligacji. Pioneer był pierwszym TFI, który ogłosił, że w ostatnich trzech miesiącach tego roku zacznie zachęcać swoich klientów do funduszy dłużnych.
Jednak przewidywana dobra koniunktura na rynku obligacji nie będzie odosobniona. Jednocześnie rok 2005 będzie udany dla rynku akcji, na którym stopy zwrotu z inwestycji powinny być wyższe niż na rynku papierów dłużnych. Koniunktura na rynku akcji poprawi się jeszcze pod koniec tego roku. Obecnie nad rynkiem wisi widmo oferty prywatyzacyjnej PKO BP, co niekorzystnie wpływa na wyceny głównie dużych spółek. Z kolei małe i średnie lepiej wypadają na ich tle, m.in. dzięki dobrym wynikom finansowym, twierdzi M. Panek.
Zdaniem specjalistów ING w przyszłości rynek funduszy będzie rósł w tempie 15-20% rocznie.
P.K.




























































