Program rodzina 500 plus – pod takim szyldem we wrześniu Beata Szydło zaprezentowała założenia projekt finansowego wsparcia, dla wszystkich którzy zdecydują się ratować podupadający przyrost naturalny. Pieniądze otrzymane przez 18 lat mogą złożyć się na całkiem znaczącą kwotę, wystarczającą na wkład własny do kredytu mieszkaniowego lub sfinansowanie edukacji potomka.


„Dziecko to jest inwestycja. To nie jest koszt” powiedziała we wrześniu Beata Szydło, prezentując założenia programu finansowego wsparcia rodzin. To hasło będzie można rozumieć dosłownie, jeśli schemat reklamowany w kampanii wyborczej zostanie wprowadzony w życie. Przypomnijmy, że zgodnie z obietnicami każda rodzina, niezależnie od poziomu uzyskiwanych dochodów, otrzymałaby 500 zł miesięcznie na każde drugie i kolejne dziecko. Gospodarstwa domowe o niższych dochodach (poniżej 800 zł na głowę), mogłyby uzyskać wsparcie również na pierwszego potomka. Środki byłyby wypłacane do osiągnięcia przez dziecko 18. roku życia.
Program znacząco obciążyłby budżet i z tego względu wielu komentatorów wątpi, czy faktycznie ujrzy on światło dzienne. Zostawiając jednak z boku wątpliwości dotyczące źródeł finansowania schematu wsparcia rodzin, spróbujmy oszacować, jaki kapitał mogłoby zgromadzić gospodarstwo domowe otrzymujące regularne dopłaty. Jeśli nowe rozwiązanie potraktować jako zachętę do długoterminowego oszczędzania, a nie wsparcie konsumpcji, to okaże się, że „SzydłoSaver” mógłby pozwolić na znaczące ułatwienie samodzielnego życiowego startu potomka.
Ponad 100 tys. zł na start
Załóżmy, że przezorni rodzice potraktują dofinansowanie jako zamiennik programu systematycznego oszczędzania na przyszłość dziecka. Zamiast przeznaczać pieniądze na bieżące wydatki, będą gromadzić je w najprostszy możliwy sposób – na osobnym rachunku oszczędnościowym. Przyjmijmy także, że rezerwy będą przez najbliższe lata opodatkowane na dotychczasowych zasadach, tzw. podatkiem Belki. Dla uproszczenia przyjmijmy, że oprocentowanie depozytu to 2,5 proc. w stosunku rocznym (realne do uzyskania w dzisiejszych warunkach), a inflacja, podobnie jak dziś, nie wpływa na siłę nabywczą zgromadzonego kapitału.
W ciągu 18 lat od momentu narodzin (drugiego) potomka na rachunek wpłacimy łącznie 108 tys. zł. Jednak saldo konta w chwili, gdy pociecha osiągnie pełnoletniość będzie nieco wyższe – ponad 130 tys. zł. Przez lata systematycznego oszczędzania narośnie ponad 22 tys. zł odsetek. Suma zdecydowanie istotna dla domowego budżetu – nawet jeśli podzielimy ją pomiędzy dwójkę dzieci, będzie znaczącym wsparciem np. dla wchodzących w dorosłe życie studentów.

Gdyby zamiast na opodatkowane konto oszczędnościowo środki z dofinansowania wpłacać np. na IKE rodziców (kapitał jest dziedziczony bez obciążenia podatkiem od spadków), zgromadzona kwota byłaby jeszcze nieco wyższa – wyniosłaby 136 tys. zł.
Trójka potomków to ćwierć miliona
W obecnym, szkicowym kształcie, program „500 zł na dziecko” nie przewiduje ograniczenia dofinansowania dla rodzin wychowujących więcej potomków. Środki zgromadzone w ramach SzydłoSaver rosłyby zatem dynamicznie wraz z liczbą dzieci, także dzięki sile procentu składanego. Np. dla bliźniaków (urodzonych po pierwszym dziecku) po 18 latach fundusz zgromadziłby 260 tys. zł (ok. 44 tys. zł z tego stanowiłyby odsetki). Rodzina z czwórką dzieci zebrałaby łącznie ok. 390 tys. zł (67 tys. zł odsetek).
Pomysłodawcy programu Prawa i Sprawiedliwości zapewne nie życzyliby sobie, żeby dofinansowanie wypłacane rodzinom trafiało do banków. Politycy oczekują raczej, iż gospodarstwa domowe dzięki dopłatom zwiększą konsumpcję. Jednak brak jakichkolwiek warunków dochodowych decydujących o przyznaniu słynnych już „500 zł na dziecko” sprawi niechybnie, że zamożniejsze rodziny wykorzystają okazję do zgromadzenia w ten sposób swoistego posagu i SzydłoSaver może stać się faktem.



























































