Decyzje o dalszych działaniach w walce z koronawirusem na Śląsku podejmiemy po tym, jak dzisiaj spłyną wyniki tysięcy badań przesiewowych – zapowiedział w poniedziałek w południe minister zdrowia Łukasz Szumowski. Resort podał rano, że zdecydowana większość nowych zakażeń jest na Śląsku.
Pytany o sytuację epidemiczną na Śląsku i spekulacje niektórych mediów, z których może wynikać, że region ten zostanie "wyizolowany", minister zdrowia powiedział: "Czekamy na wyniki wszystkich badań z tych wielu tysięcy, które zrobiliśmy przesiewowo na Śląsku. Jak będziemy je mieli, wtedy decyzje o tym, czy Śląsk będzie trochę później niż reszta województw, podejmiemy dopiero, jak te wyniki spłyną". Jak dodał, "one powinny dzisiaj spłynąć".
Pytany, do czego miałoby się sprowadzać wspomniane przez niego "później dla Śląska", minister wyjaśniał: "Jeżeli w jednym województwie mamy kilka przypadków zachorowania, a w drugim województwie mamy nowych sto czterdzieści kilka przypadków zachorowania, no to pokazuje różnicę w ilości zapadalności, czyli w ilości tego wirusa, który krąży w województwie".
Jak dodał, "trudno mi jeszcze w tej chwili odpowiadać precyzyjnie na takie pytania, dlatego, że te dane w tej chwili, dzisiaj wpływają z tej dużej ilości zrobionych badań na Śląsku".
Rzecznik rządu zaprzecza
Pojawiające się w mediach doniesienia na temat zamykania dostępu do województwa śląskiego są nieprawdziwe. Apelujemy, żeby nie rozpowszechniać fałszywych informacji w tym zakresie - napisał w poniedziałek na Twitterze rzecznik rządu Piotr Müller.

"Chcemy jak najszybciej zlokalizować ogniska zakażeń na Śląsku"
Minister Szumowski poinformował, że w sobotę na Śląsku wykonano ponad 3 tys. wymazów, a w niedzielę 5 tys. W poniedziałek i w kolejnych dniach ma być robione po 3 tys. wymazów "po to, żeby jak najszybciej te ogniska zlokalizować, zlokalizować osoby chore i odizolować od pozostałych".
"W trzech kopalniach już całe załogi są przebadane, czekamy na wyniki. W pozostałych, mam nadzieję, że w przeciągu dwóch dni zakończymy ten proces. Jednocześnie badamy inne kopalnie wyrywkowo. To jest bardzo poważna sytuacja z punktu widzenia epidemicznego, na szczęście nie aż tak dramatyczna z punktu widzenia takiego medycznego i ludzkiego, bo te osoby nie chorują ciężko" – powiedział Szumowski.
Poinformował, że poprosił wiceministra Waldemara Kraskę o uczestnictwo w sztabie kryzysowym na Śląsku. "(Wiceminister) jest w tej chwili na Śląsku i kontroluje tę sytuację. Ze służb sanitarnych zostały przekierowane osoby na Śląsk, żeby pomagały w tym aspekcie. Również Narodowy Fundusz Zdrowia zgłosił swoją gotowość, gdyby potrzebne były działania i wsparcie kadrowe służb sanitarnych, sztabu kryzysowego i wojewody" – powiedział minister Szumowski.
Szef MZ ocenił, że wojewoda "niezwykle sprawnie organizuje ten proces ograniczenia ognisk w kopalniach na Śląsku".
165 zakażeń koronawirusem z ok. 1 tys. próbek pobranych od górników w czwartek
Wirusa wykryto m.in. u 57 pracowników gliwickiej kopalni Sośnica. Danych z tego zakładu brakowało w niedzielnej popołudniowej informacji dotyczącej innych czwartkowych próbek. Sygnalizowano wówczas, że wirusa wykryto w próbkach pobranych od 108 górników. To pracownicy kopalń: Jankowice w Rybniku (38 osób), Murcki–Staszic w Katowicach (15 osób), Pniówek w Pawłowicach (29 osób) oraz Bobrek w Bytomiu (26 osób).
Informacji z Sośnicy nie uwzględniały też poniedziałkowe poranne dane Polskiej Grupy Górniczej nt. ogólnej liczby zachorowań w tej spółce. Jak sygnalizował wówczas rzecznik PGG Tomasz Głogowski, w tym czasie spółka dysponowała wiedzą nt. 488 zakażonych jej pracowników i 1663 przebywających na kwarantannach. Były to dane obejmujące zarówno wcześniejsze testy, jak i trwające od czwartku badania przesiewowe w pięciu śląskich kopalniach (w tym trzech z PGG).
W niedzielę po południu Śląski Urząd Wojewódzki informował, że dodatnie okazały się wyniki 108 próbek pobranych w czwartek od pracowników kopalń: Jankowice - 38 osób, Murcki–Staszic - 15 osób, Pniówek (należącej do JSW) - 29 osób oraz Bobrek (Węglokoksu) - 26 osób. W poniedziałek dane te uzupełniono o 57 zakażeń wśród pracowników Sośnicy. Ogółem w czwartek w tych pięciu kopalniach pobrano blisko tysiąc próbek.
Rzecznik PGG w niedzielę wieczorem sygnalizował, że do tego czasu w kopalniach spółki w ramach badań przesiewowych pobrano ponad 5 tys. próbek. W poniedziałek rano potwierdził, że wszystkie trzy kopalnie Grupy, w których potwierdzono najwięcej przypadków koronawirusa, przedłużyły przerwę w produkcji o kolejny tydzień, do 17 maja. Od poniedziałku do czwartku wydobycie oficjalnie wstrzymała też należąca do spółki Węglokoks Kraj bytomska kopalnia Bobrek. Władze JSW sygnalizowały w niedzielę, że w Pniówku będą pracowali wyłącznie pracownicy z negatywnymi wynikami.
Według ostatnich, opublikowanych w poniedziałek rano danych Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego, liczba osób z potwierdzonym zakażeniem w całym regionie to obecnie 3708 (o 142 więcej, niż w niedzielę po południu). W kwarantannie domowej przebywa w woj. śląskim (decyzje sanepidu, bez danych policji) 5526 osób, a 6418 osób pozostaje pod nadzorem sanitarnym. Zmarło 150 osób, 877 wyzdrowiało, w szpitalach pozostaje 411 osób. Dla regionu przebadano 41 386 próbek.(PAP)
autorzy: Mateusz Babak, Marek Błoński
"Musimy odmrażać", ale...
Szumowski powiedział, że jak popatrzymy na liczbę zachorowań i liczbę wirusa w Polsce na milion mieszkańców, to wydaje się, że decyzje, które podjął rząd i jego rekomendacje jako ministra zdrowia, były słuszne. Zwrócił uwagę, że Polska jest jednym z krajów w Europie, gdzie przypada najmniej wirusa na milion mieszkańców. "Grecja ma również bardzo niski wskaźnik tego wirusa na milion mieszkańców" - podkreślił.
Jak mówił Szumowski, w pełni zgadza się z tym, że musimy odmrażać gospodarkę. "Na pewno jest to niezwykle ważny temat. Zresztą ja to powtarzałem, że jeżeli nie odmrozimy gospodarki, jeżeli nie zaczniemy pracować, wtedy będą niestety dramatyczne skutki, również w zakresie służby ochrony zdrowia" - powiedział.
Jego zdaniem, "musimy wrócić do pracy, musimy polską gospodarkę rozruszać". Minister zaznaczył, że przez poprzednią całą kadencję parlamentu dyskusja na temat służby zdrowia toczyła się wokół nakładów na ochronę zdrowia. "I tutaj wszyscy się zgodzili, że te nakłady na ochronę zdrowia muszą rosnąć. Trudno żeby rosły, jeżeli gospodarka będzie w stanie dramatycznym z powodu epidemii" - powiedział Szumowski.
"Ale szanowni państwo większość krajów oprócz takich, które przyjęły całkowicie darwinistyczny model, że słabsi przechorują i najwyżej poumierają, starała się wygasić działania, starała się zatrzymać wiele obszarów życia. Na szczęście myśmy to zrobili znacznie, znacznie wcześniej, dlatego decyzji o dramatycznym przebiegu leczenia, czy ktoś ma żyć, czy ktoś nie może dostać respiratora u nas lekarze nie musieli podejmować" - podkreślił minister zdrowia.
Jak zapewnił, mamy nadal bardzo dużo wolnych łóżek zakaźnych. "To pokazuje efekty. Ja uważam, że oceniać można działania rządu, działania ministerstwa zdrowia, tak naprawdę po efektach. To znaczy ile osób trafiło do szpitala, ile osób miało odmowę przyjęcie, ile osób miało odmowę leczenia respiratorem - no nikt. To pokazuje, że nasze działania doprowadziły do tego, że Polska służba zdrowia mogła leczyć osoby z koronawirusem" - ocenił Szumowski.
"Luzownie obostrzeń nie na podstawie subiektywnych ocen"
"Wiemy, że wirus pojawia się pomiędzy szóstym a dziesiątym dniem. Jeśli więc przetestujemy kogoś w 12. dniu, czy dostanie SMS w 12. dniu, a będzie miał wynik w 13. dniu, to oznacza z ogromnym prawdopodobieństwem, prawie 100 procentowym, że jeżeli ma ujemny wynik, to na pewno jest zdrowy i może wyjść. Jeśli byśmy to zrobili 7. dnia, tak jak dla tych zawodów priorytetowych, na przykład medyków, wtedy mogłoby w niewielkim odsetku, ale jednak, zachorowanie nastąpić później, na przykład 10 dnia" - powiedział Szumowski. Jak zaznaczył, przy tak dużej liczbie osób w kwarantannie, niezbędna jest pewność, że osoby z ujemnym wynikiem na pewno są zdrowe.
Ministra spytano też, czy duża liczba turystów czy też skupisk osób bez maseczek, którą można było ostatnio zaobserwować, może wpłynąć na zatrzymanie poluzowania obostrzeń. "Na decyzję o poluzowaniu obostrzeń wpływają dane twarde, mierzalne, nie oceny subiektywne, bo nie ma danych statystycznych, ile osób na przykład źle nosi maskę lub zdejmuję ją wieczorem czy rano" - odpowiedział szef resortu zdrowia. Zaznaczył, że te dane ilość zachorować, ich procentowy wzrost czy liczba wolnych łóżek i respiratorów w szpitalach.
"Ale oczywiście, jeśli nie będziemy tych maseczek nosili, to przy trzydziestu kilku milionach ludzi to może mieć wpływ na zwiększoną zachorowalność, na zwiększoną zapadalność i wskaźniki pójdą w górę. Więc tu jest ogromny apel; nośmy te maseczki, by kto inny przez nas nie został zarażony, na pewno daje to większy stopień bezpieczeństwa niż gdybyśmy ich po prostu nie nosili" - powiedział Szumowski. Zaznaczył, że z badań - m.in. tych przeprowadzonych na górnikach - wynika, że część obywateli przechodzi chorobę w sposób skąpoobjawowy.
Szczepionka dla każdego
Pytany o poziom finansowania przez Polskę międzynarodowych i krajowych badań nad szczepionką przeciw COVID-19 Szumowski wskazał m.in. na granty dla polskich ośrodków badawczych i na współpracę z Narodowym Funduszem Zdrowia w Stanach Zjednoczonych.
"Przekazujemy wiele milionów złotych na ten cel, ale jest pytanie, kto będzie pierwszy, która grupa będzie pierwsza, czy to będzie grupa rosyjska, chińska, ze Stanów Zjednoczonych, z Unii Europejskiej. Trudno powiedzieć" – zauważył.
Jak zaznaczył, "i tak tę szczepionkę trzeba będzie kupić w takiej ilości, żeby ona była dla każdego Polaka dostępna".
Wysłano 5,7 tysiąca SMS-ów o badaniach w punktach "drive-thru"
Minister powiedział, że w niedzielę wykonano ok. 14 tys. testów, co oznacza że liczba badań wykonanych w weekend "nie spadła tak drastycznie".
"Natomiast z informacji dobrych, to w piątek w przeciągu 24 godzin od 8 wieczorem do 8 wieczorem udało się wreszcie przebić tę magiczną liczbę 20 tysięcy i wykonaliśmy ponad 23 tysięcy testów. To pokazuje, że ten potencjał jest i mam nadzieję, że już teraz nie będzie on spadał poniżej kilkunastu tysięcy na dobę i będziemy mogli w sposób bardzo szybki lokalizować i izolować osoby, które są zakażone koronawirusem" - powiedział minister Szumowski.
Dodał, że ruszyły już punkty mobilnego pobierania wymazów, tzw. drive-thru. "Mamy ponad 120 punktów w Polsce, które pobierają wymazy od pacjentów z kwarantanny. Docelowo będziemy ich mieli - pewnie na koniec dzisiejszego dnia lub jutro - 147" - poinformował. "W tych namiotach są pobierane wymazy u pacjentów z 12. dnia kwarantanny" - dodał.
Szumowski poinformował też, że w niedzielę po południu wysłano 5,7 tys. SMS-ów o możliwości wykonania takich badań.
"Te osoby lokalizują najbliższe miejsce, gdzie mogą ten wymaz uzyskać (...). W związku z tym znacznie sprawniej będzie działało pobieranie wymazów od osób z kwarantanny, to też zwiększy potencjał (liczby - PAP) osób, które badamy w Polsce i mam nadzieję, że też przyspieszy ograniczanie rozprzestrzeniania się epidemii" - powiedział minister.
"Zleciłem by sprawdzić, czy nie było wcześniejszych przypadków COVID"
Minister powiedział, że zlecił zbadanie przypadków zgonów na wszystkie choroby związane z niewydolnością oddechową, jeśli są możliwości tych badań - zachowano materiał do nich.
"Chcemy wiedzieć, jaka jest sytuacja, czy część zachorowań nie była związana z koronawirusem COVID" - wyjaśnił minister Szumowski. Przypomniał, że koronawirusów w Polsce było bardzo dużo, ale chcemy wiedzieć, czy wcześniej były takie zdarzenia wynikające z tego konkretnego koronawirusa wywołującego COVID.
"Już jakiś czas temu poprosiłem, żeby takie prace się rozpoczęły, żebyśmy mieli większą wiedzę, która później pozwoli ocenić rozprzestrzenianie się wirusa w Polsce i na świecie - zanim mieliśmy możliwość wyłapania pierwszego pacjenta" - zaznaczył minister.
Podkreślił, że z danych o zgonach nie ma sygnałów, żeby ich liczba w I kwartale 2020 r. była wyższa, niż w I kwartale ubiegłego roku. "Jest odwrotnie - ta liczba z tego roku jest niższa, od poprzednich lat" - podał. W jego ocenie na tę niższą liczbę zgonów w I kw. 2020 r. miało wpływ zamknięcie wielu aktywności w związku z pandemią.
Autorzy: Mieczysław Rudy, Olga Zakolska, Wiktoria Nicałek, Edyta Roś
































































